wtorek, 22 września 2015

Czy warto zainwestować w Beautyblender?

33
Pewnie wiele z Was puka się w głowę, jak tak można wydać 70zł na kawałek gąbki. Kiedyś pewnie bym do tych osób dołączyła. Teraz to nie potrafię się bez niego obejść. Nawet gdybym mogła, nie zmieniłabym decyzji w sprawie zakupu. Swoje pierwsze różowe jajko Beautyblender wygrałam w konkursie i przepadłam. Wg producenta miał mi służyć około pół roku, mój ze mną wytrzymał ponad rok. Może nie sięgałam po niego codziennie, ale jednak dość często. W końcu nadszedł ten czas, że musiał ze starości wylądować w koszu. Musiałam wrócić z powrotem do flat topów. Nie było źle, jednak trochę tęskniłam do efektu, jaki mogłam osiągnąć przy pomocy BB. Niestety przez długi czas nie znajdywałam w domowym budżecie wolnych środków na własne zachcianki. Same wiecie jak to jest - zawsze znajdą się ważniejsze i pilniejsze sprawy. Kilka miesięcy temu udało mi się przeznaczyć część odłożonych pieniędzy i na stronie polskiego dystrybutora kliknęłam jajko, tym razem fioletowe, z limitowanej edycji.

Co jest takiego w tej gąbce, że tak podbija serca wizażystów czy użytkowniczek makijażu na całym świecie? Na pewno jej wielozadaniowość. Za pomocą beautyblendera można nałożyć podkład płynny, w kamieniu, mineralny, korektor, puder, róż czy rozśwetlacz. Oczywiście ja najczęściej używam go do podkładu. Po zmoczeniu gąbka zwiększa swoje wymiary, jest miękka, pory gąbki są drobne, ale widoczne. Technika nakładania jest bardzo prosta, po prostu stempluję twarz. Zajmuje to niewiele czasu, a efekt jaki się osiąga ciężko uzyskać pędzlami (choć to nie jest niemożliwe) Podkład bardzo dobrze stapia się z cerą, nie ma żadnych smug. Co więcej u mnie świetnie radzi sobie z rozszerzonymi porami - praktycznie ich nie widać. Dociera do każdego zakamarka twarzy dzięki wyprofilowanemu kształtowi. Podstawa jajka służy do nakładania produktu na większe partie, natomiast zaostrzonym szpicem docieram pod oczy, do skrzydełek nosa. Świetnie radzi sobie z rozcieraniem korektorów. Zauważyłam też, że kosmetyki nakładane BB są trwalsze, dłużej utrzymują się w nienagannym stanie.
Beautyblender przed zamoczeniem.

Beautyblender po zamoczeniu. Kolor po pierwszym "praniu" bardzo się wypłukał.


To czego nie lubię w BB to mycie. Używam podkładów o przedłużonej trwałości, wodoodpornych. Nie posiadam firmowego mydełka, które powinno wszystko zmyć. Niestety chwilę muszę się pomęczyć z wypłukaniem wszystkich kosmetyków. Próbowałam myć jajko zaraz po użyciu czy już po wyschnięciu. Niestety jest tak samo.


Beautyblender przed zamoczeniem.

Beautyblender po zamoczeniu.
Wiem, że po pojawieniu się beautyblednera na rynku pojawiło się wiele odpowiedników. Nigdy ich nie miałam i nie jestem w stanie ich porównać. Być może można dostać inne jajko, które zadowoliłoby mnie w równym stopniu co BB. Wtedy za cenę oryginału miałabym dwa czy nawet więcej odpowiedników. Pewnie z czasem wypróbuję jajka innych firm. Ale na chwilę obecną nakładanie podkładu za pomocą BB jest dziecinnie proste i nie mam zamiaru tego zmieniać. Koszt 70zł na rok jestem w stanie przełknąć. Czy warto zainwestować w jajeczko Beautyblender? Zdecydowanie TAK! :)

A Wy jakich akcesoriów używacie do nakładania podkładów? Macie beautyblender, czy używacie innych jajeczek? Czekam na Wasze komentarze :)

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 21 września 2015

Wyniki konkursu INITIALE!

3
Przepraszam, że dopiero teraz ogłaszam wyniki konkursu, ale całkowicie o nim zapomniałam. Byłam tak zalatana i przepracowana, że blog zszedł na drugi plan. Ale teraz już będzie luźniej, muszę nadrobić wszelkie blogowe zaległości i w końcu zacząć pisać w miarę regularnie. Mam nadzieję, że pomysły same wpadną mi do głowy :P

Ale żeby nie przedłużać. Maseczki: Odbudowa i Rozświetlenie oraz Odmłodzenie i Rewitalizacja otrzymuje Pola Mola (FB)
Natomiast maseczki Źródło Młodości oraz Oczyszczanie i Regeneracja otrzymuje MsDomisiek (blog)

Bardzo proszę o kontakt na adres ferrou_22@yahoo.pl (jeżeli chodzi o zgłoszenie na blogu) lub na wiadomość prywatną (jeżeli chodzi o zgłoszenie na FB). Czekam dwa dni!


Nie uciekajcie, bo już za momencik kolejny konkurs. Myślę, że Wam się spodoba. Będziemy zatrzymywać lato! :)

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

wtorek, 15 września 2015

Kolorowo na koniec lata - makijaż krok po kroku

10
Lato powoli się kończy i zapragnęłam kolorów. Nic w tym dziwnego, początek września nie należał do zbyt pogodnego okresu, było szaro i ponuro. Spontanicznie stworzyłam taki kolorowy makijaż. Tego mi było trzeba, bo przez ostatnie dni mój makijaż ograniczyłam do podkładu i tuszu do rzęs (dzięki temu śpię rano o te 10minut dłużej ;)) Nawet mi się podoba takie połączenie kolorów.




Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na całej powiece rozcieram białą kredkę. Nakładam niebieski cień w załamaniu oraz w zewnętrznym kąciku powieki.
2. Zewnętrzną część powieki przyciemniam zgaszonym fioletem.
3. Na środku powieki aplikuję turkus, natomiast w wewnętrznych kącikach nakładam oliwkowy cień. Łączę ze sobą kolory. 
4. Aby jeszcze bardziej wyeksponować kolory, w zewnętrznym kąciku nakładam jasny fiolet.
5. Oczyszczam skórę z drobinek, nakładam na twarz podkład, korektor, puder. Podkreślam dolną powiekę używając do tego fioletowego, turkusowego oraz cienia. Obszar pod brwiami oraz wewnętrzne kąciki rozświetlam białym cieniem.
6. Rysuję kreskę wzdłuż górnej linii rzęs: najpierw niebieskim linerem, a następnie przezroczystym z srebrnym brokatem. Linię wody podkreślam niebieską kredką oraz tuszuję rzęsy.



Lista kosmetyków:
  • L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory.
  • Kryolan  Dermacolor Fixing Powder  #P1
  • Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert
  • Kobo Professional  Matte Blusher 202 Terra Cota
  • My Secret 2in1 Big Eye Pencil Milk
  • Makeup Geek Eyeshadows: #Masquerade, #Center Stage, #Drama Queen, #Ice Queen, #Jester
  • Inglot Eyeshadow #turquoise 57S
  • Zoeva Liquid Eyeliner Sky High
  • My Secret Glam Specialist Eyeliner - Silver Crystal
  • Sephor Crayon Jumbo 12H: 13 Marine
  • L'Oreal Volume Million Lashes Feline
  • Inglot AMC Brow Gel # 18
  • My Secret Kiss My Lips Big Color Stick  - 12 Coral

Ten makijaż ukazał się także na portalu www.glam-express.com [klik]


A Wy jak sobie radzicie z pochmurną pogodą? :)

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

piątek, 11 września 2015

KIKO GEL LOOK - Ultra Glossy Effect Top Coat

7

Przy wykonywaniu manicure często sięgam po top coat. Zazwyczaj, dzięki niemu trwałość lakieru jest przedłużona. Używałam takich produktów już z wielu firm, ale tylko z Kiko Gel Look Ultra Glossy Effect Top Coat początek znajomości nie sugerował happy endu. A jak jest teraz?


Na początek poświęcę kilka linijek tekstu na to co wg producenta ten produkt powinien robić. 

Top coat w żelu, ultrabłyszczący, szybkoschnący. Profesjonalna formuła utrwala lakier i przedłuża jego trwałość, zapewniając specjalny efekt "akrylu" i bardzo błyszczące wykończenie. Dzięki płaskiemu profesjonalnemu pędzelkowi, nakładanie jest proste i szybkie. Gel Look to tzw. lakier 5-free: bez toluenu, kamfory, DBP, żywicy formaldehydowej i aldehydu mrówkowego. Hipoalergiczny - specjalnie opracowana formuła dla zminimalizowania ryzyka alergii. Dostępność: sklep internetowy lub stacjonarny. Cena w promocji: 14,90zł Skład: ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, ACRYLATES COPOLYMER, NITROCELLULOSE, ACETYL TRIBUTYL CITRATE, SUCROSE BENZOATE, ISOPROPYL ALCOHOL, SUCROSE ACETATE ISOBUTYRATE, CYCLOPENTASILOXANE, BENZOPHENONE-3, POLYSILICONE-6, ALCOHOL DENAT., PERFLUORODECALIN, CI 60725 (VIOLET 2).


Potrzebowałam produktu, który będzie dobrze nabłyszczał lakiery, ponieważ niektóre ,niestety, po kilku dniach przede wszystkim prac domowych tracą błysk. Poza tym, ich utrwalenie było wskazane. Robiąc zakupy na stronie internetowej Kiko trafiłam na promocję tego top coat'u. Nie zastanawiając się zbyt długo trafił do koszyka, a po kilku dniach był już u mnie. 
Pierwsza aplikacja nie była zbyt przyjemna. Lakier jest dość gęsty, o czym wiedziałam przed zakupem, jednak nie myślałam, że aż tak będzie się ciągnął. W połączeniu z pędzelkiem, który ma dość sztywne włosie i wcale nie jest płaski, tylko raczej "rozczapierzony", na lakierze zobaczyłam smugi i ściąganie bazowego lakieru.  Top Coat rzuciłam w kąt, aby bardziej się nie denerwować. Po jakimś czasie ponownie do niego wróciłam z przyrzeczeniem, że dam mu drugą szansę. 


Tym razem bardziej skoncentrowałam się na aplikacji. Przede wszystkim lakier bazowy musi być dobrze wyschnięty. Drugą sprawą, na którą trzeba uważać, to nacisk pędzelka do paznokcia. Leciutko sunę nim po płytce, wszelkie ubytki same się naprawiają, ponieważ formuła glutka dobrze zespaja lakier. I niestety należy nakładać grubsze warstwy. Na szczęście szybko on schnie, więc po nastu minutach można wracać do swoich zajęć. Uważna aplikacja odwdzięcza się świetnym efektem. Lakier bazowy jest dobrze nabłyszczony i przede wszystkim trwały. Poradził sobie z produktami, które szybko odpryskiwały lub ścierały się końcówki. Lakiery przez długi czas wyglądają bardzo elegancko. 

Działanie top coatu jest bardzo dobre, jednak aplikacja wymaga poznania produktu i odrobiny wprawy. Teraz już nie mam z nim problemu i bardzo często po niego sięgam. Warto się nim zainteresować, jednak trzeba pamiętać o tym, że jest on wymagający.


Pozdrawiam :)







Czytaj dalej »

środa, 9 września 2015

Efekt miliona rzęs, czyli L'oreal Volume Million Lashes Feline

27

Od kiedy pamiętam, to zawsze miałam długie, czarne rzęsy. Rzadko kiedy na nie narzekałam. Pamiętam jak byłam dzieckiem, jak pewna pani była wielce niezadowolona, że moja mam pozwala mi używać maskary. A to były moje naturalne rzęsy! Nie potrzebne mi były nigdy żadne odżywki, czy nawet rzadko kiedy sięgam po sztuczne rzęsy. Wystarcza mi tylko porządny tusz do rzęs! Wiele z nich przetestowałam, wiele recenzji takich produktów tutaj się pojawiło, znalazłam swoje perełki. Jednak kosmetyk, o którym chcę Wam dzisiaj napisać staje się moim ulubieńcem, jest on moim odkryciem roku. 



Niedawno od firmy L'oreal otrzymałam przemiły prezent. W pięknym czarnym pudełeczku były zamknięte cztery tusze z linii Volume Milion Lashes. Podstawową wersję znałam i bardzo lubię, pozostałe były dla mnie nowością.



Volume Million Lashes - Ikoniczny Efekt Miliona Rzęs - Dla kobiet wykonujących wyrafinowany makijaż oka lub makijaż klubowy, ekstremalnie zwielokrotnione rzęsy. Efekt: Spojrzenie zapierające dech i olśniewające piękno miliona rzęs. Nowa generacja objętości - rzęsy są jak zwielokrotnione dzięki unikalnej formule tuszu i szczoteczce Millionizer. Rzęsy 3 razy grubsze* i rozdzielone, bez nadmiaru i bez grudek. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


To właśnie mój dotychczasowy ulubieniec. Używałam go zamiennie z innymi tuszami, jednak co jakiś czas do niego wracam i nadal jestem zadowolona. Na blogu możecie znaleźć moją recenzję. Jest ona z 2012 roku, więc przy okazji zobaczycie jak przez ten czas zmienił się mój blog.


Volume Million Lashes So Couture - Elegancka Objętość Rzęs - Ultraprecyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione. Szczoteczka Couture o wyjątkowo drobnych i miękkich włóknach, łączy w sobie delikatność i precyzję, aby dotrzeć do każdej rzęsy zapewniając równomierne rozdzielenie i elegancki efekt. L'Oréal Paris opracował specjalną formułę, która pozwala pokryć rzęsy intensywnie czarną zasłoną. Wysokiej jakości materiał – formuła „płynnego jedwabiu” – delikatnie pokrywa każdą rzęsę, by nadać objętość i intensywność barwy, podkreślając oczy jedwabistą czernią. Twoje oczy zyskają elegancką oprawę i szykowny rys w najdrobniejszym szczególe dzięki innowacyjnej formule Volume Million Lashes So Couture o zniewalającym zapachu. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


Tego tuszu jeszcze nie używałam, nie chcę wszystkich od razu otwierać, bo potem schną i są do wyrzucenia. Czeka na swoją kolej. Przeszukałam internety za recenzjami i opinie o tym produkcie są bardzo pozytywne. Myślę, że mi także przypadnie do gustu.


Volume Million Lashes Excess - Spojrzenie bez umiaru. Odkryj nową maskarę Volume Million Lashes Excess, która łączy w sobie: • Doskonale czarne pokrycie każdej rzęsy; • Legendarny efekt miliona rzęs; • Wyjątkowe podkreślenie spojrzenia; • Objętość bez umiaru Cechy szczoteczki:
•wzbogacona o 50% więcej włosków typu excess niż w maskarze Volume Million Lashes, aby nadać każdej rzęsie objętości, pogrubienia i podkreślenia, • wyjątkowo gęsta szczoteczka zaprojektowana tak, by docierać do każdej rzęsy i umożliwić pokrycie całej jej powierzchni za jednym pociągnięciem. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


Opis tuszu jest bardzo zachęcający. Troszkę przeraża mnie ta duża szczoteczka, jednak myślę, że sobie z nią poradzę. Ważne, żeby odpowiednio działała.


Volume Million Lashes Feline - Zmysłowe Kocie Spojrzenie - NOWOŚĆ! Wyprofilowana szczoteczka Millionizer.Objętość i podkręcenie. Wyprofilowana szczoteczka pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po same końce. Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami: arganowym, kameliowym oraz z kwiatu lotosu, nadaje rzęsom zmysłową objętość. Optymalna doza tuszu bez nadmiaru, bez grudek. [źródło: http://www.lorealparis.pl]




Po Feline sięgnęłam w pierwszej kolejności. Byłam bardzo ciekawa tej nowości. Do tego zachęcała także ciekawa szczoteczka. Zastanawiałam się, jak zadziała na moich rzęsach. Okazało się, że bosko! Jestem zauroczona efektem. W bardzo szybki sposób rzęsy są pogrubione i maksymalnie podkręcone. Dwie warstwy nadają bardzo spektakularny efekt. Co więcej, jest bardzo trwała. Nie kruszy się, ani się nie rozmazuje. Demakijaż to wyzwanie. Mleczko czy płyn micelarny ma problemy z usunięciem całego tuszu. Jedynie płyn dwufazowy daje sobie z nim radę, choć muszę dłuższą chwilę przytrzymać wacik. 




Aplikacja tuszu nie sprawia większych problemów. Tak wygięta szczoteczka dobrze się dopasowuje do linii rzęs, natomiast gęsto rozmieszczone silikonowe wypustki ładnie rozdzielają rzęsy. Natomiast migdałowy zapach umila jego nakładanie.
Poniżej możecie zobaczyć, jaki efekt uzyskałam za pomocą tuszu Feline. Rzęsy są lekko skołtunione, ale to nie jest wina kosmetyku, tylko tego w jaki sposób rosną moje rzęsy. Efekt, jaki uzyskuję za jego pomocą, bardzo mi odpowiada. 


Tusz do rzęs Feline nie należy do najtańszych, bo średnio kosztuje 50zł. Ale warto go kupić, na częstych promocjach lub w sklepach internetowych jest o wiele tańszy. Myślę, że będziecie z niego zadowolone. 



Która z Was używała tusze L'oreal Volume Million Lashes? Jak wrażenia? 

Pozdrawiam :)








Czytaj dalej »

niedziela, 6 września 2015

Sierpniowe nowości: Vita Liberata, Bjobj, Sensique, Kobo Professional

13
Końcówka sierpnia była obfita w nowości. Część z tych rzeczy od razu przypadła mi do gustu, kilka niekoniecznie. Są też produkty, które muszą chwilę poczekać na pierwsze użycie, jednak nastąpi to niedługo. Dzisiaj tak krótko chcę je Wam przedstawić, na obszerniejszą relację z używania przyjdzie jeszcze pora.


Vita Liberata to  marka która jest ekspertem w dziedzinie  organicznych ekskluzywnych kosmetyków samoopalających. W tym momencie dzięki wysokiej jakości produktów oraz łatwości w użyciu firma działa już w 22 krajach oraz ma wielu fanów wśród zagranicznych gwiazd. Kosmetyki Vita Liberata pozbawione są zapachu, parabenów , alkoholu i są  szybkie oraz łatwe w użyciu. 80 % składników jest pochodzenia organicznego! Idealnie zanikające bez smug i zacieków, z technologią Moisture Lock - 72 godzinne nawilżanie oraz bezzapachowe, co w produktach samoopalających jest ogromnym atutem. Marka posiada szeroki wybór preparatów  o trwałości 5-7 dni jak i utrzymujących się nawet  do 3 tygodni. Fabolous Self Tan Mousse Medium to lekka formuła musu nadającą naturalną złotą opaleniznę. Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę zaś technologia Odour Remove sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu. Organiczne składniki powodują, że kolor zanika w równomierny sposób, zupełnie jak naturalna opalenizna. Tanning Mitt Rękawica do aplikacji produktów do opalania pomaga w równomiernej aplikacji samoopalaczy. 


Przyznam się, że się nie opalam. Stosuję wysokie filtry, ponieważ u mnie bardzo szybko następuje silna reakcja oparzeniowa - w skrócie: opalam się na buraka. NIe korzystam także z solarium, więc jedynym sposobem na uzyskanie zdrowej opalenizny, to sięganie po samoopalacze. Niestety, te, z którymi do tej pory miałam do czynienia, pozostawiały zacieki albo dawały średnio przyjemny pomarańczawo kolor. Dlatego też od wielu lat moja cera jest jasna, latem czuję się jak "córka młynarza". Dlatego też pokładam duże nadzieje w piance Vita Liberata. Na pewno pokażę Wam efekty oraz napiszę o swoich odczuciach.


Moje włosy bardzo lubią szampony i odżywki o naturalnym składzie. Widzę jak się męczą, gdy wracam do typowych drogeryjnych produktów napakowanych samą chemią. Dlatego też od sklepu http://www.biobeauty.pl przywędrował do mnie zestaw Bjobj odżywczy szampon i odżywcza maska do włosów cienkich i zniszczonych z wyciągiem z owsa. Ekstrakt z owsa stosowany w kosmetykach Bjobj jest otrzymywany za pomocą specjalnej obróbki na zimno.  Proces ekstrakcji odbywa się pod ciśnieniem atmosferycznym, w temperaturze pokojowej i pod ścisłą kontrolą, w celu uniknięcia zmian składników aktywnych wrażliwych na wysoką temperaturę i zachowania specyficznych właściwości fizycznych.



Wzbogacony cennymi substancjami pochodzenia roślinnego: olejami,  ekstraktami  roślinnymi  i olejkami  eterycznymi pochodzącymi z roślin z upraw organicznych lub roślin dziko rosnących jest wspaniałym składnikiem w produktach kosmetycznych.  Szampon i maska polecane są do włosów cienkich, zniszczonych, łamliwych.  Głęboko odżywczy wyciąg z organicznego owsa odżywia, wzmacnia włosy i skórę głowy.  Formuła skomponowana z wyciągu z organicznej pokrzywy oraz kwasu pantotenowego (witamina B5) odżywia włosy,  przywraca włosom zdrowy wygląd i blask. Mam nadzieję, że moje włosy pokochają ten duet. 


Nowością marki Sensique jest seria trwałych lakierów do paznokci Sensique French przeznaczonych do tworzenia klasycznego francuskiego manicure. Nowoczesna formuła Tefpoly® przedłuża trwałość lakieru oraz zapewnia efekt szklanego połysku. Produkt jest pozbawiony szkodliwych substancji tj. formaldehyd i toulen. Sensique French dostępny jest w 6 wariantach kolorystycznych.
 

Nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęłam po jeden z kolorów. Jestem mile zaskoczona trwałością i tym, jak paznokcie się prezentują. Zwróćcie na nie uwagę będąc w drogerii. 

Sensique wypuściła także serię atłasowych pomadek do ust Sensique Satin Touch Lipstick z odżywczym kompleksem ceramidowym, witaminami E i C oraz filtrami UV. Pomadka ma właściwości regenerujące i nawilżające oraz nadaje ustom piękny kolor. Wykonana na bazie najwyższej jakości naturalnych wosków oraz olejku rącznikowego bogatego w cenne kwasy tłuszczowe, została wzbogacona o liczne składniki odżywcze. Pielęgnuje i chroni usta, pozostawiając je intensywnie odżywione. Produkt dostępny w 10 kolorach.



Niestety w przypadku tego produktu nie będzie już tak różowo. Cztery kolory wydają się perłowe, a za takimi wykończeniami nie przepadam. Pozostała szóstka ma wykończenie kremowe i prezentują się całkiem całkiem. Jest kilka odcieni, które świetnie będą się nadawać na jesień. Jednak po pierwszej aplikacji od razu odrzucił mnie ich zapach, taki plastikowy. Smak ich także nie jest najlepszy. Zmyłam ją bardzo szybko. Nie będzie miłości...


Kobo Professional także nie próżnuje. Najnowsza kolekcja cieni do powiek z serii KOBO Professional FASHION EYE SHADOW to propozycja 8 nowych jesiennych barw. Cienie zapewniają trwały, intensywny i wyrazisty kolor oraz efektowny metaliczny połysk. Bogata formuła składników zawiera korzystne dla skóry makro i mikroelementy. Cienie można stosować na sucho i mokro, w zależności od pożądanej intensywności makijażu, nakładając je przy pomocy twardego aplikatora.



 Cienie z tej serii lubię i od razu wpadł mi w oko fiolet oraz zgaszony niebieski. Niestety na swatchach wypadły słabo... Reszta kolorów jest ładna, dobrze napigmentowana, mają konsystencję kremową. Jest to moje ulubione wykończenie. Jednak hmmm... zaskoczenia kolorystycznego nie ma, takie kolory można znaleźć w wielu neutralnych paletkach, także siostrzana marka MySecret ma je w swojej kolekcji. Trochę się zawiodłam. Postaram się je pokazać, jak się prezentują na powiekach.



Zainteresowały Was te produkty? Co o nich sądzicie? Które z nich z chęcią byście przygarnęły?


Pozdrawiam :)


 


Czytaj dalej »

piątek, 4 września 2015

Najczęściej czytane - TOP 3 SIERPIEŃ

2
Wakacje się skończyły. Część z Was wraca do szkoły, studenci mają jeszcze miesiąc spokoju. Dla mnie wrzesień to powrót do pracy, jestem naładowana energią, głowa jest pełna pomysłów. Także jest to związane z blogiem. Po kilku 'leniwych' miesiącach nastał czas na wytężoną pracę. Dzisiaj porobiłam dużo zdjęć, więc już jutro pokażę Wam co nowego do mnie zawitało. Natomiast dzisiaj chciałabym podsumować sierpień. Oto zestawienie postów, które Wam się spodobały. 


1. Długa historia o pryszczu. Moja walka!- Bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że tak wiele z Was przeczytało moją historię dążenia do idealnej cery. Jeszcze wiele muszę zrobić, ale naprawdę, moja cera wygląda tysiąc razy lepiej niż np 2 lata temu. Jeżeli nie zdążyłyście wcześniej przeczytać mojej historii, to teraz zapraszam.






2. Urodzinowo-imieninowy prezent - ZAKUPY! Makeup Atelier Paris, Kryolan, Pierre Rene - W zestawieniu nie mogło zabraknąć postu zakupowego. Wy je lubicie, ja je lubię - wszyscy są zadowoleni ;)








3. Klasyczny rozświetlający makijaż - mój sposób na lekki makijaż- Bardzo lubię klasykę i najczęściej taki makijaż wybieram na codzień.  Może niekoniecznie sięgam po czerwoną pomadkę, ale też nie jest źle. Moim zdaniem, ten makijaż nadaje się na każdą okazję.











Jeżeli przegapiliście któryś z postów, to teraz serdecznie Was zapraszam. Przy okazji zapraszam Was na mały konkurs KLIK.

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

wtorek, 1 września 2015

DOMOWE SPA Z NATURALNYMI MASKAMI PEEL OFF INITIALE + KONKURS!!!

11

Każda z nas ma takie dni, że potrzebuje odrobiny wytchnienia. Można wyjechać do ośrodka SPA albo zająć się sobą w domowym zaciszu. Większość z nas wybiera drugą opcję. Długa kąpiel lub relaksujący prysznic bogaty w wyciszające zapachy, świece, olejek na włosach, maseczka na twarzy, nowe manicure i pedicure. Czy tak wygląda u Was ten czas? Bo u mnie tak i uwielbiam te chwile. Pozwalają mi zregenerować siły, mam czas, aby pobyć sama ze sobą i obmyślić plany na nadchodzące dni. W tym czasie używam wielu kosmetyków, choć ostatnio nastąpiły małe zmiany. Nie nakładam na twarz maseczek z spiruliny algi morskie czy marokańskiej glinki, jak do tej pory. Sięgam po  MASKI PEEL-OFF INITIALE. Zapraszam Was do dalszej lektury, gdzie o nich opowiem, a na końcu posta jest dla Was NIESPODZIANKA! Będziecie mogły same przetestować wybrane przez siebie maski.

 



Marka INITIALE proponuje nam 8 różnych masek peel off (Oczyszczanie i Regeneracja, Odbudowa i Rozświetlenie, Odżywcza Pielęgnacja, Intensywna Regeneracja, Źródło Młodości, Pielęgnacja i Nawilżanie, Mineralne wzmocnienie oraz Odmłodzenie i Rewitalizacja). Każda z nich ma inne działanie oraz skład. Teoretycznie 15g jest przeznaczone na jeden raz. Za pierwszym razem, gdy wykorzystałam całość, połowę mieszanki musiałam wyrzucić, ponieważ już nie miałam jej gdzie nakładać. Dlatego też jedno opakowanie starcza mi na dwie aplikacje. Za niewielką cenę (ok 8,50zł, choć to jest zależne od sklepu), mogę się cieszyć nieskazitelną cerą dwa razy dłużej.



Przygotowanie mieszanki jest bardzo proste. Jeżeli miałyście do czynienia z glinkami lub spiruliną, to nie będzie to dla Was zaskoczeniem. Całość rozrabiam w 50ml letniej wody. Gdy biorę połowę proszku, to tym samym zmniejszam o połowę potrzebną ilość wody. Energicznie należy mieszankę wymieszać do uzyskania jednolitej masy i nakładam ją na twarz, szyję i/lub dekolt. Do mieszania i nakładania służy mi pędzel języczkowaty. Dzięki temu nie jestem cała upaprana, a aplikacja staje się dziecinnie łatwa. Bardzo szybko mieszanka zastyga i po 15 minutach ją ściągam, zaczynając od zewnątrz. Warto nakładać grubsze warstwy, wtedy bardzo łatwo odchodzi od skóry a ewentualne pozostałości należy zmyć ciepłą wodą. Do tej pory używałam wielu masek peel off, które uwielbiam, jednak żadna z nich nie dawała takiego komfortu aplikacji i noszenia.


Warto zatrzymać się dłużej przy składzie masek. Zależnie od rodzaju  posiadają od 96% do 99,9% naturalnych składników. Nie znajdziecie tam szkodliwej chemii. Bazą wszystkich masek jest ziemia okrzemkowa, czyli proszek uzyskany z jednokomórkowych glonów. Dzięki nim skóra jest elastyczna i sprężysta, dobrze wpływają na stan naczyń krwionośnych i ułatwiają odnowę tkanki. Zależnie od rodzaju, maski są wzbogacane o inne, cenne składniki. Postaram się zwięźle opisać te, które udało mi się do tej pory użyć.





INITIALE MASKA PEEL OFF OCZYSZCZANIE I REGENERACJA

Na początku sięgnęłam po tę maskę. Stwierdziłam, że dobrze będzie rozpocząć swoją przygodę od porządnego oczyszczenia cery. Maska ma za zadanie oczyścić skórę z toksyn, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie, przez co nadaje się dla osób z tłustą i problemową cerą. Oprócz tego ją zregeneruje, wzmocni i ujędrni. Odpowiadają za to dodane składniki: olejek z drzewa herbacianego oraz ekstrakt z wierzby. Po nałożeniu zielonej mieszanki na twarz od razu wyczuło się chłodzące działanie mentolu. Idealnie się sprawdziła przy niedawnych upałach. Po ściągnięciu maseczki skóra była niesamowicie gładka w dotyku, dobrze napięta. Czuć było głębokie nawilżenie - spokojnie zrezygnowałam z kremu. Przez kolejny dzień nie miałam problemu z wydzielaniem sebum, moja tłusta strefa T była matowa. Zapewne przy częstszym stosowaniu tej maseczki będzie można zauważyć trwalsze zmiany.




INITIALE MASKA PEEL OFF ODBUDOWA I ROZŚWIETLENIE

Po oczyszczeniu postanowiłam zobaczyć jak się spisze maska odpowiadająca za odbudowę i rozświetlenie. Ma to się zadziać dzięki perłowemu wyciągowi oraz koenzymowi Q10.  Kosmetyk przeznaczony jest dla osób o suchej i wrażliwej skórze, bo silnie nawilża. Po nałożeniu maseczki czuć niesamowity świeży zapach, który uprzyjemnia czas. Jest żółtej barwy z iskrzącymi drobinkami. Wyglądałam, jakbym nałożyła na siebie złoto. Byłam trochę sceptycznie nastawiona do tej maski, nie wierzyłam, że skóra będzie rozświetlona. Jednak tak było. Cera była uspokojona, zaczerwienienia nie były tak intensywne, lekko zbladły, wyglądała na wypoczętą. Oczywiście była ona gładka, naprężona i dogłębnie nawilżona. 




INITIALE MASKA PEEL OFF ODŻYWCZA PIELĘGNACJA

Przyszedł czas na porządne odżywienie. Maska zawiera miąższ aceroli, owocu z Ameryki Południowej, który jest bogaty w witaminę C, prowitaminę A, tiaminę (witamina B1), ryboflawinę (witamina B2), niacynę (witaminę PP), wapń, fosfor i żelazo. Jest to niesamowita bomba witaminowa dla cery. Różowa maseczka o delikatnym owocowo - kwiatowym zapachu pozostawia skórę gładką i naprężoną. Jest ona orzeźwiona i dobrze nawilżona, a zaczerwienienia są lekko rozjaśnione.



Maski Peel Off Initiale bardzo dobrze wpływają na moją cerę, która jest świetnie nawilżona i odżywiona. Będę często po nie sięgać, aby na dłużej utrzymać ten efekt.



KONKURS  KONKURS KONKURS !!!


Jeżeli jesteście ciekawe tych produktów, to mam dla Was niespodziankę. Aż dwie osoby, będą mogły wygrać dwie wybrane maseczki zaprezentowane poniżej. 


Jedynie co musicie zrobić, to w komentarzu pod tym postem wyrazić chęć udziału w konkursie, podać które dwie maseczki Was interesują oraz odpowiedzieć na pytanie: Jak wygląda Twój wieczór SPA? Nie zapomnij pozostawić swojego adresu e-mail.

Dla ułatwienia podaję schemat:
Biorę udział
Wybieram maskę ....
odpowiedź na pytanie: .......
e-mail: .....

Możecie także się zgłaszać na Facebooku, aby zwiększyć swoje szanse. Należy wtedy lubić stronę StorybyFerrou oraz wykonać zadanie konkursowe (KLIK). 


Macie czas na zgłoszenia do 14 września. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu oraz FB. Udział w konkursie oznacza akceptację regulaminu zamieszczonego poniżej.

Życzę wszystkim powodzenia. 


REGULAMIN KONKURSU
  • Rozdanie trwa od  01.09.2015 r. do  14.09.2015 r. godz. 23.59
  • Warunkiem koniecznym wzięcia udziału w konkursie jest wypełnienie zadania konkursowego

Zadanie konkursowe polega na:

-  byciu obserwatorem mojego bloga; napisaniu w komentarzu pod tym postem odpowiedzi na pytanie: Jaki wygląda Twój wieczór SPA? ; podanie swojego adresu e-mail.
 
LUB:
- polubienie fanpage na FB StoryByFerrou 
- napisaniu w komentarzu pod zdjęciem na FB odpowiedzi na pytanie: Jak wygląda Twój wieczór SPA?


  • Zgłoszenia niekompletne nie będą brane pod uwagę.
  • Spośród osób, które wezmą udział w Konkursie w terminie od  01.09.2015 r. do  14.09.2015 r. i poprawnie wykonają zadanie konkursowe, zostanie wyłonionych dwóch zwycięzców, którzy otrzymają nagrodę. Na kontakt od zwycięzcy z danymi do wysyłki czekam 2 dni. Po dwóch dniach nagroda przepada i zostaje przekazana osobie, która jest na liście rezerwowej. 
  • Osoby nagrodzone wyłania komisja konkursowa, w której skład wchodzi autor bloga storybyferrou.blogspot.com
  • Nicki (nazwiska) laureatów zostaną opublikowane na blogu storybyferrou.blogspot.com lub na stronie FB StoryByFerrou w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  • W ciągu 10 dni od ogłoszenia wyników nagroda zostanie wysłana na wskazany adres. Wysyłka tylko na polskie adresy.
  • Musisz mieć skończone 18 lat lub zgodę rodziców na udział w konkursie.
  • Fundatorem nagrody jest firma INITIALE
  • W przypadku wygranej, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych w celach związanych z organizacją konkursu.
  • Zgłoszenie do konkursu jest jednoznaczne z przyjęciem warunków niniejszego regulaminu.
  • Prawo do składania reklamacji, w zakresie niezgodności przeprowadzenia Konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu 7 dni od daty wyłonienia jego laureatów. Reklamacje składać można mailem na adres ferrou_22@yahoo.pl.
  • Zastrzegam sobie prawo do dokonywania zmian w niniejszym regulaminie.
  •  Rozdanie  nie podlega pod ustawę o grach i zakładach /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn/zm z dn. 29/07/1992
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia