czwartek, 8 lutego 2018

SHINYBOX STYCZEŃ - WINTER WONDERLAND

6

O tak! Na takie pudełko czekałam. ShinyBox nowy rok rozpoczyna z fajerwerkami. Te pudełko bardzo przypadło mi do gustu. Styczniowa edycja Winter Wonderland kryje w sobie wiele znakomitości. Zaglądnijcie razem ze mną do środka.

 



1. -417 Catharsis Rejuvenation Hair Mud Mask [Cena: 100 zł / 200 ml]



Jest to regenerująca maska błotna do włosów suchych, farbowanych i zniszczonych. Kosmetyk wzmacnia włosy, poprawia elastyczność, wilgoć i miękkość oraz pozostawia włosy odżywione. Firmę już znam i bardzo się cieszę, że mam możliwość poznania kolejnego produktu. Maska ma bardzo delikatny zapach, natomiast konsystencja jest gęsta, dzięki temu nie spływa ona z włosów. Uwielbiam ten efekt po umyciu włosów i zastosowaniu maski.

2. Naobay Odbudowujący Krem pod Oczy [Cena: 105 zł / 20 ml]

 


Kolejny kosmetyk, który uwielbiam. Skład jest świetny - aktywne składniki odbudowujące; wysokie stężenie ekstraktu z fiołka mającego właściwości przeciwutleniające stymuluje mikrokrążenie w skórze;  Gotu Kola i Aloe Vera z przeciwutleniającym działaniem sfermentowanego resveratrolu. Krem jest bezzapachowy, a konsystencja średnio-gęsta, bardzo szybko się wchłania i pozostawia skórę gładką. Miłe uczucie.

3. Delia Kule do kąpieli Dairy Fun [Cena: 15,60 zł / 3 szt]

 


W takich chwilach żałuję, że nie mam wanny. Te kule musujące cudownie pachną. W pudełku jest ich trzy rodzaje: brzoskwinia i mango; karmelowe jabłko; mleko i miód. Marzy mi się taki relaks.


4. Maroko Sklep Pumeks Hamman [Cena: 6,50 zł / 1 szt]

 


Jest to naturalny pumeks wykonany z glinki czerwonej, bogaty w minerały: cynk, magnez, selen, żelazo. Doskonały do usuwania zrogowaciałego i martwego naskórka. Uchwyt pomaga operować gadżetem. Po użyciu skóra stóp staje się oczyszczona, gładka i miękka. Mi się podoba.

 5. So Chic! Lakier do paznokci Gel Effect  [Cena: 7,99 zł / 10 ml]

 


Lakier raczej mi się nie przyda, powoli odchodzę od tych tradycyjnych na rzecz hybryd. Otrzymałam ładny ciemno-czerwony kolor i zapewne komuś go sprezentuję. 

6. Miyo Outstanding Lip Gloss  [Cena: 11,99 zł / 4ml]

 


W pudełku znalazłam błyszczyk bezbarwny, ale... Hmmm... tyle brokatu w jednym kosmetyku dawno nie widziałam. I niestety jest to widoczne także na ustach, uzyskuje się nim taki "frostowy" efekt, mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Wolę pomadki, wolę mat, więc raczej nie będę używać.

7. Próbki Efektima Pharmacare Delikatne chusteczki / F-Vit C 1000 Suplement Diety

 


Chusteczki do higieny intymnej na pewno użyję, jest to fajny gadżet do torebki. Natomiast witamina C w zimie jak najbardziej jest na czasie.


Podsumowując - styczniowe pudełko jest mocne. Nie spodobały mi się jedynie dwa kosmetyki kolorowe, natomiast po resztę z chęcią sięgam. Są to dobre produkty i miło mi się je stosuje. Jeżeli macie na nie ochotę, to pudełko jest jeszcze dostępne na stronie shinybox.pl


Czytaj dalej »

wtorek, 23 stycznia 2018

Celia ART - linia kosmetyków dla nastolatek

10

Firmę Celia raczej wszyscy znają, jest to jedna z najstarszych polskich marek kosmetycznych, można tam znaleźć wiele perełek, na przykład dużą popularnością cieszą się pomadki. Ostatnio pojawiła się nowa linia Celia ART, której odbiorcami są nastolatki rozpoczynające swoją zabawę z makijażem. Sztandarowe produkty to fluid matujący, pomadki matt oraz pomadki w kredce, maskara oraz kredki do oczu, czyli wszystko to, co jest potrzebne do minimalistycznego makijażu. Postaram się Wam przedstawić te produkty oraz napisać parę słów o moich odczuciach.

 



Matujący fluid korygujący

 


Posiadam dwa odcienie: naturalny oraz jasny pastel, do mojej karnacji lepiej pasował ten pierwszy, na pierwszy rzut oka wydaje się ciemniejszy, jednak ten drugi ma różowe tony i niestety bardzo oksyduje na twarzy. Natomiast odcień naturalny dopasowuje się do koloru skóry i nie odcina się aż tak bardzo. Jego krycie określiłabym jako średnie, choć można je budować dokładając kolejne warstwy.  Mat jest delikatny, pozostawia jakby lekko pudrowe wykończenie, co można zauważyć w dotyku. Nie zauważyłam też, aby jakoś bardziej mnie wysuszał. Myślę, że na co dzień byłby dla mnie ok, kiedy nie potrzebuję mega krycia, jednak to utleniamie mi się kompletnie nie podoba. 

 

Pomadka Matt

 


Mat, który wcale nie jest matem. Niestety na ustach pozostaje kremowa powłoka. Oczywiście, jeżeli nadmiar produktu odciśnie się chusteczką, to ten mat się pojawi, ale chyba nie o to chodzi. Oba kolory 05 oraz 06 są bardzo ładne. 05 to przygaszona ciemna czerwień wpadająca bardziej w brąz, natomiast 06 to soczysta czerwień. Pomadki nosi się bardzo dobrze, nie wysuszały mi ust. Nakłada je się bajecznie, gładko suną po ustach. Opakowanie jest bardzo bardzo eleganckie.

Pomadka w kredce

 

 

Te produkty bardziej mi przypadły do gustu, choć jeden kolor w ogóle nie jest trafiony i do mnie nie pasuje. Mowa tu o jasnym różu 12, który nie wygląda zbyt ciekawie. Natomiast  14 to świetny przybrudzony róż, który lubię i użyłam go do makijażu z pierwszego zdjęcia. Wykończenie pomadki jest satynowe, ładnie sunie po ustach. Nie jest jakoś ekstra trwała, jednak jak na tę cenę, to sprawuje się wyśmienicie. 



Mascara 3in1 

 

 

Maskara która wydłuża, pogrubia i odżywia. O tej trzeciej właściwości nic powiedzieć nie mogę, ponieważ tego nie zauważyłam, natomiast warto tutaj stwierdzić, że moje rzęsy ładnie zostały rozdzielone wydłużone i pogrubione. Włoski na silikonowej szczoteczce są rozmieszczone bardzo gęsto. Nie grudkuje się, nie osypuje, czy nie robi efektu pandy. Jak dla mnie świetny kosmetyk, który spełnia moje oczekiwania.

Konturówka do oczy automatyczna i w kredce

 

Obie kredki są miękkie i ładnie nimi maluje się kredki, bezproblemowo także się rozcierają, jeżeli ma się ochotę na lekki dymek. Konturówka w kredce jest koloru czarnego, dobrze się ją struga, natomiast rysik się nie łamie. Natomiast automatyczną konturówkę mam w kolorze grafitowym i aplikacja jej także jest bezproblemowa.


Podsumowując, kosmetyki są raczej dobre jakościowo i można spokojnie po nie sięgnąć. Nie polecam podkładów, ponieważ kolory ciemnieją. Natomiast jeżeli szukacie matowej pomadki, to też raczej odradzam, bo tutaj takiej nie znajdziecie. Szkoda, że te ponad 15 lat temu, kiedy sama byłam nastolatką, na rynku nie było tylu dobrych kosmetyków w niskich cenach. Życie byłoby prostsze i przyjemniejsze ;)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 stycznia 2018

SHINYBOX GRUDZIEŃ - Where the magic happens

2

Święta, święta i po świętach. A Nowy Rok już za nami. Nawet nie wiem kiedy te parę wolnych chwil minęło. Ostatnio też jest mało mnie na blogu czy w Social Media, ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. Robię wszystko co w mojej mocy, aby pojawiać się u Was z regularnymi postami, bo mam parę ciekawych pomysłów i rzeczy Wam do pokazania. Ale zanim to - spóźniony post o grudniowym pudełku ShinyBox -Where the magic happens. Otrzymałam go dzień przed świętami, a do Nowego Roku nawet nie miałam jak i kiedy zajrzeć do środka. A poprzedni tydzień to też był ciężki - powrót do pracy po kilku dniach wolnych nie jest zbyt ciekawy. Ale, ale - ten weekend przeznaczyłam na porobienie zdjęć oraz napisanie paru słów do Was. Jeżeli nie widziałyście, co znalazło się w grudniowym pudełku - to zapraszam na przegląd.

 






Barnängen żel pod prysznic. Jest to jeden z ciekawszych kosmetyków w tym pudełku. Używałam z tej firmy już masło do ciała, które świetnie sobie radziło z utrzymaniem dobrego poziomu nawilżenia skóry. Myślę, że ten żel pomoże mi ten efekt utrzymać.  Do tego otrzymany kosmetyk jest przeznaczony do skóry wrażliwej, więc nie wyrządzi krzywdy.



Termissa Woda Termalna to mój ulubiony kosmetyk na lato, rzadko kiedy ruszam się bez niego. Jest to świetny sposób na szybkie odświeżenie cery w upalny dzień. Zimą czy wiosną raczej mi się taki produkt nie przydaje, więc odłożę go w oczekiwaniu na cieplejsze dni.



 Efektima Peeling + maska do dłoni. Zadbane dłonie to podstawa. Oprócz stosowania kremów do rąk lubię od czasu do czasu sięgnąć po coś treściwego. Ten kosmetyk jak najbardziej się do tego nada. Za pomocą peelingu można pozbyć się obumarłego naskórka, natomiast maska do dłoni sprawi, że skóra będzie miękka i gładka. 





Laboratorium Farmona PrestigeCare Koncentrat rozjaśniający. Jest to ciekawy kosmetyk, który służy do wzbogacenia kremu, który w danej chwili się używa. Wystarczy dodać kilka kropli, zmieszać z kremem i aplikować na skórę. Składniki aktywne takie jak mącznica lekarska czy lukrecja spowodują rozjaśnienie skóry, zniweluje działanie wolnych rodników czy wyrówna koloryt. 





Exclusive Cosmetics Hydrożelowe płatki pod oczy z olejem arganowym. Takie produkty bardzo lubię używać przed większymi imprezami. Nie zdążyłam tego zrobić przed Sylwestrem, ale w lutym czeka mnie całonocny event i na pewno zadbam o skórę w okolicach oczu.



Foods By Ann Pocket Energy Bar. W którymś z poprzednich pudełek też można było znaleźć batonik od Ani Lewandowskiej, tym razem znalazłam o smaku 'Kokos i Kakao'. Był bardzo smaczny. :)



 Orphica próbka kremu do rąk. Jak zawsze są to miłe dodatki, które u mnie przydają się na wyjazdach.


Podsumowując, pudełko nie jest zbyt bogate, ale można znaleźć dla siebie coś ciekawego. Część z tych kosmetyków na pewno zużyję, więc się nie zmarnują. Choć przyznam, myślałam, że na święta to będzie szaleństwo zmysłów. Maybe, next time. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

środa, 13 grudnia 2017

SHINYBOX LISTOPAD - LOVE BEAUTY FASHION

2

Po dość długiej, nieplanowej przerwie czas chyba wracać. Postaram się tutaj być jak najczęściej, ale realne życie może znowu zagmatwać i spowodować brak kontaktu z blogowym światem. Swój powrót rozpocznę od czegoś lekkiego i czymś takim na pewno jest przegląd pudełka ShinyBox. Listopadowy box: 'LOVE BEAUTY FASHION' dotarł do mnie dość późno, przeleżał odrobinę na poczcie, stąd też dopiero w połowie grudnia biorę się za jego recenzję? hmmm... to dość niekomfortowy czas biorąc pod uwagę, że zaraz pojawi się świąteczne wydanie. Także zawartość pudełka nie spowodowała u mnie szybszego bicia serca i musu, aby jak najszybciej przybiec do Was z relacją. Powiem szczerze, że jest w moim odczuciu przeciętne, nic mnie nie zaskoczyło ani nie spowodowało ochów i achów. Mam jedynie nadzieję, że w grudniu będzie o wiele wiele lepiej. 




Novex Maska do włosów to produkt bogaty w czysty olej arganowy i witaminę E przeznaczony dla osób z suchymi, matowymi włosami oraz przesuszonymi i splątanymi końcówkami. Formuła bazująca na oleju arganowym dogłębnie odbudowuje strukturę włosa. Sięgnę po niego, bo moje końcówki włosów wołają o pomstę do nieba, może pomoże, choć myślę, że w moim przypadku to nożyczki powinny pójść w ruch.



Purederm Maska do stóp w postaci skarpetek. Maska do stóp jest regenerującą oraz złuszczającą maską przeznaczoną do pielęgnacji stóp w postaci specjalnych skarpet. Usuwa wszelkie zrogowacenia w krótkim czasie oraz wyraźnie wygładza stopy w ciągu 2 tygodni. Papaja, cytryna, jabłko, pomarańcza i inne naturalne ekstrakty roślinne usuwają odciski oraz zrogowacenia, a ekstrakt z rumianku koi świeżo złuszczoną i odnowioną skórę. Z miłą chęcią zafunduję sobie taką regenerację skóry, w zimie jest na to odpowiedni czas, bo raczej nie chodzi się w odkrytych butach.



Beaver odżywka do włosów Tea Tree - wygładza, odżywia i zmiękcza włosy. Eliminuje puszenie się i splot. Przywraca miękkość i lekkość. Wzmacnia rdzeń włosa, przywraca witalność i elastyczność włosów, nadaje objętości i eliminuje włosy przetłuszczające się. Odświeżający zapach drzewa herbacianego stymuluje aktywność włosów, przywraca siłę i połysk. U mnie odżywki do włosów szybko znikają, a 50ml to dość niewiele. 



Jantar Medica Zestaw 3 kosmetyków - Seria kosmetyków do pielęgnacji włosów o zaawansowanych formułach, opartych na unikalnych właściwościach bursztynu i cenionych, wyselekcjonowanych składnikach aktywnych. Zapewniająca kompleksową pielęgnację włosów wymagających intensywnej regeneracji i odbudowy. Efekty widoczne już od pierwszego zastosowania. W poprzednim boxie była wcierka, teraz kolejne 3 kosmetyki takie jak szampon, mgiełka oraz serum. Chętnie wypróbuję cały zestaw. No i trzeba przyznać - do włosów w tym pudełku jest aż 5 kosmetyków, trochę dużo.




Maroko Sklep Glinka rhassoul - Korzystaj z dobrodziejstw natury i zrób maskę na twarz lub na całe ciało, by je naturalnie odżywić minerałami zawartymi w tym wspaniałym produkcie. Główne składniki glinki to: stewnensyt bogaty w krzemionkę, magnez, żelazo, wapń, potas, sód.
O tak, tę glinkę bardzo lubię, miałam ją kiedyś i świetnie się u mnie spisała. Nakładałam ją przede wszystkim na twarz. Do ciała dobrze jest mieć dodatkowo rękawicę, którą można wykonać masaż - ponoć wtedy uzyska się jeszcze lepsze efekty.



Miyo Make Up Konturówka do oczu to automatyczna konturówka do oczu gwarantująca gładki i precyzyjny makijaż. Delikatna wodoodporna formuła zapewnia przyjemną i łatwą aplikację. Trafił mi się nawet ładny kolor, taki szampańsko-złoty, ładnie będzie się prezentował solo na powiece. 



Aube Dwufazowy płyn do demakijażu - Produkt łączący właściwości oczyszczające i tonizujące. Faza olejowa precyzyjnie usuwa pozostałości makijażu, zaś faza wodna oczyszcza skórę, przywracając jej naturalną świeżość. Preparat jest wyjątkowo łagodny i delikatny dla oczu - posiada pH optymalne dla okolic oczu, bliskie pH łez. Z tego kosmetyku jestem chyba najbardziej zadowolona i chętnie po niego sięgnęłam. Sprawdza się bardzo dobrze.



Oprócz tych kosmetyków w pudełku można było znaleźć Voucher do Katalog Marzeń na kwotę 30zł. Coś podobnego było już parę miesięcy temu i ostatecznie nie skorzystałam, więc tym razem pewnie sytuacja będzie identyczna. Natomiast do DeeZee mam -30% na nowości. Raczej też nie skorzystam. Mogę się podzielić kodami rabatowymi, gdyby ktoś potrzebował.



Jak sami widzicie, nie jest zbyt ciekawie, pięć produktów do włosów, skarpetki złuszczające do stóp, glinka, płyn dwufazowy oraz kredka do oczu. Bywało lepiej, choć część z tych kosmetyków już używam i nie jest źle. Jednak brakuje tutaj jakiego booom, produktu, który deklasuje wszystko. Natomiast teraz czekam na pudełko "Where the Magic Happens" - myślę, że będzie pięknie. 

Pozdrawiam :)









Czytaj dalej »

sobota, 11 listopada 2017

SHINYBOX PAŹDZIERNIK THINK PINK

7

Troszkę mnie nie było, ale już wracam. Nawet nie wiem, jak i gdzie ten cały czas minął - połowa listopada prawie już za nami, a ja jeszcze Wam nie pokazywałam październikowego pudełka ShinyBox! A jest co prezentować, bo pudełko po ostatnich średnich zawartościach, bardzo mi się spodobało. Jak jeszcze nie widziałyście, to zapraszam Was ze mną na jego przegląd.

 



Pudełko ma nazwę Think Pink i oprócz kosmetyków skrywa w sobie wiele ważnych informacji. Październik to na całym świecie miesiąc świadomości raka piersi. W tym czasie często są podejmowane tak ważne dla kobiet tematy jak profilaktyka, diagnostyka oraz nowoczesne leczenie raka piersi. ShinyBox zwraca na to uwagę. W pudełku znajdziemy broszurki pomagające w samobadaniu piersi pokazujące krok po kroku jak to robić, w gazetce Shiny Mag artykuł o mitach związanych z rakiem piersi, a od sklepu alablaboratoria.pl Voucher upoważniający na 10% zniżki na badania mutacji w genie BRCA1 i BRCA2. Cieszy mnie fakt, że ShinyBox dołączył do różowej wstążki.



BARNANGEN ALL OVWE RESCUE BODY BALM to treściwy balsam do ciała o przyjemnym delikatnym zapachu. Ma on dość gęstą konsystencję, jednak bardzo ładnie się rozsmarowuje i szybko wchłania. Po jego użyciu skóra jest miękka i dobrze nawilżona, od dwóch tygodni nie rozstaję się z nim. 



7TH HEAVEN PASSION PEEL OFF to owocowa maseczka do twarzy. Ma bardzo ładny skład, większość to owocowe ekstrakty bogate w witaminy i przeciwutleniacze. Na pewno po nią niedługo sięgnę, jest wysoko w kolejce. 



BISPOL ŚWIECA ZAPACHOWA. Tego jeszcze nie widziałam w ShinyBoxie, ale nie narzekam. Jesienią i zimą lubię palić różne aromatyczne świeczki, więc się u mnie nie zmarnuje. Ta, którą otrzymałam ma delikatny zapach, nie nachalny. Bardzo mi się on podoba.



EFEKTIMA INSTYTUT ALGAE-LIFT to hydrożelowa maska z efektem liftingującym. Jest ona wzbogacona o witaminę C, działa na cerę przeciwutleniająco, ochronnie, wychwytuje wolne rodniki. Natomiast arbutyna rozjaśnia skórę, nadając jej świetlisty i promienny wygląd. Po jej użyciu następuje poprawa wyglądu i nawilżenia skóry. Świetny produkt, który można zastosować przed ważnym wyjściem. 



JANTAR WCIERKA DO WŁOSÓW. Wielokrotnie zastanawiałam się nad kupnem tego produktu, bo wiele osób ma o niej dobre zdanie. Po długotrwałym stosowaniu polepsza się kondycja włosów: są mniej łamliwe i nie wypadają, są gładkie i lśniące, zdrowo wyglądają, natomiast skóra głowy jest nawilżona a wszelkie podrażnienia złagodzone. Jestem ciekawa, czy zadziała.



AVON MARK SZMINKA W PŁYNIE. Przyznam się, że nie przepadam za tą firmą i nigdy nie zdecydowałabym się na zakup tej pomadki. Ale jak już ją mam, to wypróbowałam. Kolor, który otrzymałam to Irresistible, czyli przygaszona czerwień. Szybko zastyga ona do matu, a zapach jest słodki, ale przyjemny. O dziwo, lekko nosi się ją na ustach, ale nie jest jakoś super trwała. 



POCKET ENERGY BAR - czyli batonik jabłkowo-cynamonowy stworzony przez Anię Lewandowską. Smaczny, choć nie prezentuje się zachwycająco.



CHARMINE ROSE próbka KREMU NA ROZSZERZONE NACZYNIA KRWIONOŚNE. Zawsze to miły gadżet, lubię tego typu próbki, często biorę je ze sobą na wyjazdy.


Podsumowując, pudełko jest całkiem całkiem, jest o wiele lepiej niż w ostatnich miesiącach. Myślę, że wszystko zużyję min. balsam do ciała czy maseczki. A Wy co sądzicie o zawartości?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 26 października 2017

MAKIJAŻOWE ZABAWY || Teal and Silver Makeup

21

Lubicie sięgać po zieleń w makijażu? Jestem świadoma tego, że nie jest to zbyt popularny kolor, sama go raczej stosuję jako akcent, choć często gości u mnie ciemny, butelkowy odcień. Tym razem postanowiłam wykonać makijaż monochromatyczny używając tylko żywej zieleni. Chciałam pobawić się kolorami, spróbować nowej techniki, a żeby nie było zbyt nudno, użyłam także brokatu i błyszczących kryształków.

 




Cienie, które użyłam w tym makijażu, pochodzą z paletki Morphe Brushes & Jaclyn Hill. Ostatni jej rząd, to cztery różne odcienie zieleni, zaczynając od turkusu, a kończąc na ciemnym, brudnym kolorze. Na powiekę nałożyłam wszystkie te odcienie. Nie zabrakło czarnej kreski i sztucznych rzęs. Oprócz tego za pomocą srebrnego brokatu oraz duraline podkreśliłam załamanie powieki, które ostatnio jest bardzo popularne. Natomiast na dolnej powiece zaaplikowałam turkusowy brokat, który później przez kilka dni domywałam z oczu. Srebrne kryształki, które przykleiłam w zewnętrznych kącikach świetnie do całości pasują i jeszcze bardziej ochładzają cały makijaż. 

 

Lista kosmetyków:
//BRWI (BROWS)//
- Anastasia Beverly Hills Dipbrow Pomade Taupe
- Catrice Liquid Camouflage 020
 //OCZY (EYES)//
 - Zoeva Eyeshadow Fix Matte
- MorpheBrushes & Jaclyn Hill Palette
- False Lashes
- Duraline Inglot
- srebrny i turkusowy brokat
- kryształki
- Sigma Beauty Gel Eye Liner Wicked
- L'Oreal Mascara Paradise Extatic




Wiem, że to nie jest makijaż wyjściowy i nie nadaje się na zbyt wiele okazji. Jednak czasami lubię się tak pobawić. Akurat nadarzyła się ku temu okazja - bezsenna noc :) Jakoś musiałam spożytkować swoją energię, a miałam już dość czytania książek czy oglądania seriali. Jestem ciekawa, co myślicie o moim malunku. Podoba się? 

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »

poniedziałek, 23 października 2017

Laura Mercier Translucent Loose Setting Powder - czy jest wart swojej ceny?

12

Puder transparentny od Laura Mercier to produkt kultowy i prawie każda kosmetykomaniaczka go ma albo chce mieć. U mnie to inaczej było. Raczej jestem odporna na wszelkie ochy i achy instagramowe, fajnie jest mieć dużo kosmetyków wysokopółkowych, ale ja zawsze na to patrzę praktycznie - przecież mam już tyle różnych kosmetyków, które tylko czekają, aby je zużyć, więc po co mi następny. I tak sobie tkwiłam w tym swoim przekonaniu, aż trafiła mi się super promocja. Nie, nie w Douglasie, a na Strawberrynet. Nie dość że był tańszy niż w większości sklepów, to jeszcze miałam prawie 28% zniżki. A że od czasu do czasu lubię sobie coś ekstra sprawić, na takie cele specjalnie odkładam po parę złotych i gdy zbierze mi się większa sumka, to szaleję. Nie obciąża to jakoś bardzo budżetu domowego, a ja jestem zadowolona i rozpieszczona. Laura Mercier Translucent Loose Setting Powder kosztowała mnie niecałe 120zł, czyli przy cenie regularnej 210zł to aż żal było nie brać. Poza tym, gdzieś tam głęboko byłam ciekawa, o co jest tak wiele szumu. Musiałam to sprawdzić. 




Puder przyszedł do mnie w oryginalnym kartonowym opakowaniu. Wygląd plastikowego pudełeczka nie jest jakoś bardzo szykowny. Ot, prosty pojemniczek z odkręcanym wieczkiem, w środku znajduje się sitko, które początkowo było zaklejone taśmą. To co mi brakuje, to puszek, lub zamykane sitko, ponieważ na wyjazdach puder bardzo migruje. Jak na taką cenę regularną, oczekiwałam czegoś lepszego.



Puder jest bardzo dobrze zmielony, ma w opakowaniu żółtawy odcień, jednak na skórze jest całkowicie transparentny. Używałam go także na ciemniejszych odcieniach skóry i bardzo ładnie stapiał się z kolorem, nie zostawiał białych plam. Wykończenie pudru jest matowe, choć nie takie płaskie, ale też nie satynowe. Niewielka ilość wystarcza na oprószenie całej twarzy, choć ja lubię stosować "baking" pod oczami i na skrzydełkach nosa. Bardzo dobrze współgra z wieloma podkładami: Revlon, Double Wear, Clarins, MAP, L'oreal. 



Bardzo podoba mi się efekt, który można uzyskać za jego pomocą na twarzy. Po pierwsze, świetnie utrwala korektor pod oczami. Podkład potrafił cały spłynąć, a pod oczami wszystko było tak, jak zaraz po aplikacji kosmetyków. Po drugie, skóra wygląda na wygładzoną, taka też jest w dotyku. Za pierwszym razem ciągle się głaskałam po policzkach, byłam pod ogromnym wrażeniem. I moje pory na policzkach są jakby mniej widoczne. Magia? Po trzecie, cera wygląda bardzo świeżo - nie jest zszarzała, nawet po ciężkim dniu czy nocy. Po czwarte, zauważyłam większą trwałość całego makijażu. Dłużej moja cera wygląda ładnie, bez wydzielającego się sebum w strefie T. Niestety u mnie zawsze podkład samoczynnie się ściera z brody i ze skrzydełek nosa, natomiast z pudrem Laura Mercier kosmetyki dłużej tkwią na swoim miejscu. No i ostatni plus - wydajność. Myślę, że spokojnie puder starczy mi na 8-9 miesięcy. Używam go od czerwca, czyli już ponad 4 miesiące i wydaje mi się, że dopiero wykorzystałam połowę. Te 29g starczy na bardzo długo. 



Czy warto kupić puder za 210zł? Niekoniecznie, bo zawsze można zainwestować w coś innego, tańszego, o podobnym działaniu. Czy warto kupić Laurę w promocji? Jak najbardziej! A nawet jeżeli nie traficie na żadne zniżki, to sobie policzcie, czy warto w niego inwestować. Puder wytrzyma u Was minimum 6 miesięcy, czyli 210:6 to wychodzi 35zł na miesiąc. A to tak naprawdę jeden wieczór w barze. Zawsze można też, tak jak ja, odkładać kasę na swoje widzimisię. Bo ja wad, oprócz ceny, w tym kosmetyku nie widzę, choć nie wiem, czy będę się za nim ponownie rozglądała. Ostatnio kusi mnie puder od Estee Lauder, który jest ponoć lepszy od Laura Mercier. Jeżeli jesteście posiadaczkami tego kosmetyku, podzielcie się swoją opinią. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia