Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 stycznia 2019

MATOWE POMADKI KOBO PROFESSIONAL ULTRA MATTE LIPSTICK

5

Jakiś czas temu dotarły do mnie cztery kolory matowych pomadek w płynie Kobo Professional Ultra Matte Lipstick. Sięgałam po nie na co dzień, ale także na ważne wyjścia czy całonocne imprezy.  I nie było sytuacji, żeby mnie zawiodły. Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej, to zapraszam do dalszej lektury.



Długotrwała, matowa pomadka o kremowo-żelowej konsystencji, która sprawia, że aplikacja jest bardzo łatwa. Matowy efekt pojawia się po chwili od nałożenia nadając ustom welurowe wykończenie.

Opakowanie pomadek jest bardzo podobne do tych co z serii "Matte Lipstick". Aplikator jest płaski i podłużny, pobiera odpowiednią ilość produktu potrzebną do pokrycia całych ust. Pozwala też na precyzyjne naniesienie kosmetyku. 

Konsystencja, tak jak opisuje producent, jest kremowo-żelowa, przyjemnie się ją nakłada na usta.  Jest bardzo dobrze napigmentowana, wystarczy pojedyncze pociągnięcie aplikatorem. Na początku na ustach pozostawia efekt satynowy, jednak po dłuższym czasie zastyga i matowieje. I wtedy rozpoczynają się czary, ponieważ jest nie do zdarcia. Wcześniej przy innych tego typu kosmetykach, musiałam odciskać w chusteczkę nadmiar produktu, tutaj nie ma takiej potrzeby. Po zastygnięciu nie odbija się na szklankach, kieliszkach, ani na skórze. Nie rozciera się, ani nie wychodzi poza kontur ust. Picie, jedzenie jej nie straszne, a jak już schodzi, to bardzo równomiernie. Po kilku godzinach zawsze warto zerknąć w lusterko, aby nanieść ewentualne poprawki, jednak zazwyczaj jest to niepotrzebne.



Komfort noszenia pomadek jest bardzo dobry. Nie ściąga skóry ust, jednak potrafi je lekko wysuszyć. Po dłuższym czasie (ostatnio zauważyłam po około 10 godzinach jej noszenia) potrafi się tak jakby rolować. Warto wtedy ją zmyć i nałożyć ponownie. Aaaa... tyle że to zmywanie jest ciężkie. Nie sądziłam, że to nie będzie zbyt proste. Wodą nic się nie zdziała, najlepiej do tego używać kremowych kosmetyków do demakijażu. 



W całej kolekcji jest 6 kolorów, ja posiadam ich cztery. Na zdjęciach niestety nie widać matu. Robiąc zdjęcia nie odczekałam odpowiedniego czasu, poza tym, zdjęcia są robione z lampą, co także wpływa na odbiór. Najlepszy mat udało mi się złapać na swatchach na ręce. 


201 Love Addict to brąz, w którym widać pomarańczowe tony. Natomiast 202 Nude Vibes to idealny dla mnie brąz z domieszką przybrudzonego różu, uwielbiam ten kolor. 205 Crazy Love jest piękną soczystą fuksją. Zbyt długo się nią nie cieszyłam, bo została porwana przez moją siostrę, która jest zachwycona kolorem. A 206 Desire Code to klasyk, idealna czerwień, świeży, intensywny kolor.





Pomadki Ultra Matte Lipstick bardzo polubiłam. Oba brązy używam zamiennie, najlepiej się w takich kolorach czuję. Fuksję zwinęła mi siostra, natomiast po czerwień sięgnęłam kilkukrotnie i byłam zadowolona z efektu. Kosmetyk spełnia moje oczekiwania, na ustach jest matowa, a trwałość jest spektakularna. Nic więcej nie potrzebuję. Ktoś z Was używał już tych pomadek? Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

piątek, 16 listopada 2018

JESIENNE NOWOŚCI W DROGERIACH NATURA || KOBO PROFESSIONAL, MY SECRET, SENSIQUE

2

Uwielbiam marki makijażowe Kobo Professional, My Secret oraz Sensique, które można znaleźć w Drogeriach Natura. Ostatnio dotarły do mnie nowości, którymi dzisiaj się pochwalę. Większość z nich już zmacałam i myślę, że w wolnym czasie postaram się coś ciekawego nimi zmalować. Patrzcie jakie cudności.

 


Zacznę od Kobo Professional. Nowe korektory, czyli Creamy Camouflage Correcting & Contouring towarzyszą mi ostatnio na co dzień. Świetnie tuszują wszelkie niedoskonałości oraz neutralizują cienie pod oczami. Nie zauważyłam, aby korektor się ścierał czy wysuszał mi skórę. I oczywiście, nie podkreśla zmarszczek. Dostępne są trzy kolory: 401 FAIR, 402 LIGHT BEIGE, 403 NATURAL BEIGE. Ponoć są dobre też do konturowania, ja tylko próbowałam najjaśniejszym rozjaśniać czoło czy brodę i ładnie się trzyma podkładu. Aby przyciemnić kości policzkowe, to nie ma czym, ponieważ jasne odcienie na to nie pozwalają. W składzie korektorów można znaleźć masło shea i olejek z pestek moreli, więc kosmetyk przy okazji dba o skórę. 



Kolejne nowe korektory są od Sensique: Sensitive Skin High Coverage Liquid Concealer. Przyznam się, że tylko sprawdziłam kolorki na dłoni, nie wiem jak się zachowuje na cerze. Na razie jestem zafascynowana korektorami Kobo, więc te ładnie czekają w kolejce. Ale z tego co zauważyłam, to są dość mocno kryjące i matujące. Myślę, że dobrze poradzą sobie z niedoskonałościami. Tutaj także są dostępne trzy kolory: 1 PORCELAIN, 2 LIGHT BEIGE, 3 SAND BEIGE.



My Secret także poszalał. Po pierwsze pojawił się nowy tusz do rzęs: Create Your Style Volume Mascara with 2 Stage Brush. Sięgnęłam po niego od razu, aby sprawdzić jak się zachowa na moich rzęsach. I jest moc. Tusz dzięki swojej dwustopniowej silikonowej szczoteczce pogrubia rzęsy od nasady, ładnie je rozdziela i podkręca. Czerń jest bardzo głęboka. Tusz nie kruszy się, ani nie rozmazuje, co ostatnio u mnie zrobiło się nagminne. Jak na razie używam go codziennie i jestem zadowolona.



My Secret uwielbiam za ich paletki cieni Natural Beauty. Tym razem mamy trzy nowe kompozycje kolorystyczne. Ocean Storm to dwie głębokie zielenie oraz tak jakby stare złoto. Wykończenie jest połyskujące, więc świetnie się nadadzą do makijaży wieczorowych. Dwie pozostałe paletki to maty. Sweet'N'Spicy utrzymane są w kolorystyce różowo - bordowej, natomiast Path Through the Dunes to brązy. Cienie bardzo dobrze się nakładają na powiekę, przyklejają się do niej. Ładnie się blendują nie tracąc przy tym na intensywności koloru.



Mam nadzieję, że uda mi się pobawić tymi kosmetykami i pokazać Wam je w akcji. Mam już pomysł na makijaż paletkami cieni, teraz tylko muszę znaleźć odrobinę czasu i zapewne coś stworzę.

Jak Wam się podobają nowości w Drogeriach Natura? Ładne, co nie? 

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

wtorek, 4 lipca 2017

Jeśli nie hybrydy, to co? || KOBO PROFESSIONAL Colour Trends Nail Polish

7

Lakiery hybrydowe zdominowały paznokciowy świat. Jednak nie zawsze jest możliwość sięgania po nie. Ja ich nie używam, w sumie bez jakiejś większej przyczyny. Kilka razy robiłam podejście do ich zakupu, jednak ostatecznie na nie się nie decydowałam. Choć nie ukrywam, efekt oraz trwałość jak najbardziej mi się podoba.  Dlatego sięgam po klasyczne lakiery do paznokci, uwielbiam zmieniać ich kolor, jednak z drugiej strony oczekuję łatwości aplikacji, ładnego błyszczenia, szybkiego schnięcia oraz trwałości. Z tych właśnie przyczyn ostatnio upodobałam sobie nowe kolory lakierów KOBO PROFESSIONAL Colour Trends Nail Polish.



W nowej kolekcji jest  10 lakierów raczej w stonowanych kolorach. Można znaleźć te o kremowym wykończeniu, oraz te bardziej błyszczące. Przez ostatnie tygodnie bardzo sobie je upodobałam i kombinuję z nimi różne kolorystyczne zestawienia. Spodobało mi się w nich, że są trwałe i nie matowieją w trakcie użytkowania. Chyba najdłużej trzymałam je tydzień, choć staram się zmieniać kolor co 3-5dni. A to tylko dlatego, że po tym czasie lekko ścierają się końcówki. Przy jasnych kolorach jest to praktycznie nie widoczne, jednak przy tych ciemniejszych zmiana koloru jest już wskazana.


Aplikacja lakierów Kobo jest bardzo łatwa. Pędzelek jest troszkę spłaszczony, normalnej wielkości, jednak radzi sobie z wąskimi płytkami. Konsystencja jest na tyle odpowiednia, że nie jest zbyt rzadka, aby rozlewać się po skórkach, ani też zbyt gęsta, aby nakładanie było męczące. Choć nie polecam lakierów trzymać na parapecie - niestety w taki sposób jeden z kolorów wylądował w koszu, ponieważ pod wpływem dużej temperatury brzydko zgęstniał i aplikacja jest wręcz niemożliwa. 



Myślę, że pigmentacja jest dobra. Już jedna grubsza warstwa ładnie pokrywa płytkę paznokcia i nie są potrzebne poprawki. Natomiast ja wolę nakładać dwie cieńsze warstwy. Dzięki temu lakier szybciej schnie i już po pół godzinie można wrócić do normalnego funkcjonowania. Choć ja osobiście tak organizuję swój czas przeznaczony na malowanie paznokci, aby dla bezpieczeństwa pozostawić je nawet na godzinę. Mam taki mały rytuał - włączam wieczorem serial, który aktualnie oglądam i zajmuję się upiększaniem. Zazwyczaj spędzam tak co najmniej dwa odcinki. Oczywiście można też sięgnąć po preparaty przyśpieszające wysychanie lakierów, co najczęściej robię, jednak serial przy takich akcjach tak czy siak pozostaje. 



Tak jak wspominałam na początku, pojawiło się 10 nowych lakierów. Są dwa beże, jeden z nich ma złote drobinki, piękna gołębia szarość, która na dłuższy czas skradła moje serce, lawenda, którą aktualnie noszę, stonowany koral, brąz oraz piękny burgund - je pozostawiam sobie na jesień, oraz trzy piękne odcienie różu, które noszę zazwyczaj razem. Świetnie pasują do lata i dobrze się prezentują.

 
 



Nie będę Was przekonywała, że te lakiery Kobo zastąpią Wam hybrydy, czy mają lepszą trwałość, nic z tych rzeczy. Natomiast jeżeli tak jak ja malujecie paznokcie zwykłymi lakierami i oczekujecie przyzwoitej trwałości i łatwej aplikacji, to jak najbardziej powinny Wam się spodobać. Dla przykładu, ostatnio sięgnęłam po nietani lakier, który jakiś czas dostałam i tylko się niepotrzebnie wściekłam. Musiałam nałożyć aż trzy warstwy, aby uzyskać jako tako pełne krycie, nie obyło się bez zmywania, ponieważ zdarzało się, że robiły się nieestetyczne smugi. Po tych zabawach, następnego dnia, lakier zaczął odchodzić płatami od paznokcia. Chciałam wypróbować coś nowego, a szybko wróciłam do lakierów Kobo. Płynie z tego nauka, że warto trzymać się tego co sprawdzone i co się lubi. Ja polubiłam te lakiery i przez najbliższy czas przy nich zostanę.

A Wy po co najczęściej sięgacie? Hybrydy, czy klasyczne lakiery?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 9 czerwca 2017

Dalicate Blue on the Nails

1

Dawno na blogu nie pokazywałam Wam żadnych lakierów. Przyczyna była prosta - moje paznokcie były krótkie, a jak udało mi się je zapuścić, to potrafił mi się jeden złamać i wszystko musiałam zaczynać od nowa. Na chwilę obecną jest lepiej, w miarę ładnie one rosną, więc postanowiłam coś w tym temacie podziałać.



Ostatnio bardzo polubiłam lakiery Kobo Professional Colour Trends i niedługo pokażę Wam wszystkie kolory. Natomiast teraz tylko jeden z nich - piękny  64 Rock Gray, który nie jest wcale taką  zwykłą szarością. Ma w sobie niebieski pigment, więc jest to coś pomiędzy kolorem gołębim  a baby blue. Bardzo ładnie się prezentuje na paznokciach. Dla urozmaicenia na serdecznym palcu oraz na końcówki  nałożyłam Sensique Art Nails 334 Mermaid, który pięknie się mieni. 


 
 


Co sądzicie o takim mani na wiosnę/lato?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 23 maja 2017

Makijaż: Na spontanie || Pierwsze wrażenia na temat paletek My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette, My Secret Design Your Eyebrow Color Wax i innych.

4

Dzisiejszy makijaż powstał dość spontanicznie. Ostatnio otrzymałam nową paczkę od Drogerii Natura, poprzedniej też zbytnio się dobrze nie przypatrzyłam, więc postanowiłam przetestować kosmetyki, które wpadły mi w oko. Najbardziej mi zależało na użyciu najnowszych paletek od My Secret, o których jest głośno w  Internetach. Nie mogłam się zdecydować na jedną, więc w tym makijażu użyłam ich wszystkich trzech. Wyszła w sumie ciekawa kombinacja chłodno-ciepła, którą rzadko stosuję, a przecież łącząc takie kolory wychodzi coś ciekawego. Okazało się też, że z kilkoma kosmetykami się nie pokocham, ponieważ kompletnie się u mnie nie sprawdziły. W dalszej części posta wyjaśnię dlaczego.

 





Lista użytych kosmetyków:

//TWARZ (FACE)//
-  Kobo Professional Smoothing Makeup Foundation  507 Pastel Beige
- My Secret Cream Camouflage 01
- Catrice Liquid Camouflage 020
- Kobo Professional Brightener Matt Powder 313 Banana Cream
- My Secret Face'N'Body Bronzing Powder
- Kobo Professional Matte Blush Palette
- My Secret Face Illuminator Powder Sparkling Beige
//BRWI (BROWS)//
- My Secret Design Your Eyebrow Color Wax 01 Warm Taupe
//OCZY (EYES)//
-  Zoeva Eyeshadow Fix Matte
- My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palettes: beige, light brown, dark brown from Naked Beauty Palette; gold and frost duochrome white from Magical Girl Palette; turquoise from Tropical Romance Palette.
- Kobo Professional Liquid Liner Waterproof
-   L'Oreal Volume Million Lashes Mascara Noir Feline
//USTA (LIPS)//
- Kobo Professional Lipstick 422 Raspberry Kiss


Zacznę najpierw od produktów, które mnie zachwyciły. Na pewno paletki My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette są godne uwagi. Jest ich aż trzy: 



Naked Beauty - są to stonowane matowe kolory, dobre do codziennego makijażu. Znajdziemy tam beż, jasny i ciemny brąz. Kolory są świetnie napigmentowane, wystarczy lekko dotknąć ich pędzlem, aby ładnie pokryły bez prześwitów skórę.



Magical Girl - Jest to chyba najciekawsza paletka z tych trzech. Kolory są piękne, świetnie się mienią i nie są jednoznaczne. Mamy tutaj piękny brzoskwiniowo-różowy odcień, złoto oraz tajemniczą duochromową biel, która posiada w sobie liliowe i błękitne pigmenty. Wszystkie trzy cienie nieziemsko wyglądają na powiekach. Oczywiście pigmentacja jest świetna, są trwałe i nie osypują się przy aplikacji.


Tropical Romance - to kolorowa paletka z neonowymi cieniami. Raczej nie używam takich odcieni na co dzień, jeżeli mam ochotę na odrobinę szaleństwa, to używam ich jako akcent. W tym makijażu tez tak zrobiłam - na dolnej powiece nałożyłam odrobinę turkusu. Pigmentacja i trwałość cieni nie odbiega od dwóch pozostałych palet. Jest moc!


Jeżeli macie ochoty na te paletki, to pamiętajcie, że jest to edycja limitowana. Niedługo mogą zniknąć ze sklepów.


Dobrze u mnie się także spisał wosk do brwi My Secret Design Your Eyebrow Color Wax. Jest to ulepszona wersja pomad, które pojawiły się w drogeriach kilka miesięcy temu i okazały się wtedy niewypałem. Były one suche, nie dało się z nimi naprawdę nic zrobić, o czym pisałam na blogu. Od razu wylądowały w koszu. Na szczęście twórcy marki słuchają swoich klientek i popracowali nad formułą. Nowy produkt jest zaprzeczeniem tego pierwszego: wosk jest mięciutki, jednak nie na tyle aby się rozlewał, świetnie się nim definiuje kształt brwi i się je wypełnia. Mógłby trochę szybciej zastygać, jednak jak już to zrobi, to trwałość jest bardzo dobra. Niestety pędzelek dla mnie jest niefunkcjonalny, nie lubię operować takimi maleństwami. I przydałoby się więcej jaśniejszych kolorów. Te, które otrzymałam, to 01 Warm Taupe oraz 02 Dark Brown i raczej są to ciemniejsze ciepłe brązy.




Z marki My Secret użyłam tutaj także kamuflaży Cream Camuflage. Dostały ode mnie kolejną szansę i niestety podtrzymuję o nich zdanie: nie nadają się do mojej cery. Kolory być może ładne, jednak szybko się ścierają, ciężko nimi cokolwiek zakryć. Poza tym w strefie T wyglądają okropnie. Ważą się natychmiastowo. Być może lepiej będą się prezentować na bardziej suchych skórach, natomiast na tych tłuściejszych to już niekoniecznie.



Przy tym makijażu sięgnęłam także po trzy nowe kosmetyki Kobo Professional. Pierwszy z nich, który kompletnie się u mnie nie spisał, to podkład Smoothing Makeup with Hyaluronic Elixir SPF 10. Już po pół godzinie się świeciłam. Cała. Jak bombka. Albo jakby ktoś mnie wysmarował smalcem. Widać to już na zdjęciu całej twarzy, że strefa T zaczyna się świecić. Nie pamiętam, kiedy podkład zrobił mi aż taką krzywdę. Przynajmniej jest w miarę kryjący. Kosmetyk jest dedykowany cerom dojrzałym, być może tam się sprawdzi, choć bym nie ryzykowała. Osobom, które mają mieszaną cerę, stanowczo odradzam. 



Kolejny kosmetyk, po który po raz pierwszy sięgnęłam to Liquid Liner Waterproof. Z nim będę musiała się jeszcze trochę pobawić, aby wyrazić jednoznacznie swoje zdanie. Już dawno nie używałam linerów z długim pędzelkiem i z kałamarzem i chyba wyszłam z wprawy, bo malowanie kresek w ogóle mi nie szło. Dopiero, gdy sięgnęłam po skośny pędzelek, który używam przy linerach w żelu, udało mi się jako tako narysować kreski. Ostatecznie byłam zadowolona z efektu, bo czerń jest ładna i głęboka, a liner trwały, nie kruszył się, ani nie robiły się prześwity.
 





Na koniec zostawiłam cukiereczka, czyli najnowsze pomadki Kobo Professional Matte Lips z kolekcji wiosna/lato 2017, a konkretnie kolor 422 Rospberry Kiss. Kolor jest bardzo ładny, taki zgaszony róż lub dojrzewająca malina. Raczej nie powiem, że jest to matowe wykończenie, dla mnie bardziej satynowe, choć nie zmienia to faktu, że ładnie się prezentuje na ustach. Trochę gorzej jest z trwałością, szybko schodzi podczas jedzenia i picia.




Podsumowując, makijaż jak najbardziej mi się podoba, jednak po zrobieniu zdjęć musiałam nanieść poprawki, aby móc wyjść z domu. Niestety podkład Kobo Professional nie jest dla mnie, wyglądałam koszmarnie, więc od początku musiałam wykonać makijaż twarzy, bo nic nie dało się uratować. Natomiast paletki cieni czy pomady do brwi My Secret oraz pomadki Kobo są dobrej jakości i na nich się nie zawiedziecie. 




Wszystkie kosmetyki Kobo Professional oraz My Secret dostępne są w Drogeriach Natura. Z tego co mi się obiło o uszy, to trwa teraz promocja. Więcej szczegółów na pewno znajdziecie na Facebooku poszczególnych firm.

Pozdrawiam :)



 

Czytaj dalej »

wtorek, 28 lutego 2017

Kobo Professional Matte Blush Palette

6

Chyba nie muszę pisać o plusach używania różu do policzków. Dobrze dobrany odcień do kolorytu cery świetnie podkreśli policzki oraz ożywi twarz. Jednak często przebywając w sklepie i oglądając różne kolory róży sama mam problem z wyborem. Poza tym, wieczorowy makijaż kieruje się innymi zasadami i dobrze jest policzki podkreślić odrobinę mocniej. Dlatego dobrym rozwiązaniem są paletki, gdzie znajdziemy kilka odcieni. Jeżeli malujemy się same, to dobrze jest wybrać paletkę złożoną z kilku kolorów. Nie szalejcie z paletami 12, 18 czy 24 elementowymi, bo nigdy tego nie zużyjecie, a przecież termin mija. Wybierzcie coś mniejszego. Kobo Professional postanowił sprostać tym potrzebom i stworzył Matte Blush Palette. Zobaczcie jakie ma kolory.

 

 


Róże Kobo Professional bardzo lubię i nigdy się na nich nie zawiodłam. I tak też jest z tą paletką. Opakowanie jest bardzo proste aczkolwiek poręczne i wykonane z mocnego plastiku. Natomiast kolory są w 100% matowe, bardzo dobrze napigmentowane i trwałe. Nigdy mi się nie zdarzyło, że pod koniec dnia moje policzki wyglądały blado. Plusem takich paletek jest też to, że kolory można ze sobą dowolnie mieszać, bez robienia bałaganu na toaletce. Róże są dobrze zmielone i nie pylą się przy pobieraniu ich na pędzel. Paletka nie kosztuje zbyt wiele, bo ok 20zł i jest dostępna stacjonarnie w Drogeriach Natura, więc w każdym większym mieście możesz ją zobaczyć na żywo.



Kolory zostały bardzo dobrze dobrane, nie są krzykliwe, wręcz neutralne i pasujące do prawie każdej urody. Pierwszy z nich ma odcień brzoskwiniowy, a takie lubię używać na co dzień. Drugi kolor jest bardziej różowy, nie do końca mi podszedł, czasami mieszam go z pierwszym różem, aby wzmocnić kolor. Nadaje on świeżości całemu makijażowi. Po trzeci odcień sięgam przy makijażach wieczorowych. Nazwałabym go herbacianym kolorem. Dzięki niemu policzki są mocniej podkreślone i wyglądają świetnie.



Co sądzicie o tych kolorach? Używałybyście tej paletki?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 21 lutego 2017

Kobo Professional - Złota edycja pomadek Matte Lips

12

Pomadki do ust uwielbiam i chętniej po nie sięgam niż po błyszczyki (a jeszcze kilka lat temu było odwrotnie). Upodobałam sobie zgaszone kolory: róże, korale, typowe odcienie nude. Dlatego też ta kolekcja pięciu pomadek bardzo przypadła mi do gustu. Złota edycja pomadek Kobo Professional Matte Lips zachwyca nie tylko opakowaniem, ale także kolorami. 

 



Opakowanie pomadek jest oryginalne. Błyszczące złoto wygląda bardzo elegancko i myślę, że każda kobieta przystanie, aby na nie spojrzeć. Rozwiązanie z zamknięciem także jest nowatorskie: magnetyczny zatrzask ochroni kosmetyk przed otwarciem w torebce czy kosmetyczce. Z drugiej strony, magnes nie jest na tyle silny, aby nie móc ręcznie otworzyć kosmetyk. Nie przysparza to większych problemów.


Wykończenie kolorów na pierwszy rzut oka nie jest do końca matowe. Uzyskamy je w momencie, gdy odciśniemy nadmiar w chusteczkę, na ustach pozostaje wtedy tylko mat. Natomiast jeżeli tego nie zrobimy, uzyskamy satynowy błysk. Konsystencja pomadek jest kremowa, bez problemu rozprowadza się po ustach. Pigmentacja jest bardzo dobra, pełne krycie można osiągnąć już po jednej warstwie. Nie zauważyłam, aby kosmetyk wysuszał mi usta czy robiły się grudki lub zbierał się w kącikach, przez wiele godzin pomadki ładnie się prezentują. Warto tutaj wspomnieć o trwałości. Kolor utrzymuje się bardzo długo, nawet do 5-6godzin, schodzi równomiernie.



Pomadki ze złotej edycji Matte Lips mają świetne kolory. Zobaczcie jak się prezentują na ustach.

413 BURNED RUBY to piękna ciemny jagodowy fiolet, który od razu rzuca się w oczy. Mimo, że za tak charakterystycznymi kolorami nie przepadam, tą bardzo fajnie mi się nosi... po domu :) Odważne dziewczyny będą z niej zadowolone.



414 SMOKED WOOD to szaro brązowy kolor, dość ciemny. Obawiałam się, że będzie wyglądać dość trupio jednak tak nie jest. Nawet nie podejrzewałam, że tak ciekawie będzie się prezentować. 



415 YOUR FREEDOM to piękny przybrudzony odcień koralu, jest bardzo podobna do Golden Rose Velvet Matte 02. A ja takie kolory uwielbiam, więc u mnie sprawuje się świetnie jako dzienniak. Zdjęcie wyszło dość żółte, w rzeczywistości kolor jest bardziej chłodniejszy.



416 WALK OF FRAME to jaśniejsza wersja koralu, odcień jest zgaszony, świetnie się prezentuje przy ciemniejszym makijażu oczu.



417 ROSE DESERT odcień jest odrobinę jaśniejszy i bardziej zgaszony niż dwa poprzednie niudziaki. To mój drugi typ, bardzo lubię ten kolor.




Śmiało mogę Wam polecić tę kolekcję, jestem pewna, że jeżeli lubicie tak jak ja delikatne nudziakowe kolory, to znajdziecie dla siebie swój odcień. Pomadki możecie znaleźć w Drogeriach Natura i kosztują 16.99zł.

 


Który kolor najbardziej przypadł Wam do gustu?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia