Uff.. w końcu znalazłam odrobinę czasu. Tzn, tego czasu nie mam w ogóle, bo powinnam teraz robić pięćset innych rzeczy do pracy... ale... no ile można? Później, później, jutro przecież też jest dzień :)
Powiem szczerze, że do Inglota już dawno chciałam zajść i dokupić parę przydatnych rzeczy. Ale ciągle mi było nie po drodze. W mojej mieścinie salonu nie uświadczysz, jest w jednej drogerii troszkę cieni, ale to raczej stare już i przede wszystkim nie atrakcyjne cenowo. Dodatkowo niekoniecznie cienie inglotowskie mnie interesowały. Będąc w Łodzi, po metamorfozie, poszłyśmy się przejść z Agą po Manufakturze. Byłam tam pierwszy raz, także chciałam pooglądać ten "cud" ;) Nasze kroki skierowałyśmy ku Inglotowi. Aga bardzo mi pomogła w zakupach, doradziła mi pewne kosmetyki, za co dziękuję :) Ciekawe co się kryje w tych pudełeczkach ? :)
1. Klej Duo - mam tych rzęs trochę, a kleju brak, albo kiepskiej jakości. Fama niesie, że jest to dobry klej i jak przyklei, to się nie odklei. Mam nadzieję, że u mnie się sprawdzi.
2. Duraline - kolejny produkt, który chciałam od dłuższego czasu. Do mieszania z cieniami sypkimi, przedłuża ich trwałość, sprawia, że makijaż staje się wodoodporny. Na razie próbowałam z kreskami i muszę przyznać, że wychodzą one świetnie i się nie rozmazują. Do tego łatwa aplikacja - czyżby duraline wyprze moje ukochane linery? :)
3. Baza pod cienie do powiek - miałam wziąć z Artdeco, ale w Inglocie pani mnie poinformowała, że mogę mieć tę bazę za prawie pół ceny. 20zł mnie kosztowała i jak tu jej nie brać. Na chwilę obecną ładnie rozsmarowuje się na powiece, cienie dobrze się jej trzymają. Będę dalej testować.
4. Cienie do powiek - skusiłam się na dwa odcienie - Matte 312 (jasna brzoskwinka) oraz Matte 326 (brąz). Oczywiście chciałam wziąć więcej, bo jakże by inaczej mogło być, ale tyle tego ostatnio kupiłam, że nie wiem kiedy wykończę. Jestem w fazie testów, nie jest źle.
5. Zestaw cieni do brwi w potrójnej paletce - zaczynając od najjaśniejszego odcienia jest tam #568, #569 oraz #567. Kolory były wybierane tak, aby pasowały w miarę do każdego typu urody, dla mnie najlepszy jest ten najciemniejszy. Dość dobrze nim się operuje, ładnie przyciemnia brwi.
6. Zestaw pomadek do ust w potrójnej paletce - wzięłam #03, #04, #66. Ale szczerze - kusiły wszystkie kolory :D Coś czuję, że jeszcze wezmę jaśniejsze odcienie, takie na codzień, bo pomadki ładnie się trzymają ust. A jeden wkład kosztuje 10zł, więc cenowo wychodzi dość korzystnie. Pani jeszcze chciała nas namówić na hiper kolorową kolekcję, ale gdzie ja wyskoczę np z niebieską pomadką? ;P
7. Konturówka do ust #63 - przyznam się, że nie mam ich za wiele, tzn w ogóle, bo raczej do makijażu ust rzadko kiedy się przykładam, ale chyba czas najwyższy popracować z korygowaniem konturu. Aga doradziła mi odcień dość neutralny, bliski naturalnemu kolorytowi ust.
Na koniec swatche:
Jestem zadowolona z zakupów. Niestety obawiam się, że na tych produktach się nie skończy ;) Chciałabym jeszcze kilka odcieni pomadek, pewnie cienie, zastawiam się nad korektorami - myślicie, że są dobre jakościowo? Może któraś z Was ma któryś z tych produktów i podzieli się opinią? Będę wdzięczna :)
Pozdrawiam :)
Powiem szczerze, że do Inglota już dawno chciałam zajść i dokupić parę przydatnych rzeczy. Ale ciągle mi było nie po drodze. W mojej mieścinie salonu nie uświadczysz, jest w jednej drogerii troszkę cieni, ale to raczej stare już i przede wszystkim nie atrakcyjne cenowo. Dodatkowo niekoniecznie cienie inglotowskie mnie interesowały. Będąc w Łodzi, po metamorfozie, poszłyśmy się przejść z Agą po Manufakturze. Byłam tam pierwszy raz, także chciałam pooglądać ten "cud" ;) Nasze kroki skierowałyśmy ku Inglotowi. Aga bardzo mi pomogła w zakupach, doradziła mi pewne kosmetyki, za co dziękuję :) Ciekawe co się kryje w tych pudełeczkach ? :)
2. Duraline - kolejny produkt, który chciałam od dłuższego czasu. Do mieszania z cieniami sypkimi, przedłuża ich trwałość, sprawia, że makijaż staje się wodoodporny. Na razie próbowałam z kreskami i muszę przyznać, że wychodzą one świetnie i się nie rozmazują. Do tego łatwa aplikacja - czyżby duraline wyprze moje ukochane linery? :)
3. Baza pod cienie do powiek - miałam wziąć z Artdeco, ale w Inglocie pani mnie poinformowała, że mogę mieć tę bazę za prawie pół ceny. 20zł mnie kosztowała i jak tu jej nie brać. Na chwilę obecną ładnie rozsmarowuje się na powiece, cienie dobrze się jej trzymają. Będę dalej testować.
4. Cienie do powiek - skusiłam się na dwa odcienie - Matte 312 (jasna brzoskwinka) oraz Matte 326 (brąz). Oczywiście chciałam wziąć więcej, bo jakże by inaczej mogło być, ale tyle tego ostatnio kupiłam, że nie wiem kiedy wykończę. Jestem w fazie testów, nie jest źle.
5. Zestaw cieni do brwi w potrójnej paletce - zaczynając od najjaśniejszego odcienia jest tam #568, #569 oraz #567. Kolory były wybierane tak, aby pasowały w miarę do każdego typu urody, dla mnie najlepszy jest ten najciemniejszy. Dość dobrze nim się operuje, ładnie przyciemnia brwi.
6. Zestaw pomadek do ust w potrójnej paletce - wzięłam #03, #04, #66. Ale szczerze - kusiły wszystkie kolory :D Coś czuję, że jeszcze wezmę jaśniejsze odcienie, takie na codzień, bo pomadki ładnie się trzymają ust. A jeden wkład kosztuje 10zł, więc cenowo wychodzi dość korzystnie. Pani jeszcze chciała nas namówić na hiper kolorową kolekcję, ale gdzie ja wyskoczę np z niebieską pomadką? ;P
7. Konturówka do ust #63 - przyznam się, że nie mam ich za wiele, tzn w ogóle, bo raczej do makijażu ust rzadko kiedy się przykładam, ale chyba czas najwyższy popracować z korygowaniem konturu. Aga doradziła mi odcień dość neutralny, bliski naturalnemu kolorytowi ust.
Na koniec swatche:
Jestem zadowolona z zakupów. Niestety obawiam się, że na tych produktach się nie skończy ;) Chciałabym jeszcze kilka odcieni pomadek, pewnie cienie, zastawiam się nad korektorami - myślicie, że są dobre jakościowo? Może któraś z Was ma któryś z tych produktów i podzieli się opinią? Będę wdzięczna :)
Pozdrawiam :)













































