czwartek, 27 października 2016

Innowacyjne spojrzenie na oczyszczanie twarzy- Rękawica GLOV On-The-Go

6

Do tej pory do demakijażu używałam różnych produktów: mleczek, mydeł, pianek, płynów micelarnych, olejów. Nie zawsze było idealnie, czasami miałam reakcję uczuleniową lub po prostu wyskakiwały mi niedoskonałości. Najlepiej u mnie sprawdzają się naturalne kosmetyki o prostych i krótkich składach, na które moja skóra bardzo dobrze reaguje. Jednak czasami lubię wypróbować coś nowatorskiego. Taka też jest rękawica GLOV On-The-Go, która mnie bardzo zaintrygowała. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać demakijaż za pomocą samej wody i kawałka "ściereczki". No dobra, wyobrażałam to sobie w następujący sposób: podkład rozmazany, tusz rozmazany i ciągnący się po twarzy; ja purpurowa ze złości sięgająca po sprawdzone kosmetyki... Myślicie, że tak było? 

 


Na początku należałoby napisać czym jest rękawica GLOV On-The-Go. Rękawica została stworzona przez dwie Polki Monikę i Ewę, które miały dość rutynowej codziennej czynności, jaką jest demakijaż. Dzięki swoim badaniom uzyskały włókna GLOV, które są 30 razy cieńsze od włókien bawełny i do 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa. Mają one też specjalny kształt rozgwiazdy, który jest kluczowy przy docieraniu do wszelkich zanieczyszczeń na skórze. Czary zaczynają się dziać po zmoczeniu włókien, wtedy uaktywniają się ich elektrostatyczne właściwości, tzn działają na makijaż jak magnez, który przyciąga wszelkie zabrudzenia. Mikro włókna docierają do każdego zakamarka naszej skóry i wyciągają wszystkie zanieczyszczenia łącznie z nadmiarem sebum. Dzięki temu skóra jest świetnie oczyszczona, krążenie jest pobudzone, wykonany jest lekki peeling.


Muszę przyznać, że rękawica jest bardzo miękka w dotyku. Jest raczej małych rozmiarów, z trudnością w środku mieści się cała dłoń. Po zmoczeniu jej wodą, robi się lekko lepiąca i cięższa. Producent zaleca, aby najpierw zmywać makijaż oczu. Byłam bardzo zaskoczona, jak poradził sobie z moim tuszem Loreal Volume Million Lashes Feline, który mam nieraz problem zmyć mleczkiem czy płynem micelarnym. Po kilku okrążeniach nie było po nim śladu na rzęsach. Jeszcze szybciej radzi sobie z cieniami. Z eyelinerami jest natomiast różnie, wszystko jest zależne od produktu i jego wodoodporności. Ostatecznie można sobie z nimi poradzić, może to po prostu dłużej trwać.  Gdy mam już oczy zmyte, to przechodzę do demakijażu twarzy. Bezproblemowo radzi sobie z podkładami Revlon Colorstay, które ciężko jest usunąć np. z pędzli. 

Po pierwszym użyciu z niedowierzaniem patrzyłam w lustro. Aby sprawdzić, czy rękawica domyła wszystko - przejechałam po cerze płatkiem z płynem micelarnym i nie znalazłam na nim ani grama podkładu. Rękawica naprawdę radzi sobie z całym makijażem i czuć, że skóra jest czysta, po kilku dniach staje się gładsza.  Produkt jest antyalergiczny i można go stosować do każdego typu cery, nawet tej wrażliwej. Samo użytkowanie jest bardzo przyjemne i szybkie, a skórę świetnie przygotowuje pod dalsze czynności upiększające. Po takim bezproblemowym demakijażu myję twarz łagodnym mydełkiem oraz sięgam po tonik i krem. Przyznać muszę, że moja cera bardzo pokochała ten wieczorny rytuał.


Warto pamiętać, że rękawicę GLOV można stosować wszędzie, bardzo się przyda przy częstych jednodniowych wyjazdach, gdy chcemy się odświeżyć, jednak nie mamy ochoty targać ze sobą dodatkowych kosmetyków. Myślę też, że aktywne kobiety pokochają ten sposób demakijażu. Ile razy chciałaś iść od razu po pracy na basen lub siłownię i rezygnowałaś, ponieważ nie miałaś nic przy sobie, co mogłoby zmyć makijaż? Teraz wystarczy zapakować do torby rękawicę, która bardzo szybko pozbędzie się podkładu, a także usunie zanieczyszczenia po wysiłku.  

Rękawicę należy przeprać po każdorazowym użyciu. Stosuję do tego mydełka "Biały Jeleń". Obawiałam się, że będę mieć problem ze zmyciem z niej resztek podkładu RC (jak to ma miejsce przy gąbkach BB), jednak nic takiego się nie działo. Włókna bardzo szybko stają się czyste, a rękawica jest gotowa do zawieszenia i wyschnięcia, o czym trzeba zawsze pamiętać. 

Według producenta rękawicę  można używać przez trzy miesiące, przez ten czas bakterie się nie namnażają i  jest ona bezpieczna dla skóry. Koszt takiego cuda wynosi 39zł i można ją zakupić w popularnych drogeriach np w Drogeriach Natura. Ja osobiście jestem zadowolona z produktu i polecam Wam wypróbowanie takiego sposobu na demakijaż.


Jestem ciekawa co sądzicie o tym produkcie. A może jesteście wiernymi użytkowniczkami rękawicy GLOV On-The-Go?


Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

poniedziałek, 24 października 2016

Kosmetyki do podkreślania policzków My Secret

24

Bardzo lubię wszelkie kosmetyki do konturowania i rozświetlania, ponieważ za pomocą kilku pociągnięć pędzla można całkowicie odmienić swoją twarz. Dla mnie są to niezbędne kosmetyki przy każdym makijażu. Nawet jak się śpieszę i mam te przysłowiowe 5 minut, aby się wyszykować, to nigdy nie omijam podkreślenia policzków. Mogę nie używać cieni, nawet tusz schodzi na dalszy plan, natomiast bronzer i róż to podstawa. Ostatnio otrzymałam nowe kosmetyki marki My Secret i zobaczcie jak się prezentują i oczywiście co o nich  sądzę.



My Secret Face Matt Powder

 


Zacznę od kosmetyku, w stosunku do którego mam mieszane uczucia. Puder ma formę wypiekaną, jest dobrze zbity, nie pyli się. Jest w jasnym kolorze i bardzo dobrze dopasowuje się do koloru cery czy podkładu. Efekt, jaki można uzyskać za jego pomocą to naturalny mat, który prezentuje się całkiem nieźle, jednak nie jest zbyt trwały. Po kilku godzinach świecę się w strefie T i muszę nanieść poprawki. Dlatego też na dłuższe wyjścia rezygnuję z niego. Kosmetyk nie zatyka porów ani ich nie uwidacznia, nie wysusza cery i nie podkreśla suchych skórek. Myślę, że się sprawdzi u dziewczyn, które nie mają zbyt dużego problemu z przetłuszczającą się skórą.


 

 

My Secret Face'N'Body Bronzing Powder

 


Bronzer jest w formie wypiekanej. Kolor jest bardzo ładny, można stopniować jego intensywność nakładając kilka warstw. Niestety nie jest matowy, dlatego też nie nadaje się do konturowania, używam go do przyciemnienia policzków. Dobrze się go nanosi, ponieważ nie pyli się, długo utrzymuje się na skórze, nie ściera się z niej samoistnie. Można go nakładać na całą skórę, wtedy daje delikatne rozświetlenie, nie ma nachalnych drobinek, nadaje skórze "satynowy blask". 


 

 

My Secret Bronze'N'Blush Contouring Palette

 


Na koniec zostawiłam perełkę. Paletka do konturowania ma w sobie wszystko co potrzebne dla mojej jasnej cery. Odcień broznera nie jest za żółty, raczej chłodny, oczywiście wykończenie ma matowe. Lekko się pyli przy nakładaniu, ale wystarczy pamiętać o strzepaniu nadmiaru kosmetyku z pędzla. Natomiast róż jest w ładnym neutralnym kolorze, który pięknie ożywia twarz, wygląda ona bardzo naturalnie.. Jest dobrze napigmentowany i trzeba uważać przy jego aplikacji, aby nie zrobić sobie krzywdy. Warto tutaj chwilę zatrzymać się przy opakowaniu, ponieważ zastosowano fajne rozwiązanie, które do tej pory nie spotkałam w kosmetykach MySecret: półkola z kosmetykami można wyciągnąć i przełożyć do innej paletki magnetycznej. 



W tym makijażu użyłam powyższych trzech kosmetyków, prezentują się na skórze bardzo delikatnie. 



Gdybyście miały ochotę na któryś z tych kosmetyków, to znajdziecie je w Drogeriach Natura.

Pozdrawiam :)






Czytaj dalej »

sobota, 15 października 2016

Niezbędnik przy malowaniu paznokci - preparat przyśpieszający wysychanie lakieru Herome

7

Jako chyba jedna z nielicznych osób jeszcze nie przeszłam na hybrydy. Zatem problem wiecznie schnącego lakieru nadal mnie dotyczy. Do niedawna myślałam, że wysuszacze nie są mi niezbędne do życia - wystarczy odpowiednio długo poczekać, aż lakier przeschnie. Jednak zazwyczaj to było dużo za długo, często nakładają mi się grubsze warstwy a co za tym idzie, lakier potrzebował więcej czasu. Dlatego też malowanie paznokci zawsze pozostawiałam na wieczór - ulubiony serial lub urodowe filmiki na youtube wynagradzały mi czas oczekiwania. W ciągu dnia rzadko kiedy decydowałam się na malowanie, chyba że wiedziałam, że mam co najmniej 2 godziny spokoju. W innym wypadku zawsze gdzieś dotknęłam paznokciem, musiałam coś zrobić itp. Czy wysuszacz lakieru Herome Rapid Nail Dry zmienił moje podejście do tego tematu?

 



Tego typu preparaty najczęściej mają formę bezbarwnego lakieru lub kropelek. Zdziwiłam się, że Herome Rapid Nail Dry ma formę mgiełki, którą należy rozpylić na paznokcie. Jeden tzw. 'psik' wystarcza na jedną dłoń. Pojemność produktu jest duża - 75 ml wystarczy na wiele aplikacji. Zapach jest znośny, nie wyczuwam tam nut charakterystycznych dla lakierów czy zmywaczy. Ma też taką tłustawą konsystencję, jednak nie wpływa znacząco na skórki.



Przyśpieszacz wysychania lakieru stosuję po pomalowaniu paznokci. Po jego aplikacji odczekuję kilka minut, aby mógł przeschnąć i zacząć działać. Lakier jest wysuszony i utwardzony, jedynie w miejscach, gdzie nałożyłam grubszą warstwę emalii, co mi często się zdarza, muszę dłużej poczekać. Ale na to też znalazłam sposób. Po nałożeniu pierwszej warstwy spryskuję paznokcie i czekam kilka minut. Następnie idę umyć ręce z tłustawej mgiełki (z lakierem nic się nie dzieje), porządnie je wysuszam i nakładam drugą warstwę lakieru. Powtarzam proces i po kilkunastu minutach mam dobrze wyschnięty lakier i mogę wrócić do swoich zajęć. Warto tutaj też zauważyć, że lakier nie matowieje pod wpływem wysuszacza, wręcz przeciwnie - ładnie się błyszczy. Nie ma także wpływu na trwałość lakieru -  maluję paznokcie średnio co trzy dni.


Herome Rapid Nail Dry zmienił moje paznokciowe rytuały. Dzięki niemu mogę malować paznokcie wtedy, kiedy tego chcę, a nie wtedy, kiedy 'łaskawie' mogę. Wystarcza mi na to kilkanaście minut i wiem, że z lakierem nic się nie będzie działo. Kosmetyk nie należy do tych drogich - kosztuje 32 zł w sklepie bodyland.pl, a duża pojemność pozwala na wielomiesięczne jego użytkowanie. 

Stosujecie takie preparaty, czy może wolicie trwałość i niezawodność hybryd?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 6 października 2016

Jesienne beże

9

Dzisiaj pokażę Wam trzy lakiery w ładnych kolorach, które zamiennie noszę od kilku tygodni. Często je także łączę ze sobą, ponieważ nie mogę się zdecydować, na który odcień akurat w danej chwili mam ochotę. Bardzo lubię lakiery My Secret, cenię je za intensywność koloru oraz trwałość. Wiem, że na nich się nie zawiodę.

 


274 DESERT BLOOM to jasny beż, który bardzo ładnie prezentuje się na paznokciach. Dłonie wyglądają bardzo klasycznie i dzięki temu kolor pasuje do każdej stylizacji i można z powodzeniem używać go przy każdej okazji. Dla osób, które np ze względu na pracę nie mogą sobie pozwolić na szaleństwa, na pewno przypadnie on do gustu.

275 PEACH SORBET to kolejny kolor, który będzie pasował do wszystkiego. Jasna brzoskwinka z powodzeniem się sprawdzi na wieczornych wyjściach ale także w pracy. Jego połysk jest bardzo wysoki, dzięki temu paznokcie prezentują się świetnie.

277 COFFEE LIQUER, brąz wpadający lekko w fiolet nie każdemu będzie pasował. Nie lubię nosić go solo, jednak jest świetnym urozmaiceniem dla wcześniej wspomnianego beżu i brzoskwini.



Lakiery My Secret, moim zdaniem, są bardzo dobre jakościowo. Bardzo łatwo się je aplikuje, są dobrze napigmentowane. Trwałość u mnie to ok trzy dni, więc jest nawet nieźle. O schnięciu tych trzech egzemplarzy zbyt wiele powiedzieć nie mogę, ponieważ po pomalowaniu paznokci traktuję je wysuszaczem (o którym niedługo napiszę, bo jest świetny!). Jedynie przyczepię się do tego, że bardzo szybko po otwarciu gęstnieje. 

Co sądzicie o takim jesiennym mani?

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »

niedziela, 2 października 2016

Black Smokey Eyes

3

U każdej z nas przychodzą takie chwile, że mówimy dość. Ostatnie dni były dla mnie dość ciężkie, emocje we mnie buzowały, te niestety negatywne i dzisiejszy makijaż jest ich wyrazem. Z każdej strony jest coś nie tak i w piątek po prostu pękłam. Praca, rodzina, działania państwa... Dookoła są osoby, które próbują podejmować za mnie decyzje: jak ma wyglądać moja praca, co mogę, a czego nie, jakie podjąć decyzje w sprawie wychowania i edukacji mojego dziecka, aż wreszcie jak mam traktować swoje ciało, kiedy mam radzić, a kiedy nie... I te wszystkie osoby, które wchodzą z buciorami w moje życie, nie mają ani grama kompetencji, by nawet mi doradzać, a co dopiero decydować!  Co więcej, w tych wszystkich aspektach, to ja muszę się tłumaczyć i bronić swoich myśli i wyborów. Istna paranoja...



Dlatego też czerń była najlepszym wyborem, aby pokazać co czuję. Połączyłam ją z brązem i wrzosem, znalazło się też rozświetlenie srebrnym połyskującym cieniem. Wiem, że makijaż nie rozwiąże moich problemów, jednak wykonywanie go pozwoliło mi osiągnąć chwilową ulgę. Co dalej? Okaże się już w poniedziałek...



Lista kosmetyków:

//TWARZ (FACE)//

- Makeup Atelier Paris Antishine Moisturizing Base
- Foundation Revlon Colorstay  180 Sand Beige
- Maybelline Affinitone Concealer 02 Natural
- Kryolan Concealer Circle No.2
- My Secret Face Matt Powder
- My Secret Face'N'Body Bronzing Powder
- My Secret Bronze'N'Blush Contouring Palette
- My Secret Face Illuminator Powder
  
//BRWI (BROWS)//

- Inglot AMC Brow Liner Gel 12
- Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash
- Sensique Contour Duo Stick 101

//0CZY (EYES)//
- Urban Decay Eyeshadow Primer Potion 
- Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette: Kinky
- Sigma Nightlife by Camila Coelho Palette: Panache, Urbanette, Leather Pants, Disco Ball
- Sigma Gel Eye Liner Wicked
- False Lashes Ardell Demi Wispies
-  L'Oreal Volume Million Lashes Noir Feline Mascara 

//USTA (LIPS)// 

- My Secret I love My Style Lip Liner - 02 Nude Lips
- Catrice Ultimate Colour Lipstick 240 Hey Nude




Mam nadzieję, że w Waszym życiu jest lepiej. Ja nad tym muszę trochę popracować.
Pozdrawiam


Czytaj dalej »

piątek, 23 września 2016

Azjatycka czarna maska? Hit czy kit?

15

Jakiś czas temu na zagranicznych portalach widziałam filmiki, na których dziewczyny pokazywały w jaki sposób działa azjatycka czarna maseczka peel-off. Może zbyt przyjemnych rzeczy tam się nie oglądało, jednak efekt był wow. Naniesiona w strategicznych miejscach wyciągała z porów wszystkie brudy. Jako, że moja cera niestety nie należy do idealnych i na nosie oraz na brodzie widoczne mam pory, które muszę często oczyszczać, postanowiłam, że co mi tam - spróbuję. Jak nie zadziała, to wyląduje w koszu na śmieci, a jak będzie jak na filmikach, to zostanie moim ulubieńcem. Zgadnijcie, co się stało z czarną maseczką?

 



 Kosmetyk zakupiłam na eBayu, widziałam też na Alliexpress. Otrzymałam go dość szybko, bo chyba po dwóch tygodniach, kosztował niewiele, bo 2-3 dolary. Czarna tubka zapakowana jest w czarny kartonik. Opis kosmetyku jest w "krzaczkach", więc nie wiem co tam jest napisane. 



Konsystencja kosmetyku jest bardzo lejąca, zapach nie przeszkadzający, raczej przyjemny. Kolor oczywiście czarny. Maskę można nakładać na nos, ale także na całą twarz - na to jednak się nie zdecydowałam. Nie mogłam znaleźć składu, więc wolę nie ryzykować, że nagle coś się złego zadzieje z cerą. Dobrze jest też przed aplikacją zrobić sobie tzw "parówkę", czyli otworzenie porów za pomocą pary z gorącej wody. Dzięki temu maseczka lepiej powyciąga te wszystkie brudy. Trzeba też pamiętać o umiarze. Zauważyłam, że trzeba wyczuć odpowiednią grubość warstwy: jeżeli będzie za cienka, to mogą się pojawić trudności z jej ściąganiem, a jak za gruba, to nawet w godzinę nie wyschnie.


A jak działanie? Przyznam się, że średnie. Po tych licznych filmikach oczekiwałam spektakularnych efektów. Jasne, coś tam wyciągało z tych porów, jednak nie na tyle, aby wszystkie były oczyszczone. Tej maski używał też mój mąż i u niego praktycznie w ogóle nie zadziałała. Napaliłam się, a i zbytnio nic z tego nie wyszło. Szkoda, bo mogło być pięknie. 

Używałyście takiej maski? A może macie inne sposoby na oczyszczanie twarzy?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

wtorek, 20 września 2016

Mój sposób na długie i zdrowe paznokcie || Herome Nail Hardener Sensitive

16

Kilka miesięcy temu moje paznokcie przeżywały kryzys. Były osłabione, z jednej strony giętkie jak guma, z drugiej często się łamały. Dodatkowo ja sama nie byłam dla nich zbyt delikatna - wróciłam do bardzo brzydkiego nawyku obgryzania paznokci. Robiłam to bezwiednie czytając książkę lub oglądając swój ulubiony serial. Nim się zorientowałam, były w opłakanym stanie. Dlatego też przez dłuższy czas na blogu nie pokazywałam żadnych lakierów, nie było na czym. Jednak na początku sierpnia postanowiłam zadbać o wygląd swoich paznokci, złe praktyki odstawiłam na bok i sięgnęłam po odżywkę, która miała mi pomóc w doprowadzeniu ich do porządku. Tą odżywką jest Herome Nail Hardener Sensitive i muszę stwierdzić, że teraz cieszę się ładnymi, zadbanymi dłońmi z długimi paznokciami. Zapraszam na recenzję.

 


Herome Nail Hardener Sensitive to rewelacyjny utwardzacz do paznokci o delikatnym działaniu, stworzony aby wyleczyć i wzmocnić słabe, szybko pękające i rozdwajające się paznokcie.

Pędzelek o długości 1.5 cm pozwala na dokładne rozprowadzenie lakieru a specjalny kształt nakrętki służy do odsuwania skórek paznokci. Sam lakier nie jest zbyt wodnisty, szybko schnie, nadaje połysk paznokciom i nie ma intensywnego czy przykrego zapachu. 

  • Najlepszy produkt na rynku
  • Efekt po 21 dniach stosowania
  • Instrukcja w języku polskim
  • Nie zawiera formaldehydu

Zanim przejdę do działania odżywki, warto zatrzymać się nad opakowaniem. Każdy produkt Herome otrzymuje się w kartoniku, gdzie znajdują się najważniejsze informacje o produkcie. Natomiast buteleczka wygląda bardzo schludnie. Długa nakrętka jest poręczna i można za jej pomocą odsuwać skórki. A sam pędzelek, jego długość i mało sztywne włosie, pozwala na dokładne rozprowadzenie lakieru. Odżywka ma płynną lejącą się konsystencję, trzeba uważać, by nadmiar wytrzeć o brzeg buteleczki, bo można z łatwością zalać sobie skórki. Kolor w buteleczce jest jasno-różowy, jednak na paznokciach jest całkowicie bezbarwny.


Aby odżywka mogła działać, na prawie miesiąc zrezygnowałam z malowania paznokci kolorowymi lakierami. Harmonogram także nie pozostawał złudzeń: przez minimum 21 dni będą one pokryte tylko bezbarwnym lakierem. Sposób użycia jasno mówił, że pierwszego dnia należy nanieść pierwszą warstwę, drugiego dnia drugą warstwę, trzeciego dnia należy wszystko zmyć i procedurę powtórzyć. I tak przez 21 dni. 

Na początku nie odczułam znacznej różnicy, zniszczona płytka musiała odrosnąć. Jednak po kilku dniach zauważyłam, że jest ona twardsza i mniej podatna na uszkodzenia. Paznokcie zaczęły rosnąć bardzo szybko, jednak postanowiłam je co najmniej dwa razy spiłować, aby mogły jeszcze bardziej się wzmocnić. Na początku września mogłam zakończyć kurację i w końcu sięgnąć po kolorowe lakiery, które o wiele lepiej zaczęły się utrzymywać. Teraz, aby podtrzymać efekt zdrowych paznokci, stosuję już odżywkę raz w tygodniu jako bazę pod lakier i nic złego się  nie dzieje. Paznokcie są twarde, nie łamią się, nie rozdwajają. Widać po nich że są zdrowe. A ja w końcu mogę je Wam pokazać. Długość jak najbardziej mnie satysfakcjonuje.

po lewej: półtora tygodnia stosowania odżywki, skórki jeszcze nie są doprowadzone do ładu; po prawej: aktualna długość

Jestem w 100% usatysfakcjonowana działaniem odżywki. Moje liche paznokcie odżyły i wyglądają rewelacyjnie, szybko urosły mimo dwukrotnego skracania. Na pewno będę często wracać do odżywki Herome, na razie raz w tygodniu, a za pół roku powtórzę 21 dniową kurację. Ja jestem zachwycona efektami! Odżywkę można zakupić w sklepie Bodyland, teraz jest na nią promocja: 39,90zł.

Używałyście już produktów marki Herome? Czekam na Wasze opinie.

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

sobota, 10 września 2016

Pastelowa brzoskwinia ze złotem | Pastel Peach with Gold

11

Makijaż, który chcę Wam dzisiaj pokazać, upodobałam sobie przez ostatnie dni. Nie jest ciężki, oczy są świetnie rozświetlone - taki zestaw sprawdza się w cieplejsze dni, gdy nie chcemy nakładać na twarz zbyt wiele. Natomiast delikatnie podkreślone usta dobrze sprawdzają się na codzień. Kolory, których tutaj użyłam, są już odrobinę jesienne: delikatna brzoskwinia oraz odrobina złota, czyli to co powoli nas otacza.

 



Makijaż jest bardzo prosty w wykonaniu, zajmuje kilkanaście minut - czyli tyle ile mogę poświęcić przygotowując się do pracy. Po podkreśleniu brwi, na całą powiekę nakładam bazę pod cienie a następnie delikatny połyskujący brzoskwiniowy cień. Następnie na środek górnej powieki oraz w wewnętrzny dolny kącik wklepuję migoczący złoty cień. Makijaż uzupełniam wyrazistą kreską oraz tuszuję rzęsy. Na usta nakładam matową różową pomadkę.



Użyte kosmetyki:

//TWARZ (FACE)//
 - Revlon Colorstay Makeup 180 Sand Beige
- L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory
- Kryolan Dermacolor Fixing Powder P1
- Kobo Professional Face Contour and Strobing Palettes
  
//BRWI (BROWS)//
- Kobo Professional Eyebrow Pencil 303 Twilight
- Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash
- Sensique Contour Duo Stick 101

//OCZY (EYES)//
 - Urban Decay Eyeshadow Primer Potion 
- Kobo Professional Eyeshadow: 217 Pastel Peach,
- Sensique Diamond Shine Eyeshadow 142
- Kobo Professional Precise Pen Eyeliner
-  L'Oreal Volume Million Lashes Noir Feline Mascara 

//USTA (LIPS)// 
- Golden Rose Velvet Matte: 04


Co sądzicie o takim makijażu?

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia