poniedziałek, 22 lipca 2013

Fiolety z odrobiną turkusu - makijaż krok po kroku plus mała zapowiedź Weekend VIP :):)

23
Hej

Ostatnio troszkę było mnie mniej. I jeszcze taki stan będzie miał miejsce. Nazbierało się kilka wyjazdów, dużo do zrobienia w realnym życiu. Nie mam nawet kiedy odpocząć. Przez ostatni tydzień, to w nocy spałam po 3-4 godziny maksymalnie i powoli zaczynam zasypiać na stojąco. A zbytnio w najbliższym czasie nie mam możliwości, aby się wyspać. Mam nadzieję, że nigdzie nie padnę ;)


Dzisiaj przychodzę z kolejnym makijażem krok po kroku. Ponownie padło na fiolety :) Lubię je. I znalazła się także odrobina turkusu. Typowy makijaż dla zielonookich ;)
Zapraszam na makijaż krok po kroku.



TUTORIAL:
1. Nakładam bazę na całą powiekę.
2. Granatowy cień aplikuję w załamanie powieki oraz w zewnętrzne kąciki.
3.  Dodatkowo przyciemniam odrobiną czerni zewnętrzne kąciki. Łączę ze sobą kolory.
4. Wzdłuż linii rzęs oraz w zewnętrznej części powieki aplikuję fiolet.
5. Na pozostałą, niezamalowaną część powieki nakładam jasny iskrzący fiolet. Za pomocą beżowego cienia rozcieram górną granicę cieni.
6. Podkreślam dolną powiekę: w zewnętrzny kącik nakładam granat, na środek turkus, a w wewnętrzny kącik biel.
7. Przy pomocy czarnej kredki maluję kreskę wzdłuż górnej linii rzęs. Przyciemniam także linię wody.
8. Podkreślam brwi oraz tuszuję rzęsy.




Efekt końcowy:




Użyte produkty:
  • Foundation Revlon Colorstay #100 Ivory
  • Helena Rubinstein Magic Concealer #01 Light
  • Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow #2
  • Max Factor Loose Powder Translucent
  • Diorskin Nude Tan Sun Powder #003
  • Inglot Eye Makeup Base
  • Sleek Pallete Showstoppers
  • Inglot Eyeshadow #turquoise
  • Technic Electric Eyes Pallete UV
  • Avon ColorTrend black Pencil
  • Mascara Max Factor Mascara Masterpiece Max #black
  • Rouge Bunny Rouge Lipgloss #078

Więcej zdjęć tego makijażu możecie znaleźć na portalu http://www.glam-express.com  (KLIK!) gdzie także znajdziecie tutorial krok po kroku.
You can find tutorial HERE.


*********************

I teraz mała zapowiedź. Osoby, które obserwują mój fanpage, wiedzą, że w sobotę udałam się do Poznania na Weekend VIP, który został zorganizowany przez firmę Maxlash Professional. Powiem jedno - było fantastycznie! Na takim spotkaniu blogerek nigdy jeszcze nie byłam. Znakomita impreza, wspaniali ludzie. Będzie dużo zdjęć, będą filmiki - a tam my wystylizowane na pin up :) Niedługo pojawi się relacja - czekamy na zdjęcia :))) Oj działo się działo :)))
Taki mały podgląd na to, jak było:

Zdjęcie pożyczone od Agabil :)



****************

Zapraszam także na konkurs, gdzie do wygrania jest serum L`Oreal Revitalift Laser X3. Nagród jest pięć, kremik jest godny polecenia. Warto :)



Pozdrawiam :)

 

Czytaj dalej »

piątek, 19 lipca 2013

KONKURS! Do wygrania Serum L`Oreal Revitalift Laser X3

0
 Witam

Mam dla Was niespodziankę.
Serdecznie Was Wszystkich zapraszam na konkurs, gdzie do wygrania jest:
  Serum L`Oreal Revitalift Laser X3
  z najnowszej linii przeciwzmarszczkowej. 
 Konkursu zorganizowany jest wspólnie z  
www.streetcom.pl
 Nagród jest aż 5, zatem wyłonię pięciu szczęśliwców, którzy otrzymają ten kosmetyk.


Mam nadzieję, że nagroda jest zachęcająca i z miłą chęcią weźmiecie udział w konkursie. :)

A co trzeba zrobić?
Przede wszystkim być obserwatorem mojego bloga.
Po drugie - odpowiedzieć na kilka pytań. Są dwa łatwiutkie pytania zamknięte na rozgrzewkę oraz z czterech pytań otwartych wybieracie jedno i na nie odpowiadacie. Sądzę, że pytania otwarte są tak różnorodne, że każda z Was nie będzie miała problemu z udzieleniem odpowiedzi.

Osoby chętne w rozdaniu proszę o wypełnienie poniższego formularza:



Zwycięzców wybieram ja, natomiast nagrody będą wysłane bezpośrednio z biura Streetcom.pl

Przystępując do rozdania akceptujesz regulamin, który znajduje się poniżej.


Konkurs trwa  do 2 sierpnia 2013 roku, do godziny 23.59



Życzę wszystkim powodzenia! :)








REGULAMIN ROZDANIA
 
  • Konkurs trwa od 19 lipca  2013 r. do 2 sierpnia 2013 r. godz. 23.59
  • Warunkiem koniecznym wzięcia udziału w rozdaniu jest wypełnienie zadania konkursowego

Zadanie konkursowe polega na:
- byciu obserwatorem bloga storybyferrou.blogspot.com
Poprawnym udzieleniu odpowiedzi i wypełnieniu formularza zgłoszeniowego 


  • Zgłoszenia niekompletne nie będą brane pod uwagę.
  • Spośród osób, które wezmą udział w Konkursie w terminie od 19 lipca 2013 r. do 2 sierpnia  2013 r. i poprawnie wykonają zadanie konkursowe, zostanie wyłonionych pięciu zwycięzców, którzy otrzymają Serum L'oreal Revitalift X3. Na maila od zwycięzców z danymi do wysyłki czekam 2 dni. Po dwóch dniach nagroda przepada i zostaje przekazana osobie, która jest na liście rezerwowej. 
  • Osoby nagrodzone wyłania komisja konkursowa, w której skład wchodzi autor bloga storybyferrou.blogspot.com
  • Nicki laureatów zostaną opublikowane na blogu storybyferrou.blogspot.com w ciągu 5 dni od zakończenia konkursu.
  • W ciągu 10 dni od ogłoszenia wyników nagroda zostanie wysłana na wskazany adres. Wysyłka tylko na polskie adresy.
  • Musisz mieć skończone 18 lat lub zgodę rodziców na udział w konkursie.
  • Fundatorem nagród jest www.streetcom.pl
  • W przypadku wygranej, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych w celach związanych z organizacją konkursu.
  • Zgłoszenie do konkursu jest jednoznaczne z przyjęciem warunków niniejszego regulaminu.
  • Prawo do składania reklamacji, w zakresie niezgodności przeprowadzenia Konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu 7 dni od daty wyłonienia jego laureatów. Reklamacje składać można mailem na adres ferrou_22@yahoo.pl.
  • Zastrzegam sobie prawo do dokonywania zmian w niniejszym regulaminie.
  •  Rozdanie  nie podlega pod ustawę o grach i zakładach /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn/zm z dn. 29/07/1992

Powodzenia :)
Czytaj dalej »

wtorek, 16 lipca 2013

Bell Lip Tint Absolute Colour - czerwień

27
Hej
Podczas poszukiwań czerwonej pomadki, jakiś czas temu w Biedronce trafiłam na szafę Bell - i tam wygrzebałam Lip Tint Absolute Colour w kolorze czerwonym.

Słowa Lip Tint kojarzą mi się z trwałością - tak, tego potrzebuję, więc nie wahałam się wrzucić go do koszyka.


Opakowanie  - jak błyszczyk, gąbeczka miękka, średniej wielkości, dobrze się nią operuję, konsystencja okej, nie jest za rzadka. Zapach miły dla nosa - pierwsze wrażenia bardzo pozytywne.


Niestety, opakowanie nie jest tutaj najważniejsze. N a tym kosmetyku zawiodłam się strasznie. Jedna warstwa jest bardzo transparentna, prawie w ogóle nie widać koloru. Po wyschnięciu, nałożyłam kolejną warstwę. Było lepiej, ale pojawił się kolejny problem - bardzo trudno nałożyć Lip Tint równomiernie. Trzecia warstwa - nakładałam bardzo długo, aby pokryć niedociągnięcia po drugiej warstwie i żeby uzyskać w końcu tą czerwień. Udało się - usta wyglądały smakowicie. Nadmiar błyszczyka zaczął się zbierać wewnątrz ust, więc delikatnie go usunęłam., Było idealnie, ale tylko przez chwilę. Problemy zaczęły się po około pół godzinie - bo lip tint zaczął schodzić z ust bardzo nierównomiernie. Kontur został, natomiast usta zaczęły się pokrywać czerwonymi plackami - których nie mogłam zmyć.

 Zdjęcia, niestety, nie są zbyt dobrej jakości. Ale raczej wszystko widać ;)






Robiłam jeszcze kilka podejść, wszystkie kończyły się wyżej opisanym efektem. Pierwszy raz spotkałam się z  produktem do ust, który zachowuje się w tak dziwny sposób. Już pierwsza warstwa dość nieciekawie wygląda, przy trzeciej jest dobrze, ale trwałość po prostu badziewna :/ a ta cała atrakcja kosztuje 7zł.


Podsumowując - nie polecam.


**************************

Miło mi Was poinformować, że w rankingu najpopularniejszych blogów kosmetycznych, dzięki Wam, jestem w srebrnej pięćdziesiątce :) Dziękuję :*****



Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 11 lipca 2013

Elegancki Brąz - Makijaż Krok po Kroku

49
Hej.
Po dłuższej przerwie spowodowanej zapalenie spojówek, powracam z makijażem. Tym razem postawiłam na neutralne kolory, czyli brązy. Jak wiecie, dużo tutaj takich makijaży było, ale w nich najlepiej się czuję ;). Sięgnęłam po paletkę Oh So Special Sleek i nią wykonałam cały makijaż oczu (oprócz rzęs i brwi, choć gdybym się uparła to jest tam cień, którym spokojnie można by było podkreślić także brwi). Jeżeli macie tę paletkę w swoim makijażowym arsenale, to zapewne podobny makijaż często stosujecie. Jest szybki i prosty i efektowny ;)



Makijaż został przygotowany dla portalu http://www.glam-express.com i tam znajdziecie tutorial w języku angielskim ( You can find tutorial HERE)



Zapraszam na makijaż krok po kroku :)

1. Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie. W załamanie powieki w zewnętrznej części powieki nakładam jasny brąz.
2. Na zewnętrzną część powieki nakładam brąz z fioletowymi pigmentami.
3. Sam zewnętrzny kącik przyciemniam lekko czernią.
4. Rozcieram cienie, aby przechodziły łagodnie między sobą. Dodatkowo załamanie powieki podkreślam łososiowym cieniem.
5. Na środek powieki aplikuję metaliczny brąz.
6. Za pomocą beżowego cienia rozcieram górną granicę cieni oraz rozjaśniam wewnętrzny kącik.
7. Podkreślam dolną powiekę - w zewnętrzny kącik brąz, w wewnętrzny beż.
8. Podkreślam brwi. Rysuję wzdłuż górnej linii rzęs czarną kreskę. Używam do tego czarnego cienia oraz duraline. Zamiast Duraline, można zwilżyć pędzelek wodą i rysować kreskę cieniem na mokro.
9. Tuszuję rzęsy.


Efekt końcowy:




Użyte kosmetyki:
  • Foundation Revlon Colorstay #150 Buff
  • Helena Rubinstein Magic Concealer #01 Light
  • Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow #2
  • Max Factor Loose Powder Translucent
  • Diorskin Nude Tan Sun Powder #003
  • Inglot Eye Makeup Base
  • Inglot Duraline
  • Sleek Pallete Oh So Special
  • Inglot Brow Powder #567
  • Mascara Max Factor Mascara Masterpiece Max #black
  • Mariza Lip Gloss Chic
 
 
 Więcej zdjęć tego makijażu możecie znaleźć TUTAJ
 
Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

środa, 10 lipca 2013

Alarm Rimmel Lipstick - idealna czerwień ;)

34
Hej

Ostatnio przeglądając swoje zbiory doszłam do wniosku, że nie mam typowo czerwonej pomadki. Musiałam jak najszybciej to zmienić, zatem rozpoczęłam poszukiwania wśród drogeryjnych kosmetyków. Chodziłam, macałam, trafiłam w miedzy czasie na niezły bubel, o którym napiszę niedługo. Aż w końcu w Rossmannie, po wysmarowaniu calej ręki różnymi mazidłami, wybrałam kolor, który najbardziej mi przypadł do gustu  - Rimmel #170 Alarm. Jestem w posiadaniu Airy Fairy, więc wiedziałam, że sięgam po dobrą pomadkę, która jest przede wszystkim trwała na ustach.
 

I nie myliłam się. Alarm jest idealny. Bezproblemowe nakładanie, świetny blask koloru i sam kolor bardzo intesynsywny, trwały. Schodzi bardzo równomiernie.




Ogólnie to nie lubię na sobie takich kolorów, podziwiam dziewczyny, które czerwień noszą na codzień. Na razie maluję się nią w domu :D Ku uciesze męża ;)

 
 
 



Lubicie czerwone pomadki? Często po nie sięgacie?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 9 lipca 2013

Wodniste serum pod oczy - Rival de Loop Age Performance - recenzja

26
Cześć

Troszkę mnie ostatnio mało, ale odpoczywam, spędzam dnie poza domem, relaksuję się, gram i takie tam :)
W weekend porobiłam troszkę zdjęć na bloga i mogę działać - o ile mam czas :)

Dzisiaj napiszę kilka słów na temat serum pod oczy z rossmannowskiej firmy Rival de Loop Age Performance.



Opis producenta:                                                                                                                                      


Serum zostało specjalnie stworzone do intensywnego nawilżania szczególnie wrażliwych okolic oczu. Kombinacja wysokiej jakości przeciwzmarszczkowych substancji czynnych długotrwale nawilża skórę i nadaje jej promienny wygląd. Serum pod oczy z innowacyjnymi peptydami zapobiegającymi starzeniu się, zwiększa elastyczność skóry i redukuje widoczne cienie pod oczami i obrzmienia. Kompleks z kwasu bio-hialuronowego, minerały morskie, aminokwasy z alg, aloes i prowitamina B5 chronią przed szkodliwym wpływem środowiska i działają odświeżająco na skórę. Lekki żel szybko się wchłania, nie natłuszcza i sprawia, że skóra jest widocznie wygładzona. Nie zawiera perfum i barwinków. Testowany dermatologicznie.[źródło: wizaz.pl]




SKŁAD: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Pentylene Glycol, Biosaccharide Gum-1, Imperata Cylindrica Root Extract, Sorbitol, Saccharide Isomerate, Panthenol, Propylene Glycol, Sodium PCA, Acetyl Tetrapeptide-5, Ostrea Shell Extract, Caprylyl Glycol, Chlorella Vulgaris Extract, Maris Aqua, Hydrolyzed Algin, Carbomer, Xanthan Gum, Maris Limus Extract, Allantoin, Sodium Hydroxide, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hyaluronate.

Pojemność: 5ml
Cena:  ok 7zł


Moja opinia:                                                                                                                                             

Serum na pierwszy rzut oka wygląda profesjonalnie. Plastikowa mała buteleczka jest w kartoniku, gdzie są wszelkie potrzebne informacje. Sam plastik nie jest dobrej jakości, ale ważne jest wnętrze. Pompka jest okej, czytałam, że się potrafi zacinać, mi nic takiego się nie przytrafiło. Jedno psiknięcie starcza na nałożenie specyfiku pod oczy. 


Konsystencja serum jest bardzo wodnista, lejąca, nie lepiąca. Przez co "mazia" się po skórze, bardzo długo się wchłania. Mam odczucia, jakbym się smarowała wodą.  Po nałożeniu niestety odczuwam pieczenie, nieznośne... Które spowodowało, że dość krótko go używałam.



Nawilżenia nie ma, redukcji obrzęków nie ma, skóra nie jest wygładzona, elastyczna. U mnie nie zadziałał. Skład wygląda na ciekawy, bo jest troszkę ekstraktów, ale muszą one być naprawdę w małej ilości. Kwas hialuronowy jest na ostatnim miejscu, więc hmm.. czy w ogóle on tam jest?

Podsumowując - nie polecam. Serum zużywam, ale smarując dłonie - nie widzę żadnej zmiany, także nie odczuwam żadnego nawilżenia, gładkości itp. Ot... bubel dla mnie..

Dałyście się skusić na zakup tego serum pod oczy?


Pozdrawiam :)


  
Czytaj dalej »

czwartek, 4 lipca 2013

Love Me Green Energetyzujący Scrub do Ciała - recenzja

20
Nie będę ukrywać, że w pielęgnacji zapach ma dla mnie ogromne znaczenie. Żele, balsamy, szampony... itp  muszą powalić moje zmysły, abym na dłużej pozostała przy produkcie - przecież wybór w drogerii jest ogromny. Jeżeli do tego jeszcze działa, to przepadam. Żel pod prysznic ma pachnieć i dobrze myć, nie przesuszając przy tym skóry, balsam ma pachnieć i nawilżać, szampon ma pachnieć i nie robić z włosów tzw "miotły", a peeling, bez którego teoretycznie można przeżyć, musi pachnieć i pachnieć i pozostawiać skórę wręcz aksamitną. W momencie, kiedy trafił do mnie Energetyzujący Scrub do Ciała firmy Love Me Green, wiedziałam, że jest to produkt, dla którego mogę stracić głowę. Ale tego nie zrobiłam... Do tej pory targają mną różne emocje. Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego, to zapraszam do dalszej lektury.




Opis producenta:                                                                                                                                      

Zmysłowy peeling do eksfoliacji skóry ciała. Eliminuje martwe komórki naskórka. Wspomaga odnowę komórkową, poprawia krążenie, sprzyjając eliminacji toksyn, wygładza naskórek, który staje się miekki I delikatny. Daje uczucie świeżości.
Aktywne składniki: Cukier, olej arganowy, ekstrakt z papai, olejek ze słodkich pomarańczy

Produkt nie zawiera: parabenów, Phenoxyethanol, Silikon, EDTA, Oleje mineralne pochodzące z przemysłu petrochemicznego, Etoksylowany produkt .

Zapach otrzymywany na bazie naturalnych wyciagów roslinnych
Konserwanty dozwolone przez ECOCERT
Produkt testowany dermatologicznie
Nie testowany na zwierzętach

Pojemność: 200ml
Cena: 99,00 zł


Moja opinia:                                                                                                                                              

Scrub jest zamknięty w plastikowym płaskim pojemniczku, odkręcanym. Ubolewam nad tym, bo używanie go pod prysznicem jest problematyczne. Raz mi się wyśliznął z rąk i w locie łapałam peeling, na szczęście tylko niewielka ilość spłynęła razem z wodą. Nie wiem, czy w przypadku takiego produktu, inne opakowanie by się sprawdziło, ale coś poręczniejszego jest mile widziane. Dodatkowo, opakowanie, które dostałam, nie było zabezpieczone żadnym sreberkiem ( a szkoda, warto aby producent nad tym pomyślał) Był to jeden jedyny produkt, który lekko się otworzył w trakcie transportu, mimo że był dodatkowo owinięty. Jednak nic się nie wylało.


Z drugiej strony, już na samym początku mogłam poznać jego zapach - fenomenalny. Jest intensywny, naturalny, ma się ochotę po prostu sięgnąć po łyżkę i zjeść. Każde jego użycie sprawia, że aż wchłaniam całym ciałem ten zapach, co więcej - on się utrzymuje w łazience jeszcze do następnego dnia. Pachnie świeżymi pomarańczami, bez domieszki chemii, jest energetyzujący, jak nazwa wskazuje, pobudza zmysły, zapach bardzo wakacyjny :) 


Ale wróćmy na ziemię ;)
Scub ma konsystencje cukru zmieszaną z olejkami - bo taki też jest główny skład. Jest ona zbita, nie przelewa się między palcami. Dzięki temu dobrze się rozsmarowuje na ciele. Kryształki cukru świetnie masują skórę, nie są ostre, przez co nie czuć dyskomfortu.


Skóra po użyciu peelingu jest miękka, odnowiona, bo dobrze ściera martwy naskórek, olejki zawarte w peelingu świetnie ją nawilżają. Pozostawia na ciele tłustą warstwę, jak po użyciu oliwki, więc jak ktoś nie lubi takiego efektu, to peeling nie przepadnie mu do gustu. Ja lubię to uczucie :) Dodatkowo dzięki olejkom nie musimy używać balsamu - jaka oszczędność czasu :)


Produkt prawie idealny. Ale gdzie jest ten minus? W cenie! Jak chyba w każdym produkcie tej firmy. Scrub kosztuje 99,00zł, co dla mnie jest hmmm przegięciem. Wydałabym tyle na krem, nawet balsam do ciała, ale nie na scrub. Rozumiem, że skład jest bardzo atrakcyjny, ale podobny peeling możemy zrobić same w domu posiadając półprodukty: cukier brązowy, oleje, aromaty. I wyjdzie nas to na pewno o połowę taniej. Oczywiście, jeżeli ktoś jest w stanie wydać tyle pieniędzy na peeling, to warto, bo jest to wyśmienity produkt sam w sobie, ale ja niestety wolę tańsze odpowiedniki, które na polskim rynku z produktami naturalnymi można znaleźć.

Dałybyście się skusić na cudnie pachnący pomarańczami peeling? 


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 2 lipca 2013

KKcenterHK, czyli sztuczne rzęsy Baby Queen #715

32
Cześć :)

W ostatnim makijażu, który pokazywałam tutaj na blogu użyłam sztucznych rzęs, których efekt bardzo mi się spodobał. Pochodzą one ze sklepu KKcenterHK.com, ale niestety już nie ma ich w sprzedaży. Chciałabym dzisiaj kilka słów o nich skrobnąć.



Tak jak wcześniejsze sztuczne rzęsy, tak i te, otrzymałam w kartonowym pudełeczku. Znajduje się tam aż 10 par, które są wielokrotnego użytku. Każdy pasek rzęs jest przyklejony do tekturki, zatem przy odklejaniu należy uważać, aby ich nie zniszczyć.
Same rzęsy w opakowaniu nie prezentują się zbyt ładnie, przede wszystkim są powyginane, jakby niestarannie poprzyklejane do wcześniej wspomnianej tekturki. Przez to długo zwlekałam z ich użyciem. Na szczęście są wszystkie tej samej długości i tym samym nie różnią się od siebie.


Sztuczne rzęsy są na czarnej żyłce, która jest troszkę dłuższa niż cały pasek- przed ich przyklejeniem należy po prostu końcówki odciąć. Włoski są różnej długości - raz kępka dłuższych, raz kępka krótszych. Zastanawiałam się, jak to będzie wyglądało, bo przecież naturalne rzęsy takie nie są. Na szczęście, nie miałam czego się obawiać.


Niestety, żyłka, do której przymocowane są rzęski, jest dość sztywna, przez co miałam trudności z odpowiednim dopasowaniem rzęs do kształtu powieki. Na przykład jedna sztuka złamała się na pół.



Przyklejanie już jest bezproblemowe, o ile posiada się dobry klej - polecam klej Duo z Inglota, bo do rzęs nic nie jest dołączone, trzeba zaopatrzyć się w swój egzemplarz.
Efekt na oczach - mi się podoba. Oczywiście przed wytuszowaniem nie prezentują się jakoś szczególnie, jednak gdy przejedziemy je delikatnie szczoteczką od maskary, aby naturalne rzęski złączyć z tymi sztucznymi, to mamy świetnie podkreślone oko. Warto jeszcze wspomnieć, że mimo tego że żyłka jest dość sztywna, to nie jest widoczna na oku.

Przed wytuszowaniem rzęs, świeżo po przyklejeniu:


Po wytuszowaniu rzęs:



Tutorial do powyższego makijażu możecie znaleźć TUTAJ.


Podsumowując - ten model jest dość oporny w obsłudze, ale daje ładny efekt. Na pewno poszukam innych sztucznych rzęs o takim ułożeniu włosków.


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 lipca 2013

Jak przedłużyć trwałość pomadki? Konturówka oraz pomadka Inglot w akcji

29
Cześć :)

Moje oczy wciąż działają mi na nerwy, raz jest lepiej, raz gorzej.. :/ dlatego też skoncentrowałam się na makijażu innych partii ciała ;) przede wszystkim na ustach.

Ogólnie to ja nie lubię mocnego koloru na ustach. Uważam, że mam je wąskie, małe, kolor nie prezentuje się na nich zbyt dobrze.  Wybieram delikatne błyszczki albo pomadki o neutralnych odcieniach: beże, jasne róże. Jednak gdy już po ten konkretny kolor sięgam, to chciałabym, aby utrzymywał się on długo na ustach. Oczywiście można użyć pomadki typu "long lasting", jednak nie zawsze to wystarcza.


Do trwałego makijażu ust dobrze jest sięgnąć po odrobinę podkładu lub korektora, konturówkę oraz ulubioną pomadkę. Należy przy tym pamiętać, że odcień konturówki nie powinien być ciemniejszy od koloru pomadki, ponieważ wtedy uzyskamy efekt ala Pamela ;)

Ja w tym makijażu ust użyłam:
- Korektor Helena Rubinstein Magic Concealer #01 Light
- Konturówka Inglot Lipliner #63
- Pomadka Inglot Lipstick #03 



Dzięki konturówce kolor pomadki na ustach jest ciemniejszy i intensywniejszy, solo wygląda troszkę jaśniej.


Tutorial:
1. Na usta lekko wklepuję odrobinę podkładu lub korektora - ważne żeby się nie rolował i dobrze się rozprowadził. 
2. Kształt ust obrysowuję za pomocą konturówki do ust.
3. Usta wypełniam kolorem konturówki - to utrwali pomadkę.
4. Na całe usta, za pomocą odpowiedniego pędzelka, nakładam pomadkę.



Dzięki tym prostym zabiegom, przynajmniej u mnie, pomadka dłużej się utrzymuje. Oczywiście nie jest w stanie przetrwać intensywnego jedzenia czy picia, ale nie schodzi z ust zbyt szybko.





A jakie są Wasze sposoby na przedłużenie trwałości pomadki?


Tutorial został przygotowany dla portalu http://www.glam-express.com i tam znajdziecie wersję po angielsku KLIK

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia