Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 listopada 2018

JESIENNE PIÓRKA Z NEONAIL

2

Moja kolekcja lakierów hybrydowych się powiększa, co mnie bardzo cieszy. Jakiś czas temu trafiło do mnie kilka kolorów lakierów termicznych NEONAIL. A że gradienty mi się bardzo podobają, więc nie zastanawiając się długo zaczęłam się bawić.

 



Lakiery termiczne są to lakiery, które pod wpływem temperatury zmieniają kolor. W tym mani użyłam Neonail Thermo Color Grape Groove. Gdy temperatura jest niska, lakier zmienia swój kolor na ciemny, chłodny fiolet, natomiast gdy jest ciepło, to lakier uzyskuje piękny różowo-fioletowy odcień. Jednak najfajniejszy efekt gradientu uzyskuje się, gdy paznokcie są dłuższe. Paznokieć, który przylega do skóry ma jasny odcień, natomiast końcówki ciemnieją pod wpływem niższej temperatury otoczenia. Uzyskuje się dzięki temu świetne ombre!



Aby urozmaicić efekt, użyłam naklejek wodnych. Wybrałam piórka w kolorach zbliżonych do koloru lakieru. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że takie beztalencie paznokciowe jak ja, za pomocą odpowiednio dobranych produktów, może uzyskać niepowtarzalny efekt. Całość na tyle mi się spodobała, że mam zamiar pokombinować z innymi kolorami oraz naklejkami. 

Ciekawa jestem, co Wy myślicie o takim mani. Dajcie znać w komentarzach.

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 lipca 2018

MAGNETYCZNE LAKIERY NEONAIL 5D CAT EYE

3

Ostatnie dni nie były zbyt ciepłe. Może to nie jest zbyt pozytywna informacja, jednak pozwoliło mi to przypomnieć sobie o lakierach hybrydowych, które nosiłam zimą i wczesną wiosną. Mowa o NeoNail 5D Cat Eye, które po premierze zapragnęłam mieć. Posiadam wszystkie cztery kolory i każdy z nich jest na swój sposób przepiękny.



Uwielbiam lakiery hybrydowe za ich trwałość, odporność na uszkodzenia oraz wysokiej jakości połysk. Potrafię położyć jeden kolor, jednak ozdabianie mi nie wychodzi. Nie będę tego ukrywać: mam na coś takiego ochotę i ciągle ćwiczę, jednak na chwilę obecną nie jest to jeszcze coś, co bym chciała pokazać. Natomiast lakiery magnetyczne NeoNail z kolekcji 5D Cat Eye pozwalają mi w łatwy i szybki sposób zmienić zwykłe mani na coś niepowtarzalnego.  


W kolekcji NeoNail 5D Cat Eye są cztery kolory o mieniących się drobinkach: Somali, Bengal, Persian oraz Siberian. Zależnie od intensywności światła, czy jest ono sztuczne czy dzienne na paznokciach pojawia się inny kolor. Tak, są to duochromy, które aż chce się mieć. Lakiery można nakładać solo, ale wtedy minimum 2-3 warstwy, albo pod kolorową bazę. Moim zdaniem najładniej wyglądają na bazie czarnej, choć też szalałam z bazami fioletowymi czy czerwonymi. I za każdym razem prezentuje się inaczej, ale nadal świetnie. Do wykonania manicure potrzebny jest magnes, dzięki któremu drobinki w lakierze będą jeszcze bardziej widoczne. Sposoby przykładania magnesu są różne, ja się wzorowałam na filmiku, w którym są pokazane proste zdobienia. 

Ciężko jest uchwycić na zdjęciach ten mieniący się, duochromowy efekt, starałam się, stąd tyle zdjęć w poście. Ale powiem Wam szczerze, że na żywo kolory o wiele wiele lepiej się prezentują, są wprost fenomenalne.


Somali to złoto - pomarańczowy lakier, którego drobinki bardzo ładnie przechodzą z jednego koloru na drugi.




Bengal ma w sobie drobinki różowe oraz pomarańczowe, które cudnie się mieszają.




Persian jeden z ładniejszych kolorów, mieni się na fioletowo i jest to chłodny odcień oraz na złoto.


Siberian to mój ulubiony kolor. Pięknie się mieni na fioletowo oraz turkusowo, najczęściej po niego sięgałam.




Lakiery magnetyczne 5D Cat Eye bardzo przypadły mi do gustu. Aplikacja jest bardzo łatwa, konsystencja lakieru, pędzelek są na wysokim poziomie. Moim zdaniem te lakiery nie mają żadnych wad. Marzą mi się jeszcze inne kolory, coś z czerwienią albo kobaltem, mam nadzieję, że NeoNail nie będzie się ograniczać do tych czterech przepięknych kolorów.



Pozdrawiam:)

Czytaj dalej »

piątek, 4 maja 2018

Lakiery hybrydowe TNS - Tanie i dobre?

25

Swoją przygodę z hybrydami zaczęłam stosunkowo niedawno, bo od stycznia. Nie uważam się za znawcę w tym temacie, jeszcze wiele nauki przede mną. Jednak od czasu do czasu będę się dzieliła z Wami moimi wrażeniami, pokażę Wam kilka ciekawych kolekcji. Na początek zdecydowałam się napisać parę słów o marce TNS i ich lakierach, ponieważ gdy ja szukałam opinii o tych produktach, to zbyt wiele nie znalazłam. Jeżeli jesteście ciekawe, czy tanie produkty do paznokci są warte jakiegokolwiek zainteresowania, zapraszam do dalszej części postu.







Raczej staram się kupować lakiery hybrydowe droższych marek, upodobałam sobie NeoNail, w mojej mieścinie są aż dwa sklepy, gdzie mogę na żywo pooglądać kolory, nowości pojawiają się bardzo szybko. Cenowo jest tak samo jak w sklepach internetowych, nawet pojawiają się ciekawe promocje. Nie miałam zamiaru tej miłości przerywać. Na markę TNS trafiłam przypadkowo - wyświetlił mi się link sponsorowany na Facebooku do drogerii paatal.pl. I zainteresowały mnie ceny.... Akurat była promocja: 4,90zł za jeden lakier. Stwierdziłam, że nie stracę zbyt wiele i jak okażą się beznadziejne to je po prostu wywalę. Ostatecznie skusiłam się na 6 kolorów lakierów TNS (i oczywiście masę innych produktów, które bardzo mi były w tym momencie potrzebne).

Kolekcja lakierów TNS to 120 buteleczek do wyboru. Można znaleźć kolory o różnym wykończeniu. Ja zdecydowałam się przede wszystkim na wiosenne odcienie:
54 - jasny, lawendowy fiolet,
55- piękna fuksja, która od razu wpadła mi w oko,
67 - delikatny błękit,
115 - jasny szary odcień, na który chorowałam już od dłuższego czasu,
002- czysta biel, podoba mi się on w połączeniu z innymi kolorami, ładnie wygląda w różnego rodzaju stylizacjach,
104 - ciemny fiolet, który jako jedyny ma w sobie drobinki.

Wszystkie kolory nakładałam na bazę NeoNail, top oczywiście też był z tej firmy. Sama aplikacja nie stanowiła dla mnie żadnego problemu, ponieważ mam jako takie doświadczenie w nakładaniu lakierów. Jednak pewne aspekty trzeba wziąć pod uwagę. Pędzelek jest dość szeroki i przy wąskich płytkach trzeba uważać. Także rzadka konsystencja lakieru może przysporzyć kłopotu, ponieważ gdy zbyt wiele produktu naniesiemy na paznokieć, to rozleje się po skórkach. Lakiery TNS trzeba nakładać cienkimi warstwami.



Pigmentacja lakierów TNS jest dla mnie dobra - zawsze nakładam dwie warstwy i to w zupełności wystarcza, aby paznokcie ładnie się prezentowały. Obawiałam się trochę bieli, bo z tym kolorem jest różnie, jednak tutaj też wystarczyły dwie warstwy. Trwałość dla mnie rewelacja. Wiem, że dużą tutaj odgrywa rolę fakt, że używałam porządnej bazy oraz topu, ale piszę jak jest. Z paznokciami nic się nie działo, kolor nie matowiał, aż do ściągnięcia spisywały się bez zarzutu. Usuwanie hybryd też nie spowodowało większych palpitacji serca, jak zazwyczaj - nadal jest to upierdliwa czynność, której nie lubię.

Używałam już wszystkich kolorów, jednak nie wszystkie udało mi się uchwycić na zdjęciach. Do pierwszego mani użyłam dwóch kolorów hybryd TNS: szarości 115 oraz bieli 002. Na palcu wskazującym znajduje się lakier NeoNail Lavender Morning. Przy okazji możecie zobaczyć jak lakiery się prezentują po 10 dniach od aplikacji - nic się z nimi nie działo i wyglądają nadal tak dobrze, jak na samym początku.


W kolejnym mani inspirowałam się kolorami bzu. Tutaj użyłam jasnego fioletu 54 oraz fuksji 55. Na małym palcu ponownie lakier NeoNail Lavender Morning. Zdjęcie zostało zrobione dzień po aplikacji lakierów.



Jestem zadowolona z lakierów hybrydowych TNS. Spełniły moje oczekiwania, a ich cena jest bardzo kusząca. Myślę, że jeszcze nie jedna buteleczka trafi w moje łapki. Pigmentacja, trwałość, aplikacja jest na wysokim poziomie. Do wykonywania mani w zaciszu domowym jak najbardziej mi wystarczają.

A co Wy sądzicie na temat tych lakierów? Miałyście z nimi kiedyś do czynienia? Który kolor Wam najbardziej się spodobał?

Pozdrawiam :)







Czytaj dalej »

niedziela, 6 sierpnia 2017

Neonowe szaleństwo na paznokciach || MY SECRET

8

Latem można szaleć! Soczyste kolory na paznokciach pięknie się prezentują i współgrają z lekką opalenizną. My Secret w tym roku wypuściła limitowaną edycję lakierów do paznokci w neonowych kolorach. Neon Color Nail Polish to kolekcja pięciu nasyconych wakacyjnych odcieni.



Lakiery MySecret bardzo lubię. Nie są zbyt drogie, do wyboru jest masa kolorów, a do tego bardzo często są dostępne ciekawe limitowane edycje. Opakowania oraz pędzelek się nie zmienia - buteleczki są kwadratowe, natomiast pędzelek dość duży, lekko spłaszczony. Nie mam problemów z ich używaniem. Trwałość będzie do trzech dni, jak to z tego typu lakierami bywa. Dla mnie jest to wystarczające, bo lubię często zmieniać kolory na paznokciach.



Tak jak wspominałam, w ofercie jest pięć neonowych kolorów. Każdy z nich ma nazwę owocu, z którym od razu się kojarzy. Lime to soczysta żółć z domieszką zieleni, Orange to intensywna pomarańcza, Strawberry to pomarańczowa czerwień z odrobiną różu. Cherry to piękny neonowy róż. Jednak serce skradł mi fiolet, czyli Blackberry, jest nieziemski.



Kolory na próbnikach prezentują się świetnie. Do pełnego krycia potrzebne były dwie cieńsze warstwy. Radzę nie nakładać jednej grubej, ponieważ lakier będzie schnąć w nieskończoność.


Lakiery są dostępne w Drogeriach Natura i kosztują 9,99zł za sztukę. Aktualnie trwa promocja -40% na wszystkie kosmetyki, więc można szaleć. Który kolor byście przygarnęły?


Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

czwartek, 3 sierpnia 2017

SHINYBOX LIPIEC Pool Party

4

Przed samym wyjazdem nad morze oraz w trakcie jak tam byłam, przyszło do mnie kilka paczek z kosmetykami. Wróciłam w poniedziałek wieczorem i tak naprawdę za oglądanie wzięłam się dopiero we wtorek. Jednak ukrop nie sprzyjał robieniu zdjęć. Na szczęście wczoraj było troszkę chłodniej i udało mi się sfotografować kilka produktów, które w najbliższym czasie Wam pokażę. Na pierwszy rzut idzie jeszcze lipcowe pudełko ShinyBox Pool Party. Wiem, że już mamy sierpień, jednak z przyczyn wyżej wymienionych nie miałam jak pokazać Wam zawartości. Na szczęście, pudełko jest dostępne na stronie, więc jeżeli zawartość Wam się podoba, to macie jeszcze szansę na zakupy.



Dzisiaj będzie tylko pierwsze wrażenie. Nie wiem, czy na dłużej pochylę się nad jakimś kosmetykiem, bo niestety lipcowa edycja nie przypadła mi jakoś bardzo do gustu. Może z dwa kosmetyki mi się przydadzą, reszta niestety nie. Poza tym, oczekiwałam jednak czegoś innego. Myślałam, że znajdę krem z filtrem, samoopalacz, mgiełkę ochładzającą, wodę termalną czy wodoodporną maskarę do rzęs. Teoretycznie, każdy z tych kosmetyków, które znalazłam w lipcowym pudełku, można użyć przed, w trakcie, a nawet po imprezie na basenie. Jednak to do mnie nie przemawia. Ale może ja mam jakieś skrzywione skojarzenia? Aby nie przedłużać, zobaczcie co znalazło się w lipcowym pudełku ShinyBox.



Zacznę od kosmetyku, o którym wiedziałam, że będzie w pudełku. Kueshi Żel Aloesowy 98% to strzał w dziesiątkę. Każdy z nas wie, że aloes ma dobroczynny wpływ na naszą skórę. Nawilża, regeneruje i dezynfekuje. U mnie już poszedł w ruch. Po kąpielach słonecznych nad morzem mojemu synowi schodzi skóra z nosa i policzków. Pierwsze co zrobiłam po otworzeniu pudełka, to posmarowałam jego buzię żelem co świetnie ukoiło swędzenie. Widzę, że suche skórki tak nie odstają i przede wszystkim syn nie chodzi i nie kwęka, że go piecze, swędzi itp. Druga sprawa, ukąszenia. W tym roku w Międzyzdrojach było pełno komarów. Spokojnie nie można było posiedzieć na plaży. Mimo używania środków na komary, przyjechaliśmy do domu w bąblach. U mnie często występuje lekka alergiczna zmiana i po posmarowaniu widzę, ze miejsce ukąszenia się zmniejsza. Aloes rządzi! 




Syoss Szampon do włosów Hair Reconstruction z linii Salonplex to szampon odbudowujący przeznaczony do zniszczonych włosów. Ma za zadanie odbudować zerwane wiązania i zregenerować włosy. Hmmm... zużyć to zużyję, moje włosy są farbowane, więc na pewno ich struktura jest zachwiana, ale nie oczekuję nie wiadomo czego. Kilka razy używałam szamponów z tej firmy i było ok. Zobaczymy jak będzie tym razem.



Peeling oraz maska do stóp Efektima na pewno zużyję. Są to dwie saszetki produktu, który ma za zadanie doprowadzić do dobrego stanu nasze stopy po ciężkim dniu. W lecie często chodzę w sandałach, więc staram się nie straszyć ani siebie, ani innych złą kondycją pięt. Używam wielu preparatów, aby ładnie się one prezentowały, więc tym bardziej jestem ciekawa efektu, jaki uzyskam po tym zabiegu.



Bardzo żałuję, że pudełko nie dotarło do mnie przed wyjazdem nad morze, ponieważ były chwile, że żałowałam, że nie zaopatrzyłam się w tego typu produkt. Antybakteryjny żel do rąk CleanHands bardzo by mi pomógł. Wszelkie wyjazdy nad morze wiążą się z milionami osób, z którymi dzielisz klamki, krzesła, ubikacje. Uwierzcie, że nadmorskie restauracje nie są w stanie odpowiednio zadbać o higienę takich miejsc i o dostępność podstawowych akcesoriów, jakim jest na przykład mydło. Oczywiście, miałam zawsze ze sobą nawilżone chusteczki, jednak nieraz to nie wystarczało i na samą myśl o tym, z czym miałam kontakt, przechodzą mnie ciarki. Mała tubka antybakteryjnego żelu spokojnie mieści się w torebce, więc można ją nosić ze sobą. Co więcej, żel nie wymaga użycia wody. Wystarczy go rozsmarować w dłonie i mamy pewność, że wszelkie bakterie zostały wybite. Jeżeli przed Wami jest urlop nad polskim morzem, zaopatrzcie się w tego typu kosmetyki. Odetchniecie z ulgą.



W lipcowym pudełku są aż cztery kosmetyki kolorowe. Aż takiej ilości jeszcze nigdy nie było. No cóż, na imprezę trzeba się przygotować, nawet jeżeli jest ona na basenie.  Z Catrice można było otrzymać jeden z dwóch kosmetyków. U mnie padło na Żelowy Lakier do paznokci Iconails w pięknym czerwonym kolorze 05 It's All About That Red. Jest to na tyle uniwersalny kolor, że będzie pasować do wszystkiego i na każdą okazję. 



Kolejnym kolorowym kosmetykiem jest cień do powiek Virtual w kolorze 006 Perfetto. Jest to bardzo ładny jasny róż o satynowym wykończeniu. Pigmentacja jest bardzo dobra, świetnie przyczepia się skóry i się nie osypuje. Postaram się o nim nie zapomnieć i użyć go przy najbliższym makijażu. 



Niezbyt często sięgam po błyszczyki do ust, jednak kosmetyk od Vipery w ogóle nie przypadł mi do gustu. Kolor, który mi się trafił to Snow Flakes, czyli bezbarwny błyszczyk z milionem brokatowych drobinek. Jest strasznie klejący i moje włosy ciągle przyklejały się do ust. Nie, z tego miłości nie będzie. Na plus jest opakowanie, bo magnetyczne z serii Magnetic Play Zone. Można ze sobą łączyć w piramidkę różne rodzaje kosmetyków.



Ostatni kolorowy kosmetyk, to Joko Baza pod makijaż Smooth Your Face. Tego produktu jestem ciekawa, poniważ ma wygładzić i zmatowić cerę. Zobaczę też, czy przedłuża trwałość makijażu. 



Mój małżonek zawsze biadoli, czemu w tych wszystkich paczkach i przesyłkach nie ma nic dla niego. Zawsze mu powtarzam, że przecież używa szamponów, odżywek, żeli, balsamów. Ale dla niego to za mało. W tym boxie w prezencie znalazłam próbkę Antyperspirującego odżywczego kremu do stóp stworzonego dla mężczyzn od ManFoot. Dobrze mi znana firma Shefoot stworzyła linię specjalnie dla naszych Panów. Oprócz tego otrzymałam kod rabatowy -35% na tę linię. Jeżeli ktoś z Was planuje tam robić zakupy, to napiszcie, z chęcią Wam kod udostępnię.



Na sam koniec pokażę Wam kosmetyk, który otrzymały Ambasadorki ShinyBox. Jest to Schwarzkopf  Repair Rescue Micelarna odżywka oczyszczająca z linii profesjonalnej. W czerwcowym pudełku znalazła się miniaturka tego produktu i powiem szczerze, że świetnie się spisała na moich włosach: były one nawilżone i sypkie, ładnie się układały. Teraz mam do dyspozycji 500ml tego produktu i jestem tym faktem zafascynowana. 


Jak sami widzicie, zawartość lipcowego pudełka nie rzuca na kolana. Ja zawsze wychodzę z założenia, że z każdym kosmetykiem można coś zrobić, jednak oprócz kilku produktów nie ma nad czym się zachwycać. Żel aloesowy Kueshi oraz baza pod makijaż Joko chyba najbardziej trafiły w mój gust. Oraz oczywiście żel antybakteryjny CleanHands. Reszta niestety nie zachwyca zbytnio, albo nawet i odpycha, jak to ma miejsce na przykład w przypadku błyszczyka Vipera. A Wam co się najbardziej spodobało? 

Plusem jest to, że w pudełku jest dużo polskich kosmetyków, jednak z drugiej strony, są to raczej pozycje z tej niższej półki. Chyba jednak wolałabym z trzy porządniejsze kosmetyki plus kilka próbek, niż pięć takich, po które raczej nie sięgnę i rozejdą się w świat (przy dobrych wiatrach). Mimo wszystko, polecam Wam subskrypcję pudełek ShinyBox, bo zawsze można znaleźć coś fajnego, co akurat nam przypadnie do gustu. Poza tym, zawsze wartość wszystkich kosmetyków to minimum 200 złotych. Zatem w ostatecznym rozrachunku się opłaca. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 4 lipca 2017

Jeśli nie hybrydy, to co? || KOBO PROFESSIONAL Colour Trends Nail Polish

7

Lakiery hybrydowe zdominowały paznokciowy świat. Jednak nie zawsze jest możliwość sięgania po nie. Ja ich nie używam, w sumie bez jakiejś większej przyczyny. Kilka razy robiłam podejście do ich zakupu, jednak ostatecznie na nie się nie decydowałam. Choć nie ukrywam, efekt oraz trwałość jak najbardziej mi się podoba.  Dlatego sięgam po klasyczne lakiery do paznokci, uwielbiam zmieniać ich kolor, jednak z drugiej strony oczekuję łatwości aplikacji, ładnego błyszczenia, szybkiego schnięcia oraz trwałości. Z tych właśnie przyczyn ostatnio upodobałam sobie nowe kolory lakierów KOBO PROFESSIONAL Colour Trends Nail Polish.



W nowej kolekcji jest  10 lakierów raczej w stonowanych kolorach. Można znaleźć te o kremowym wykończeniu, oraz te bardziej błyszczące. Przez ostatnie tygodnie bardzo sobie je upodobałam i kombinuję z nimi różne kolorystyczne zestawienia. Spodobało mi się w nich, że są trwałe i nie matowieją w trakcie użytkowania. Chyba najdłużej trzymałam je tydzień, choć staram się zmieniać kolor co 3-5dni. A to tylko dlatego, że po tym czasie lekko ścierają się końcówki. Przy jasnych kolorach jest to praktycznie nie widoczne, jednak przy tych ciemniejszych zmiana koloru jest już wskazana.


Aplikacja lakierów Kobo jest bardzo łatwa. Pędzelek jest troszkę spłaszczony, normalnej wielkości, jednak radzi sobie z wąskimi płytkami. Konsystencja jest na tyle odpowiednia, że nie jest zbyt rzadka, aby rozlewać się po skórkach, ani też zbyt gęsta, aby nakładanie było męczące. Choć nie polecam lakierów trzymać na parapecie - niestety w taki sposób jeden z kolorów wylądował w koszu, ponieważ pod wpływem dużej temperatury brzydko zgęstniał i aplikacja jest wręcz niemożliwa. 



Myślę, że pigmentacja jest dobra. Już jedna grubsza warstwa ładnie pokrywa płytkę paznokcia i nie są potrzebne poprawki. Natomiast ja wolę nakładać dwie cieńsze warstwy. Dzięki temu lakier szybciej schnie i już po pół godzinie można wrócić do normalnego funkcjonowania. Choć ja osobiście tak organizuję swój czas przeznaczony na malowanie paznokci, aby dla bezpieczeństwa pozostawić je nawet na godzinę. Mam taki mały rytuał - włączam wieczorem serial, który aktualnie oglądam i zajmuję się upiększaniem. Zazwyczaj spędzam tak co najmniej dwa odcinki. Oczywiście można też sięgnąć po preparaty przyśpieszające wysychanie lakierów, co najczęściej robię, jednak serial przy takich akcjach tak czy siak pozostaje. 



Tak jak wspominałam na początku, pojawiło się 10 nowych lakierów. Są dwa beże, jeden z nich ma złote drobinki, piękna gołębia szarość, która na dłuższy czas skradła moje serce, lawenda, którą aktualnie noszę, stonowany koral, brąz oraz piękny burgund - je pozostawiam sobie na jesień, oraz trzy piękne odcienie różu, które noszę zazwyczaj razem. Świetnie pasują do lata i dobrze się prezentują.

 
 



Nie będę Was przekonywała, że te lakiery Kobo zastąpią Wam hybrydy, czy mają lepszą trwałość, nic z tych rzeczy. Natomiast jeżeli tak jak ja malujecie paznokcie zwykłymi lakierami i oczekujecie przyzwoitej trwałości i łatwej aplikacji, to jak najbardziej powinny Wam się spodobać. Dla przykładu, ostatnio sięgnęłam po nietani lakier, który jakiś czas dostałam i tylko się niepotrzebnie wściekłam. Musiałam nałożyć aż trzy warstwy, aby uzyskać jako tako pełne krycie, nie obyło się bez zmywania, ponieważ zdarzało się, że robiły się nieestetyczne smugi. Po tych zabawach, następnego dnia, lakier zaczął odchodzić płatami od paznokcia. Chciałam wypróbować coś nowego, a szybko wróciłam do lakierów Kobo. Płynie z tego nauka, że warto trzymać się tego co sprawdzone i co się lubi. Ja polubiłam te lakiery i przez najbliższy czas przy nich zostanę.

A Wy po co najczęściej sięgacie? Hybrydy, czy klasyczne lakiery?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 9 czerwca 2017

Dalicate Blue on the Nails

1

Dawno na blogu nie pokazywałam Wam żadnych lakierów. Przyczyna była prosta - moje paznokcie były krótkie, a jak udało mi się je zapuścić, to potrafił mi się jeden złamać i wszystko musiałam zaczynać od nowa. Na chwilę obecną jest lepiej, w miarę ładnie one rosną, więc postanowiłam coś w tym temacie podziałać.



Ostatnio bardzo polubiłam lakiery Kobo Professional Colour Trends i niedługo pokażę Wam wszystkie kolory. Natomiast teraz tylko jeden z nich - piękny  64 Rock Gray, który nie jest wcale taką  zwykłą szarością. Ma w sobie niebieski pigment, więc jest to coś pomiędzy kolorem gołębim  a baby blue. Bardzo ładnie się prezentuje na paznokciach. Dla urozmaicenia na serdecznym palcu oraz na końcówki  nałożyłam Sensique Art Nails 334 Mermaid, który pięknie się mieni. 


 
 


Co sądzicie o takim mani na wiosnę/lato?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia