Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korektor pod oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korektor pod oczy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 listopada 2018

JESIENNE NOWOŚCI W DROGERIACH NATURA || KOBO PROFESSIONAL, MY SECRET, SENSIQUE

2

Uwielbiam marki makijażowe Kobo Professional, My Secret oraz Sensique, które można znaleźć w Drogeriach Natura. Ostatnio dotarły do mnie nowości, którymi dzisiaj się pochwalę. Większość z nich już zmacałam i myślę, że w wolnym czasie postaram się coś ciekawego nimi zmalować. Patrzcie jakie cudności.

 


Zacznę od Kobo Professional. Nowe korektory, czyli Creamy Camouflage Correcting & Contouring towarzyszą mi ostatnio na co dzień. Świetnie tuszują wszelkie niedoskonałości oraz neutralizują cienie pod oczami. Nie zauważyłam, aby korektor się ścierał czy wysuszał mi skórę. I oczywiście, nie podkreśla zmarszczek. Dostępne są trzy kolory: 401 FAIR, 402 LIGHT BEIGE, 403 NATURAL BEIGE. Ponoć są dobre też do konturowania, ja tylko próbowałam najjaśniejszym rozjaśniać czoło czy brodę i ładnie się trzyma podkładu. Aby przyciemnić kości policzkowe, to nie ma czym, ponieważ jasne odcienie na to nie pozwalają. W składzie korektorów można znaleźć masło shea i olejek z pestek moreli, więc kosmetyk przy okazji dba o skórę. 



Kolejne nowe korektory są od Sensique: Sensitive Skin High Coverage Liquid Concealer. Przyznam się, że tylko sprawdziłam kolorki na dłoni, nie wiem jak się zachowuje na cerze. Na razie jestem zafascynowana korektorami Kobo, więc te ładnie czekają w kolejce. Ale z tego co zauważyłam, to są dość mocno kryjące i matujące. Myślę, że dobrze poradzą sobie z niedoskonałościami. Tutaj także są dostępne trzy kolory: 1 PORCELAIN, 2 LIGHT BEIGE, 3 SAND BEIGE.



My Secret także poszalał. Po pierwsze pojawił się nowy tusz do rzęs: Create Your Style Volume Mascara with 2 Stage Brush. Sięgnęłam po niego od razu, aby sprawdzić jak się zachowa na moich rzęsach. I jest moc. Tusz dzięki swojej dwustopniowej silikonowej szczoteczce pogrubia rzęsy od nasady, ładnie je rozdziela i podkręca. Czerń jest bardzo głęboka. Tusz nie kruszy się, ani nie rozmazuje, co ostatnio u mnie zrobiło się nagminne. Jak na razie używam go codziennie i jestem zadowolona.



My Secret uwielbiam za ich paletki cieni Natural Beauty. Tym razem mamy trzy nowe kompozycje kolorystyczne. Ocean Storm to dwie głębokie zielenie oraz tak jakby stare złoto. Wykończenie jest połyskujące, więc świetnie się nadadzą do makijaży wieczorowych. Dwie pozostałe paletki to maty. Sweet'N'Spicy utrzymane są w kolorystyce różowo - bordowej, natomiast Path Through the Dunes to brązy. Cienie bardzo dobrze się nakładają na powiekę, przyklejają się do niej. Ładnie się blendują nie tracąc przy tym na intensywności koloru.



Mam nadzieję, że uda mi się pobawić tymi kosmetykami i pokazać Wam je w akcji. Mam już pomysł na makijaż paletkami cieni, teraz tylko muszę znaleźć odrobinę czasu i zapewne coś stworzę.

Jak Wam się podobają nowości w Drogeriach Natura? Ładne, co nie? 

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

wtorek, 19 września 2017

L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette Paleta korektorów

5

Mam dużo do ukrycia. Zaczerwienia, wypryski, przebarwienia oraz ogromne ciemne cienie pod oczami. Nie zawsze podkład wszystko ładnie przykryje i muszę sięgać po korektory. Oczywiście na co dzień, przy szybkim makijażu nie zwracam na to większej uwagi. Jednak gdy zależy mi na tym, aby moja cera wyglądała nieskazitelnie, to muszę posiłkować się dodatkowymi kosmetykami. Ostatnio bardzo polubiłam paletę pięciu korektorów L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette, która ma prawie wszystko, co potrzebuję. 



Już od maja paletkę sprawdzałam w różnych sytuacjach. Przez ten czas miała styczność z różnorodną pogodą, różnymi oczekiwaniami oraz potrzebami skóry. Zdarzały się nieprzespane noce, kiedy to rano musiałam normalnie wyglądać; czy wkurzające niespodzianki spowodowane "tymi" dniami. I paletka korektorów L'oreal bardzo mi pomogła.



L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette to paletka pięciu korektorów: trzech beżowych odcieni, które raczej będą dla osób o jasnej i lekko opalonej cerze, dobrze ukryją niedoskonałości oraz rozświetlą spojrzenie; zielony kolor zakryje wszelkie zaczerwienia, natomiast fioletowy - przebarwienia i sińce. Opakowanie jest funkcjonalne i wykonane z solidnego plastiku, natomiast szata graficzna jest miła dla oka.

Konsystencja korektorów jest bardzo kremowa i aksamitna, pod wpływem ciepła palców jest bardzo plastyczna. Raczej bym stwierdziła, że jest ona tłusta niż sucha, choć nie przeszkadza to w aplikacji. Jednak zdarzało mi się, że z tego powodu miałam problem z jego zastygnięciem. Zawsze chwilę odczekuję, aby korektor dobrze się wtopił w cerę i dopiero wtedy delikatnie nakładam podkład, najczęściej ruchem stemplującym za pomocą gąbeczki. Aby uzyskać wymagany kolor korektora beże najczęściej ze sobą mieszam: pierwszy i drugi odcień. Dochodzi do tego bardzo łatwo, ponieważ kosmetyk jest bardzo plastyczny. 



Zieleń i fiolet są to już korektory do zadań specjalnych. Niewielka ilość beżowego koloru pozwala na zakrycie mało wymagających zaczerwień, tam gdzie jednak potrzebne jest lepsze krycie, wtedy sięgam po zieleń. Na policzku mam zaczerwienienie i pęknięte naczynko pod skórą, tam najpierw nakładam zieleń, aby zneutralizować kolor, a następnie według potrzeb beż lub od razu podkład. Natomiast fiolet stosuje pod oczy. Niestety jestem posiadaczką dość widocznych cieni pod oczami, dodatkowo często niedosypiam, zdarzają się bezsenne, ciężkie noce. Wtedy też ten korektor mnie ratuje. Najpierw wklepuję na obszar pod oczami. Korektor jest bardzo lekki, nie obciąża delikatnej skóry i jest komfortowy w noszeniu. Następnie nakładam bardzo cienką warstwę podkładu, a na koniec korektor. Całość nie jest ciężka i widoczna po przypudrowaniu, obszar pod oczami wygląda bardzo naturalnie.

Trwałość korektorów jest bardzo dobra. W upalne dni nie ważył się, ani się nie ścierał (oprócz strefy T, skąd praktycznie wszystko mi samoczynnie schodzi). Po przypudrowaniu nieznacznie wchodzi w zmarszczki, jednak daje naturalny efekt bez obciążenia skóry. Krycie jest średnie, jednak można je budować nakładając więcej produktu (choć tego nie polecam) albo zmieniając sposób aplikacji - u mnie najlepiej sprawdza się aplikacja palcami, natomiast nadmiar "zdejmuję" gąbeczką. Wydajność moim zdaniem jest wysoka, ponieważ korektory są bardzo dobrze napigmentowane i nie potrzebujemy zbyt wiele produktu. Zaletą tego produktu też jest to, że nie pogarsza stanu cery, nie zauważyłam, żeby mnie uczulił lub spowodował wysypu dodatkowych wyprysków.



Paletki nie używam na co dzień, bo nie mam takiej potrzeby. Podkład w miarę dobrze sobie radzi z zakryciem niedoskonałości, po za tym, rzadko kiedy mam czas na poświęcenie na poranny makijaż więcej niż 5 minut. Natomiast gdy mam więcej czasu i szykuję się na wyjście lub naprawdę potrzebuję mocniejszego krycia, to chętnie sięgam po te korektory. Dobrze sobie radzą z moimi niedoskonałościami i uważam że paletka L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette warta jest posiadania. Dostępna jest praktycznie w każdej drogerii, gdzie jest szafa L'oreal, jednak w drogeriach internetowych można ją znaleźć taniej.

Lubicie takie paletki korektorów, czy zaufałyście może innym kosmetykom: kamuflaże, korektory w płynie?

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

czwartek, 4 lutego 2016

L'oreal True Match Concealer 01 Ivory

11

Tym razem chciałabym wam pokazać bardzo fajny korektor, który przez ostatnie miesiące mi towarzyszy. L'oreal True Match Concealer w kolorze 01 Ivory upolowałam w jednym ze sklepów internetowych. Kosztował stosunkowo niewiele, w porównanie z drogeryjnymi cenami, opłacało się go zakupić. Ostatnio dobił dna i wypadałoby przez wyrzuceniem pustego opakowania coś o nim napisać. Zapraszam na krótką recenzję.

 



Korektor L'oreal zakupiłam przede wszystkim z myślą o zakryciu moich cieni pod oczami. Oczekiwałam korektora lekkiego, lekko rozświetlającego, który także jest dobrze kryjący. I taki właśnie jest ten kosmetyk. Bardzo się z nim polubiłam, niewiele go potrzeba, stąd jest mega wydajny - z krótkimi przerwami stosowałam go od lipca. Przy korektorach pod oczy ważne jest porządne przypudrowanie. No niestety, mam już swoje lata i wiele zmarszczek pod oczami, każdy korektor po pewnym czasie będzie je podkreślał. Ale gdy dobrze się przypudruje ten obszar, to do wieczora korektor nie schodzi, nie roluje się, nie waży itp. 





Tak jak wspominałam, korektor używałam przede wszystkim pod oczy, gdzie się spisał doskonale. Nakładałam go także na niewielkie wypryski, z których przykryciem sobie nie poradził. Tutaj jednak wolę konkretniejsze kosmetyki typu Kryolan. Natomiast dobrze się także spisywał przy konturowaniu, gdy chciałam rozjaśnić inne obszary twarzy np wierzch nosa, łuk kupidyna czy środek czoła. Nie schodził z czasem z tych partii, nie podkreślał włosków, rozszerzonych porów itp. Trzymał się tłuściejszych partii mojej twarzy bez zarzutu.




Konsystencja korektora bardzo mi odpowiada, nie jest gęsty, przez co dobrze się rozprowadza. Natomiast kolor, który posiadam to 01 Ivory, jest to czysty jasny beż, troszkę jaśniejszy od podkładu Revlon Colorstay 150 Buff. Jednak dobrze się komponuje z kolorem cery. Obszar pod oczami powinien być lekko jaśniejszy od reszty twarzy. 

po lewej korektor L'oreal True Match Concealer 01 Ivory, po prawej podkład Revlon Colorstay 150 Buff


Opakowanie jest standardowe jak dla tego typu kosmetyków. Jest ono plastikowe, aplikator zakończony jest zgrabną gąbeczką, który nabiera odpowiednią ilość produktu. To czego nie lubię, to to, że nigdy do końca się nie "wygrzebie" korektora, aplikator nie dosięga do dolnych ścianek i przez to część produktu po prostu się marnuje. 


Podsumowując, korektor L'oreal True Match świetnie się nadaje pod oczy. Kolor jest idealny, dobrze napigmentowany, a przy tym konsystencja niezbyt gęsta nadająca lekkość spojrzeniu. Na pewno będę do niego wracać. Zakup jego nie będzie problemem, bo jest dostępny praktycznie w każdej drogerii czy sklepie internetowym. 


Jakie produkty nakładacie aby przykryć cienie pod oczami? Wolicie cięższe kosmetyki, czy lekkie i rozświetlające?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

środa, 7 sierpnia 2013

Czarodziej wśród korektorów, czyli Helena Rubinstein Magic Concealer 01 Light

28
W świecie kosmetycznym są produkty kultowe, wręcz legendy. Ci co je posiadają,  zakochują się od pierwszego użycia, reszta siedzi  i się ślini do monitora lub w drogerii patrząc się na ten produkt. Zazwyczaj takie produkty kosztują wiele, ale są warte swojej ceny. Oczywiście, znajdą się także osoby, które wręcz nienawidzą danego produktu, ale wśród wszystkich opinii są w mniejszości. Takim też kosmetykiem jest korektor z firmy Helena Rubinstein Magic Concealer.


Dawno, dawno temu zostałam szczęśliwą posiadaczką odcienia 02. Wtedy od razu się zakochałam i z należytą starannością stosowałam, przede wszystkim pod oczy. Ale nic nie jest wieczne, wszystko kiedyś skończyć się musi. I w ten oto sposób, przez wiele lat czułam tęsknotę za tym kosmetykiem. Z pomocą, wybawiając mnie od tego cierpienia, przyszła truskawka, czyli sklep strawberrynet.com. Pewnego pięknego dnia, o poranku przy kawie weszłam na stronę sprawdzić "co nowego". Oczom mi się ukazał korektor HR w cenie około 70zł. Nie zastanawiałam się ani chwili, klik, klik, zapłata przez PayPal i za chwilę przeczytałam: zamówienie wysłane. WOW! udało mi się dostać Helenkę w takiej cenie. W Polsce kosztuje około 160zł, nawet tydzień przed zakupem byłam w Sephorze i prawie prawie wzięłam, kupiłam... jednak gdzieś tam we mnie odezwał się rozsądek: "no co tyyyy nie dasz przecież tyle kasy za korektor". A że ja rozsądna kobita jestem, to posłuchałam. I dobrze! bo widząc ofertę na truskawie chyba by mi wtedy żyłka pękła.

Ale co jest w tym korektorze takiego znakomitego, że trzeba go mieć i kochać?  O tym będzie dzisiejsza recenzja.

Opakowanie korektora jest normalne, patrząc się na standardową jego cenę można by pomyśleć, że jest ze złota. Ale nic bardziej mylnego. Normalna plastikowa tubka, którą dostaje się w kartoniku, odkręcana, z dziubkiem, dzięki czemu wydobycie korektora jest bardzo przyjemne. Możemy nanosić go od razu pod oczy, albo na rękę i opuszkami palców wklepujemy.



Korektor jest bardzo dobrze napigmentowany, przez co niewiele potrzeba do przykrycia cieni pod oczami, ja wyciskam  kropelkę, wielkości połowy nasionka jabłka. I to mi wystarcza. Dzięki temu korektor jest mega wydajny - 15ml starczy na naprawdę dłuższy czas codziennego użytku.  Jest lekki i bardzo dobrze się "przyczepia" skóry. Świetnie rozświetla obszar pod oczami, dzięki czemu spojrzenie jest świeże, wypoczęte. Lekko może wchodzić w zmarszczki, ja mam je dość głębokie i muszę uważać z aplikacją. Ale jeżeli korektor dobrze wklepię, to nic się przykrego nie dzieje. "Medżik" jest bardzo trwały, bardzo rzadko muszę poprawiać to, co się dzieje pod oczami.
Mimo, że jest dobrze napigmentowany i ze średnio ciemnymi cieniami sobie radzi, to ciężko się nim operuje na wypryskach i bliznach, niestety nie jest w stanie ich przykryć, kolor czerwony się przebija.


Korektor jest dostępny w trzech wariantach kolorystycznych: 01 bardzo jasny, 02 naturalny, 03 ciemny. Wcześniej miałam 02 i ładnie stapiał się ze skórą, był idealny. Teraz mam 01, bo tylko taki  był dostępny na truskawce na przecenie i mimo, że jest jaśniejszy niż 02, także idealnie wtapia się w cerę i w żaden sposób się nie odznacza, nie wyglądam jak panda. Po prostu magia ;)


Niestety na opakowaniu jest informacja, że korektor jest zdatny do użytku przez 6 miesięcy od otwarcia. Nie jestem w stanie zużyć go przed upływem tego czasu. Pamiętam, że poprzedni używałam ponad rok, sądzę, że z tym będzie podobnie, oczywiście do momentu, gdy nie zauważę czegoś niepokojącego. Ale dbam o to, aby jak najdłużej mi służył - staram się nie nakładać go bezpośrednio na skórę pod oczami, tylko wyciskam na rękę, dziubek za każdym razem wycieram i opakowanie trzymam w zacienionym chłodniejszym miejscu. Mam nadzieję, że takie zabiegi wystarczą, aby korektor mi służył jeszcze długo.


Czy się opłaca zapłacić ok 160zł za korektor? TAK! otrzymujemy 15ml dobrego i wydajnego produktu. W przeliczeniu na miesiące użytkowania naprawdę wychodzą groszowe sprawy. I co najważniejsze - można go zakupić taniej np na już wspominanej stronie strawberrynet.com, gdzie ceny zależnie od promocji oscylują od 70zł do 120zł.

Jestem ciekawa, czy jesteście posiadaczkami Helenki? A może wzdychacie do innych kosmetyków legend? Ja mam ich jeszcze kilka na liście i na pewno powoli, powoli będą trafiać w moje łapki, np baza UD, Naked UD, rozświetlacz czy bronzer Benefit. Czekam na Wasze komentarze :)


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

sobota, 30 marca 2013

Pixie Cosmetics Reviving Under Eye Concealer - czyli kilka słów o naturalnym korektorze do oczu

23
Cześć :)

Dzisiaj chciałabym Wam opisać swoje spostrzeżenia i wrażenia na temat nowego korektora mineralnego na rynku, mianowicie o Pixie Cosmetics Reviving Under Eye Concealer w kolorze 01 Vanilla Cream.
Przyznam się, że trochę zwlekałam z tą recenzją, chciałam zobaczyć, co inne dziewczyny sądzą o nim, bo nie tylko ja miałam możliwość przetestowania tego korektora. A czemu chciałam zapoznać się z innymi opiniami? Z prostej przyczyny - chciałam zobaczyć, czy nie tylko mi korektor do końca nie podszedł... bo niestety samych achów i ochów tutaj nie będzie.



Opinia producenta:                                                                                                                              

Całkowicie naturalny korektor, który doskonale koryguje niedoskonałości, neutralizuje i rozjaśnia przebarwienia skóry, dzięki zawartej w nim witaminie C i retinolowi. Znakomicie kryje cienie pod oczami, utrwala makijaż oczu na cały dzień. Zawiera witaminę A (retinol) przyspieszającą odnowę tkanek oraz witaminę E, która działa przeciwrodnikowo.

Pojemność: 3,5g

Cena regularna 29.00 PLN (w promocji 24,65 PLN, w ekonomicznym opakowaniu 11.90 PLN)

Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Kaolin, Titanium Dioxide, Mica, Hydrogenated Coco-Glycerides, Sucrose Tetrastearate Triacetate, Cera Alba, Candelilla Cera, Copernicia Cerifera Cera, Squalane, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Ascorbyl Palmitate, Retinyl Palmitate, +/-[ CI 77492, CI 77491, CI 77499]


Moja opinia:                                                                                                                                         

Paczuszkę otrzymałam kilka tygodni temu. Oprócz samego korektora zapakowanego w bordowy zamszowy woreczek chroniący przed ewentualnymi uszkodzeniami, w paczuszce znalazłam garść suszonych kwiatów, które świetnie otuliły swoim zapachem przesyłkę. Bardzo miły akcent sprawiający, że buzia sama się uśmiecha. Ale to nic dziwnego - wystarczy spojrzeć na stronę firmy i można poczuć magię - każdy element jest dopracowany. Takie też jest samo opakowanie korektora. Jest po prostu  urocze. Mały plastikowy pojemnik ozdobiony jest logiem firmy. W środku kryje się sam korektor oraz lusterko, które idealnie się sprawdzi do nakładania kosmetyku w ciągu dnia w celu poprawek. 


Sam korektor ma kolor 01 Vanilla Cream -- czyli jasny beż, który będzie pasował do raczej jasnej karnacji. Mi kolor przypadł do gustu. Początkowo myślałam, że będzie za ciemny, ale bardzo ładnie dopasowuje się do kolorytu cery, czyli nie odznaczał się, a tym bardziej nie robił pandy itp. 


Konsystencja korektora jest dość gęsta, ciężka i toporna, co utrudnia moim zdaniem nakładanie produktu. 
Początkowo spróbowałam go nakładać pędzelkiem - wyszło koszmarnie, ponieważ w ogóle nie przyklejał się do cery, odznaczał się, wchodził w zmarszczki, ogólnie nie wyglądał zbyt ciekawie. Dlatego też, zaczęłam go nakładać placami, wklepując w obszar do zakamuflowania, tak jak radzi producent. I jest lepiej. Kosmetyk pod wpływem ciepła, tak jakby "ottaja", czyli robi się bardziej wodnisty, lepki. Sama aplikacja nie sprawia większego problemu, choć moje wielgachne paluchy mają problem, aby dotrzeć do linii rzęs i przy tym nie lądować w oku :) Po nałożeniu korektora muszę przyznać, że wygląd cery jest rewelacyjny. Cienie pod oczami ładnie są ukryte. Ale po krótkiej chwili zaczyna się mały dramat. Niestety nie jestem "hot sixteen", a posiadaczką zmarszczek pod oczami. Pierwsze co zauważyłam, to to, że korektor lubi je podkreślać. Druga sprawa - po kilku godzinach zaczyna się tak jakby ważyć (?), czyli robi się takie nieestetyczne ciasto, troszkę to jest widoczne na zbliżeniach oczu przy wewnętrznym kąciku. Szkoda... 
Korektor jest bardzo wydajny, mała ilość wystarcza na pokrycie okolic oczu, można także nim kamuflować wszelkie małe zaczerwienienia, choć łatwo ulega ścieraniu.
 
 Po lewej stronie cera bez żadnego kosmetyku, po prawej tylko korektor Pixie. Zdjęcie można powiększyć.

Podsumowując... opakowanie na plus, jednak efekt mi nie podszedł. Być może to wina kremu, pudru, podkładu, ogólnego stanu cery - próbowałam wielu kombinacji, za każdym razem właził w moje zmarszczki. U innych dziewczyn korektor spisał się wyśmienicie, więc nie skreślajcie go od razu. Spróbujcie same :) Jest on dość tani, bo już w ekonomicznym opakowaniu koszt to 11.90, zatem można go wypróbować. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 listopada 2011

Delia Mineral Velvet-Skin Korektor do twarzy żółty

17
Jakiś czas temu w moje rączki wpadł korektor do twarzy z firmy Delia o zabarwieniu żółtym. Mam dość duże problemy z sińcami pod oczami, nie wysypiam się, mam przerywany sen tak co 3h - i to już od 2 lat, więc bez makijażu najprościej mówiąc - straszę. Na szczęście kosmetykami można doprowadzić się do ładu ;) 
Korektor pod oczy to mój niezbędnik, wiele produktów już przetestowałam, moim ulubieńcem jest już tutaj opisywany Maybelline - Pure Cover Mineral Concealer Jednak ten korektor ma zabarwienie beżowe, a najlepiej na sińce pod oczami używać korektorów żółtych. I takiego specyfiku do tej pory brakowało w mojej kosmetyczce. 

Zanim przejdę do mojej opinii i konkretnych zdjęć, zobaczcie co na temat tego produktu mówi  
producent:


Działanie
Mineralny korektor o żółtym odcieniu tuszuje cienie pod oczami, ujędrnia i zwiększa naprężenie zwiotczałych powierzchni skóry. Przy regularnym stosowaniu cienie i worki pod oczami stają się coraz mniejsze a skóra bardziej jędrna.


Składniki aktywne

• ekstrakt z arniki działa przeciwzapalnie
i przeciwobrzękowo, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia krążenie krwi,
• kofeina poprawia ukrwienie skóry
i mikrocyrkulację, przywraca zdrowy koloryt.
Poj. 10 ml



Moja opinia:

 Zacznę może od technicznej strony. Korektor zamknięty jest w poręcznej plastikowej tubce, która dzięki srebrnemu wykończeniu wygląda dość ładnie. 


Sam korektor jest dość gęsty, o żółtawym zabarwieniu ,dobrze napigmentowany. 

Korektor nie  roluje się z czasem, nie ściera się, przylega do cery. Ładnie kryje moje sińce pod oczami, rozświetla spojrzenie. Nakładam go opuszkami palców, delikatnie wklepuję pod oczami. Stosuję go pod podkład.
  
Nie zauważyłam żeby moje sińce się zmniejszyły, niestety przy moim trybie życia nie da się tego sprawdzić - potrzebny jest conajmniej 6h nieprzerywany sen - a ja nie pamiętam kiedy miałam taką możliwość. Ale mogę powiedzieć, że ładnie pielęgnuje skórę pod oczami.

Poniższe zdjęcie pokazuje jak wyglądają moje cienie pod oczami oraz zastosowanie tego korektora - nie trudno zauważyć, że po prawej stronie widoczne jest krycie korektora.


 Podsumowując, nie jest to zły korektor. W dość niskiej cenie otrzymujemy 10ml produktu, który zakrywa co trzeba.Ja jestem z niego zadowolona i na pewno do końca go zużyję.

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

wtorek, 10 maja 2011

Maybelline Pure Cover Mineral Concealer

16
Witajcie :)

Chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, który już od dłuższego czasu gości w mojej kosmetyczce. Maybelline Pure Cover Mineral Concealer. Zużyłam już z 5 opakowań, kilka dni temu zakupiłam następne. Jest to kosmetyk, który używam codziennie, przy każdym makijażu.


Przygoda z tym korektorem zaczęła się z 2 lata temu. Poszukiwałam dobrze kryjącego, płynnego korektora, przede wszystkim pod oczy. Byłam już rozpieszczona cudnym działaniem HR Magic Concealer, jednak po zużyciu całej tubki (z tego co pamiętam to ma 15ml) nie ośmieliłam się zakupić kolejnego produktu. W Polsce cena była zaporowa(wtedy ok 160zł),  dolar skoczył do góry - na "truskawce" cena wcale nie była atrakcyjna... (a kupiłam go tam wcześniej za ok 60zł ;) ) Musiałam na mus szukać zamiennika. I udało się, za pierwszym strzałem :)  Oczywistą oczywistością jest to, że Maybelline to nie HR, ale całkowicie zaspokaja moje potrzeby.

A czego ja potrzebuję? Jestem posiadaczką cieni pod oczami, notorycznie się nie wysypiam, co powoduje je jeszcze większe. Pragnę je zakryć i cieszyć się "świeżym" spojrzeniem. A to mi zapewnia owy korektor.

Konsystencja korektora jest płynna. Jest on lekki, co nie obciąża delikatnej skóry wokół oczu. Wydaje mi się, że ma lekkie drobinki rozświetlające - nieraz ten błysk mnie denerwuje, ale można się przyzwyczaić.

Posiadam odcień 02 Natural. Jest on dość jasny, stosuję go praktycznie przez cały rok. Parokrotnie stosowałam go na niedoskonałości i niestety na mojej dziwnej skórze się nie sprawdza, dość szybko znikał pokazując to, co chciałam ukryć. Ale pod oczy jak najbardziej się nadaje. Jako że już nie jestem nastolatką, posiadam zmarszczki - źle rozprowadzony potrafi je podkreślić i w nie wleźć, ale powiedzmy sobie szczerze - chyba nie istnieje płynny korektor, który by w nie nie wchodził ;)

Aplikacja produktu jest dość prosta. Opakowanie posiada gąbeczkę, na który nabiera się korektor, nakładam go punktowo wokół oczu, a następnie delikatnie wklepuję. Bardzo ładnie wtapia się w cerę, nie odznacza się i nie tworzy tzw. "efektu pandy" :D

W nazwie tego korektora występuje słowo Mineral, co pewnie ma oznaczać, że jest to kosmetyk mineralny. No cóż - akurat w to nie wierzę. Posiada on mineralne składniki, ale mimo że nie znam się w ogóle na składach, nie wierzę w 100% naturalność produktu. Ale mi to nie przeszkadza. Spełnia moje oczekiwania, więc nie będę się czepiać takiej "drobnostki".

Poniższe zdjęcia pokazują jego działanie na moich cieniach pod oczami.

zdjęcie z lampą:
zdjęcie bez lampy:

Cenowo nie jest źle - ostatnio zakupiłam go za 29.90 zł, choć kilka lat temu, jeżeli dobrze pamiętam, zamykał się w kwocie 20zł. Pojemność jest zadowalająca - 5ml, starcza na kilka miesięcy codziennego używania.
Ogólnie: jest to dobry produkt, na każdą kieszeń. Ładnie ukrywa cienie pod oczami, gorzej sprawuje się z niedoskonałościami. Oceniam go na 4/5 ;)

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia