sobota, 8 lipca 2017

Czy warto zainteresować się cieniami do powiek BIKOR?

8

Uwielbiam błyszczące cienie - metaliczne czy brokatowe. Świetnie nadają się one jako akcent kolorystyczny w makijażu. Wystarczy odrobina, aby odmienić cały makijaż, albo na środek powieki, albo w wewnętrznych kącikach. A jeżeli mają jeszcze wykończenie duochromowe, to jestem wniebowzięta. Od dłuższego czasu bawię się poczwórną paletką cieni BIKOR o numerze 16. Dzisiaj przybliżę Wam moje odczucia w stosunku do niej.




Paletka cieni kolorystycznie bardzo mi odpowiada - zielenie i niebieskości lubię przemycać w makijażu, ponieważ odpowiednio nałożone świetnie podkreślają zieloną tęczówkę. W paletce znajduje się granat, jasna zieleń oraz turkusowa zieleń, które mają wykończenie metaliczne. Natomiast czwarty cień to biel, która opalizuje na liliowo. Chyba po ten kolor najczęściej sięgam, ponieważ świetnie prezentuje się w wewnętrznych kącikach. 


 

Konsystencja cieni jest kremowa, dzięki temu nie ma problemu z ich osypywaniem, o ile nie będziemy przeginać przy ich pobieraniu. Można je nakładać pędzelkiem na sucho, mokro albo wklepywać palcem. I te dwie ostatnie metody najbardziej lubię. Niestety na sucho nie widać tej pięknej barwy, która jest w pudełeczku, zanika ona przy blendowaniu. Natomiast wystarczy lekko zwilżyć pędzelek i delikatnie wcierać cienie w skórę, aby kolory rozkwitły. Także intensywność barwy wzrasta po nałożeniu bazy pod cienie. 

 


Trwałość cieni jest bez zarzutu, nie bledną one w ciągu dnia, uzyskuje się dzięki nim świetny makijaż. Poniżej macie próbkę - praktycznie w całości makijaż oczu został wykonany cieniami z paletki Bikor. Uzyskałam intensywne barwy, kolory ładnie przechodzą między sobą. 




 Więcej zdjęć możecie zobaczyć w tym poście   ---->   Drama Color || Makijaż

Paletka cieni pochodzi z sklepu ladymakeup.pl i kosztuje 65zł. Dostępnych jest wiele zestawów, choć w tej chwili do wyboru jest ich tylko trzy.  Jeżeli poszukujecie ciekawych kolorów w miarę przystępnej cenie, to warto zainteresować się propozycją firmy Bikor.


Co sądzicie o tych kolorach? Lubicie takie intensywne barwy?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

wtorek, 4 lipca 2017

Jeśli nie hybrydy, to co? || KOBO PROFESSIONAL Colour Trends Nail Polish

7

Lakiery hybrydowe zdominowały paznokciowy świat. Jednak nie zawsze jest możliwość sięgania po nie. Ja ich nie używam, w sumie bez jakiejś większej przyczyny. Kilka razy robiłam podejście do ich zakupu, jednak ostatecznie na nie się nie decydowałam. Choć nie ukrywam, efekt oraz trwałość jak najbardziej mi się podoba.  Dlatego sięgam po klasyczne lakiery do paznokci, uwielbiam zmieniać ich kolor, jednak z drugiej strony oczekuję łatwości aplikacji, ładnego błyszczenia, szybkiego schnięcia oraz trwałości. Z tych właśnie przyczyn ostatnio upodobałam sobie nowe kolory lakierów KOBO PROFESSIONAL Colour Trends Nail Polish.



W nowej kolekcji jest  10 lakierów raczej w stonowanych kolorach. Można znaleźć te o kremowym wykończeniu, oraz te bardziej błyszczące. Przez ostatnie tygodnie bardzo sobie je upodobałam i kombinuję z nimi różne kolorystyczne zestawienia. Spodobało mi się w nich, że są trwałe i nie matowieją w trakcie użytkowania. Chyba najdłużej trzymałam je tydzień, choć staram się zmieniać kolor co 3-5dni. A to tylko dlatego, że po tym czasie lekko ścierają się końcówki. Przy jasnych kolorach jest to praktycznie nie widoczne, jednak przy tych ciemniejszych zmiana koloru jest już wskazana.


Aplikacja lakierów Kobo jest bardzo łatwa. Pędzelek jest troszkę spłaszczony, normalnej wielkości, jednak radzi sobie z wąskimi płytkami. Konsystencja jest na tyle odpowiednia, że nie jest zbyt rzadka, aby rozlewać się po skórkach, ani też zbyt gęsta, aby nakładanie było męczące. Choć nie polecam lakierów trzymać na parapecie - niestety w taki sposób jeden z kolorów wylądował w koszu, ponieważ pod wpływem dużej temperatury brzydko zgęstniał i aplikacja jest wręcz niemożliwa. 



Myślę, że pigmentacja jest dobra. Już jedna grubsza warstwa ładnie pokrywa płytkę paznokcia i nie są potrzebne poprawki. Natomiast ja wolę nakładać dwie cieńsze warstwy. Dzięki temu lakier szybciej schnie i już po pół godzinie można wrócić do normalnego funkcjonowania. Choć ja osobiście tak organizuję swój czas przeznaczony na malowanie paznokci, aby dla bezpieczeństwa pozostawić je nawet na godzinę. Mam taki mały rytuał - włączam wieczorem serial, który aktualnie oglądam i zajmuję się upiększaniem. Zazwyczaj spędzam tak co najmniej dwa odcinki. Oczywiście można też sięgnąć po preparaty przyśpieszające wysychanie lakierów, co najczęściej robię, jednak serial przy takich akcjach tak czy siak pozostaje. 



Tak jak wspominałam na początku, pojawiło się 10 nowych lakierów. Są dwa beże, jeden z nich ma złote drobinki, piękna gołębia szarość, która na dłuższy czas skradła moje serce, lawenda, którą aktualnie noszę, stonowany koral, brąz oraz piękny burgund - je pozostawiam sobie na jesień, oraz trzy piękne odcienie różu, które noszę zazwyczaj razem. Świetnie pasują do lata i dobrze się prezentują.

 
 



Nie będę Was przekonywała, że te lakiery Kobo zastąpią Wam hybrydy, czy mają lepszą trwałość, nic z tych rzeczy. Natomiast jeżeli tak jak ja malujecie paznokcie zwykłymi lakierami i oczekujecie przyzwoitej trwałości i łatwej aplikacji, to jak najbardziej powinny Wam się spodobać. Dla przykładu, ostatnio sięgnęłam po nietani lakier, który jakiś czas dostałam i tylko się niepotrzebnie wściekłam. Musiałam nałożyć aż trzy warstwy, aby uzyskać jako tako pełne krycie, nie obyło się bez zmywania, ponieważ zdarzało się, że robiły się nieestetyczne smugi. Po tych zabawach, następnego dnia, lakier zaczął odchodzić płatami od paznokcia. Chciałam wypróbować coś nowego, a szybko wróciłam do lakierów Kobo. Płynie z tego nauka, że warto trzymać się tego co sprawdzone i co się lubi. Ja polubiłam te lakiery i przez najbliższy czas przy nich zostanę.

A Wy po co najczęściej sięgacie? Hybrydy, czy klasyczne lakiery?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 29 czerwca 2017

SHINYBOX CZERWIEC Celebration Time

4

Na to pudełko Shinybox czekałam ze zniecierpliwieniem od maja, czyli od kiedy pojawiła się o nim informacja. Byłam bardzo ciekawa, co zostało dla nas przygotowane na 5 urodziny ShinyBox. Tak, ShinyBox jest z nami już od 5 lat, ja jestem Ambasadorką od stycznia tego roku i co miesiąc odkrywam coraz to ciekawsze produkty. Bo firma nie zwalnia i szuka interesujących, niestandardowych kosmetyków, które pozwolą nam odkryć marki, o istnieniu których wcześniej nawet nie słyszeliśmy. W czerwcu dostępne były aż trzy warianty boxów: Standard (dla tych co po raz pierwszy poczynili zamówienie), XXL (dla tych, którzy subskrybują od minimum maja) oraz VIP (dla tych, którzy mają przynajmniej półroczną subskrypcję). Jako Ambasadorka ShinyBox załapałam się na pudełko XXL, w którym znalazłam 8 pełnowymiarowych produktów o łącznej kwocie 300zł. A koszt takiego pudełka to 49zł. Opłaca się? Myślę, że tak. Zobaczcie co znalazłam w swoim pudełku i co mnie zachwyciło. Zapraszam na prezentację SHINYBOX Celebration Time.




Na początku pokażę Wam dwa produkty Kueshi, które były promowane przed wysyłką pudełek na Facebooku Shinyboxa. Firmy nie znam, ale jak zobaczyłam co będzie, to trochę "pogrzebałam" w necie. I na to czekałam.

Kueshi Kremowy balsam do ciała i rąk świetnie nawilża skórę i szybko się wchłania. Skóra staje się miękka, gładka i świetnie pachnąca - zapach jest bardzo słodki, kojarzy mi się z wakacyjnym ciastem. Kosmetyk jest naturalny, nie zawiera parabenów i nie jest testowany na zwierzętach. Na broszurce informującej, co się znajduje w pudełku, jest zdjęcie balsamu z pompką, jednak dostałam bez. Trochę szkoda, bo przy tak dużej pojemności (500ml!) bardzo to by ułatwiło aplikację. Ale nie narzekam.



Drugim kosmetykiem od Kueshi jest rewitalizujący tonik do twarzy. Jest to kolejna gwiazda w pudełku, na którą czekałam. Pięknie pachnie, dobrze tonizuje skórę. Jest idealny dla skóry wrażliwej. Myślę, że się polubimy. 



Mincer Pharma Wzmacniające serum do dłoni i paznokci to kolejny kosmetyk, który mnie zainteresował. Ma on za zadanie nawilżyć skórę dłoni i wzmocnić paznokcie. Miałam już jeden kosmetyk z tej firmy - nawilżającą maskę do twarzy, po której nałożeniu momentalnie piekła mnie skóra - któryś ze składników źle na mnie działał. Jednak to nie spowodowało niechęci do tej marki, bo prezentuje się ona zacnie. Natomiast serum do dłoni i paznokci spełnia swoje działanie, świetnie nawilża skórę. Ostatnio między palcami strasznie wysuszyła mi się skóra (ach, te prace domowe) i serum świetnie sobie z tym poradziło - po wysuszeniu nie ma śladu.


Pozostanę jeszcze w temacie dłoni i paznokci. W pudełku można znaleźć odżywkę do paznokci Trind, Opakowanie jest małe - 4ml, więc jest to miniaturka. Na razie moje paznokcie są w dobrym stanie (o dziwo!), więc nie będzie na nich jakiś spektakularnych efektów, ale mam nadzieję, że ta odżywka jeszcze bardziej je wzmocni i będę mogła cieszyć się naturalnymi, długimi pazurkami.


Tym razem coś dla ciała, czyli Olejek do Kąpieli Kneipp. Jest to ponownie miniaturka. 20ml, wg informacji od producenta, wystarczy na 1-2 kąpiele. Niestety nie jestem posiadaczką wanny, tylko prysznica, więc kosmetyk powędruje dalej. Ma dość ładny skład, pełno w niej  olejów z oliwek, słodkich migdałów, arganowy, limonki, choć wysoko są perfumy. Nie otwierałam i nie powiem jak pachnie, ale myślę, że przyjemnie.


Kolejną miniaturką w pudełku jest Schwarzkopf Micelarna odżywka myjąca z linii profesjonalnej. Opakowanie ma 50ml i przyda mi się przy wakacyjnym wyjeździe, nie będę musiała brać ze sobą dużej butli. Przyznam się, że ten kosmetyk mnie zaciekawił, bo pełnowymiarowy produkt nie należy do tanich. Ciekawe, jak wpłynie na moje włosy. 


W pudełku, jak zawsze, można znaleźć saszetki i maseczki. SheFoot wrzuciła Sól do kąpieli stóp z minerałami z morza martwego, Farmona - Nivelazione Intensywnie regenerującą kurację SOS dla stóp oraz dwupak Tutti Frutti Szampon do włosów i Olejek do kąpieli - jest to świetne rozwiązanie na krótkie wakacyjne wypady z domu. Natomiast od Efektima można znaleźć Peeling + Maska + Krem myjący do twarzy 3 w 1, preparat przeznaczony do oczyszczania skóry. Można go używać jako mleczko do mycia albo jako maseczkę. 

 
 
 


Do pudełek XXL był dorzucany jeden z pięciu kosmetyków, mi się trafił Evree Normalizujący krem nawilżający do twarzy. Przeznaczony jest on do skóry tłustej z niedoskonałościami, więc idealny dla mnie. Firmę Evree znam i lubię od nich kosmetyki, ostatnio je odkrywam i jestem z nich zadowolona. Na razie ten krem poczeka w kolejce, bo mam inne w użyciu.




Żałuję, że w ShinyBoxach jest tak mało kolorówki, choć z drugiej strony, rzadko kiedy otrzymywałam normalny kolor, czy kosmetyk, który był przeznaczony do mojej cery. I tym razem chyba będzie podobnie. Znalazłam kredkę do ust Smart Girls Get More. Ta firma raczej kojarzy mi się z nastolatkami, a ja do tej grupy już niestety nie należę. Natomiast na InstaStory powiedziałam, że kolor pomadki jest brązowy. Tak wygląda w sztucznym oświetleniu, natomiast w dziennym prezentuje się już lepiej. Posiadam kolor 03 Nude Bronze i jednak można tam dostrzec trochę z różu. Może nie będzie aż tak źle?



Na koniec zostawiłam coś dla duszy - Hello Slim  Dwustopniowy Program Teatox. Dwa opakowania herbatek ziołowo-owocowych wystarczy spokojnie na miesiąc przy codziennym ich piciu rano i wieczorem. Mają one przyspieszyć metabolizm, oczyścić organizm z toksyn oraz pomóc zrzucić nadmiar kilogramów. Brzmi idealnie? Oby tak było! 


Podsumowując, czerwcowe pudełko bardzo mi się podoba, większość kosmetyków przypadła mi do gustu, jest różnorodne i każdy znajdzie coś dla siebie. Mi najbardziej podobają się kosmetyki Kueshi, Evree, Mincer oraz herbatki Hello Slim. Raczej nie sięgnę po kredkę do ust oraz olejek do kąpieli. Reszta też się przyda, zapewne je zużyję w najbliższym czasie. 

A co wy sądzicie o zawartości czerwcowego ShinyBoxa? Wpadło Wam coś w oko?

Pozdrawiam :)












Czytaj dalej »

niedziela, 18 czerwca 2017

SPARKLE RED || Makijaż

12

 

Dzisiejszy makijaż jest typowo imprezowy: czerwień na powiekach, sztuczne rzęsy, mocne konturowanie oraz ciemne usta sprawdzą się na wieczór. 

 

 
 

Użyłam przede wszystkim matowych cieni do powiek Glazel, do których od czasu do czasu wracam. Jednak błysk zawdzięczam pięknemu pigmentowi od Kobo Professional. Niestety przy zbliżeniach oczu tego nie widać, nie potrafię robić porządnych zdjęć, gdzie jest brokat, na żywo pięknie wszystko się mieniło. Najlepiej ten efekt widać na zdjęciach całej twarzy.
Zazwyczaj tak mocne makijaże oczu łączę z pomadką typu nude, jednak tym razem postanowiłam uciec od utartych schematów. Do tak mocnego makijażu świetnie pasują brązowe szminki, ja wybrałam wersję matową. 



 Lista kosmetyków:


//TWARZ (FACE)//
- Estee Lauder Double Wear 2N1
- Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette
- Catrice Liquid Camouflage 020
- Kobo Professional Face Contour Palette
- Bobbi Brown Shimmer Brick Compact Rose.
- My Secret Face Illuminator Powder  Princess Dream
//BRWI (BROWS)//
- Inglot AMC Brow Liner Gel 12
 //OCZY (EYES)//
- Zoeva Eyeshadow Fix Matte Long Wear
- Sigma Beauty Gel Eye Liner Wicked
- Makeup Geek Eyeshadow: Roulette
- Glazel Eyeshadows: light pink, pink, red, brown
- Kobo Professional Pure Pearl Pigment 512  Cherry Sparks
- False Lashes Ardell Wispies Baby Wispies
- Inglot Duraline
- L'Oreal False Lash Superstar XFiber Mascara
//USTA (LIPS)//
- Kobo Professional Matte Lips 414 Smoked Wood



Robiąc zdjęcia myślałam, że oszaleję. Ogólnie od wczoraj bardzo źle się czuję. Aż dziwne, ze udało mi się coś zrobić przed południem na bloga, bo później to cały dzień przeleżałam. Robiąc zdjęcia czułam się bardzo zmęczona i to było widać na wielu zdjęciach. Znowu ciężko było cokolwiek sensownego wybrać. Poza tym, moje włosy postanowiły zastrajkować, miały wczoraj straszny dzień i niestety nie wyglądają korzystnie, każdy z nich był w inną stronę. Nie lubię swoich włosów, nie mam na nie pomysłu. To sobie pomarudziłam. Mam nadzieję, że u Was jest bardziej pozytywnie :)

Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

środa, 14 czerwca 2017

Sunny || Makijaż

9


Tydzień mam w miarę luźny, nadal siedzę w domu, więc staram się nadrabiać blogowe zaległości. W planach mam kilka recenzji kosmetyków, jednak zanim to, to pokażę Wam wczorajszy makijaż, z którego jestem zadowolona.


 
 

 Może zainteresuje Ciebie:


Makijaż utrzymany jest w ciepłej tonacji, sięgnęłam po brązy, pomarańcze oraz żółty cień. Środek powieki jest najjaśniejszy, natomiast kąciki wewnętrzne i zewnętrze są ciemniejsze. Ta technika jest bardzo spektakularna, jednak nie każdemu pasuje  najlepiej w niej wyglądają osoby, których oczy nie są zbyt blisko osadzone. Osobiście preferuję jasne kąciki wewnętrzne, jednak przyznam się, że w tym makijażu dobrze się czułam. Choć ciężko było zrobić zdjęcia całej twarzy - na praktycznie każdym zdjęciu z otwartymi oczami wyglądałam, jakbym chciała komuś krzywdę zrobić :) Ale coś tam udało się wybrać. Wy też tak macie, że robicie 50 zdjęć, z czego 1-2 są w miarę sensowne i do pokazania? U mnie jest to notoryczne :)

 
 
 

Lista kosmetyków:
 //TWARZ (FACE)//

- Estee Lauder Double Wear 2N1

- Kryolan Concealer Circle No.2

- Catrice Liquid Camouflage 020

- Kobo Professional Brightener Matt Powder 313 Banana Cream
- Kobo Professional Matte Blush Palette

- Sensique Bronzing Powder 107  Natural Tan

- Sensique Rainbow Highlighter Powder 301 Rainbow Magical


 //BRWI (BROWS)//
- My Secret Design Your Eyebrown Color Wax 01 Warm Taupe

- L'Oreal Brow Artist Genius Kit Palette Medium to Dark

 //OCZY (EYES)//

- Zoeva Eyeshadow Fix Matte Long Wear

- Sigma Beauty Gel Eye Liner Wicked

- Makeup Geek Eyeshadows: Mirage, Desert Sands, Bada Bing

- My Secret Glam & Shine Eyeshadow 10 Yellow
- Sensique Velvet Touch 156 Orange


- False Lashes noname

- L'Oreal False Lash Superstar XFiber Mascara

//USTA (LIPS)//

- L'Oreal Color Riche Matte 103 Blush in a Rush

 
 
 


Co sądzicie o takiej technice malowania oczu? Może wolicie standardowe cieniowanie?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia